sobota, 27 kwietnia 2013

Siemię lniane na włosy i paznokcie- warto spróbować


Dla mnie kuchnia to nie tylko napełnianie brzucha ale także dbanie o mój organizm! Chcę żyć zdrowo, mieć odporność i zadbać o swój wygląd. Nie chcę za kilka lat żałować, że mogłam inwestować więcej w swoje zdrowie. Bo przecież zdrowie ściśle wiąże się z naszym wyglądem! 
Jak już wcześniej pisałam wprowadziłam pewne zmiany w swojej diecie. Jest ich kilka. Przede wszystkim szukałam wzmocnienia organizmu- tu przyszła mi z pomocą Anwen. Postanowiłam spróbować kuracji z siemieniem lnianym. Codziennie, już od ponad dwóch tygodni, codziennie piję wywar z siemienia i zjadam tak przygotowane siemię z moją porcję płatków i jogurtu! Wieczorem gorąca ( nie wrzątkiem) zalewam dwie łyżki siemienia i przykrywam talerzykiem. Rano, wypijam na czczo wodę a siemię dodaję do mojej porannej miseczki zdrowia. Jedno co zauważyłam to mniejsze zmęczenie. Nie, wcale się nie wysypiam ale mam wrażenie, że więcej składników mineralnych wzmacnia mój organizm. Włosy jeszcze wypadają, ale znacznie w mniejszej ilości  jedyne co, to nie widzę jeszcze poprawy w przypadku moich paznokci. Kuracja jeszcze trwa!






Co to jest siemię lniane i jakie ma właściwości?
To nic innego jak  nasiona lnu.  Posiadają duże ilości  witaminy E. Czyli pomogą na wszystko co  z problemami skóry związane- to liczy się również, jeżeli chodzi  o włosy i paznokcie.  Nasiona zawierają również kwasy omega-3! Nie tylko ryby morskie je zawierają. Dlatego śmiało można stwierdzić, ze te małe nasionka wzmacniają naszą odporność i zapobiegają starzeniu się całego organizmu! Znajdziemy tu również inne składniki mineralne:  witaminy z grupy B, cynk, miedź, chrom i żelazo! Potężna dawka błonnika wpływa również na regulację trawienia i oczyszczanie organizmu z toksyn! 

Macie jakieś swoje poranne rytuały? Ja wprowadziłam właśnie taki. Bałam się, że będę zapominać. Ale kiedy na noc zaleję, to rano wchodząc do kuchni nigdy nie zapominam wypić! Wcześniej wypijałam litry pokrzywy! Na mnie zwyczajnie nie działa! Może na innych tak! Ale ta herbatka wypłukiwała mi tylko magnez i nic więcej nie zdziałała. Potrzebowałam czegoś innego. Jak na razie siemię lniane się sprawdza. Wprowadziłam jeszcze kilka innych drobiazgów, które dodają mi energii i zdrowia! Ale o tym innym razem:)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Żel do twarzy aloesowo ogórkowy Biały Jeleń. Hipoalergiczne kosmetyki Biały Jeleń

Ostatnio otrzymałam próbki kosmetyków.  Biały Jeleń kojarzył mi się przede wszystkim z kostką szarego mydła. A teraz? Po otrzymaniu tych próbek, Biały Jeleń kojarzy mi się z łagodnym żelem do twarzy.
Hipoalergiczny żel do mycia twarzy z aloesem i ogórkiem przeznaczony jest do oczyszczania skóry normalnej i mieszanej. Delikatnie usuwa makijaż i zanieczyszczenia oraz zapobiega rozwojowi bakterii. W efekcie skóra twarzy jest dokładnie oczyszczona, odświeżona, gładka i miękka. Tak podaje producent i w sumie ma dużo racji!
Przebadany dermatologicznie wśród osób z alergiami skórnymi.
Zawiera:
- ksylitol i laktitol - składniki utrzymujące prawidłową równowagę ekosystemu mikroflory skóry,
- ekstrakty z aloesu i ogórka - zapewniające odpowiedni poziom nawilżenia i uczucie odświeżenia,
- alantoina i pantenol - łagodzące podrażnienia skóry i stymulujące jej naturalne procesy regeneracyjne. 

Żel ogórkowy aloesowy ładnie usuwa sebum, ale nie resztki makijażu. Jest delikatny, nie szczypie i nie podrażnia skóry. Dla nie istotnym sprawdzianem było mycie okolic oczu- noszę soczewki kontaktowe, zmęczona skóra zawsze jest wrażliwsza. Nie miałam żadnych problemów. Jedynie lekkie uczucie ściągnięcia, ale tylko na moich workach pod oczami. Produkt rzeczywiście daje wrażenie odświeżenia. Produkt zawiera alantoinę i pantenol- które łagodzą podrażnienia i wygładzają skórę. Tak mi się spodobał, że zaczęłam z ciekawości szukać ceny.I tu proszę, jakieś nieporozumienie  Z jednej strony podają, ze kosztuje 50 zł, co mnie załamało kompletnie a z innej 8 zł! Musze jutro sprawdzić w drogerii, żel przypadł mi naprawdę do gustu, muszę go sobie sprawić. Sprawdziłam też, ze jest druga wersja, z oczarem wirgińskim, który świetnie działa na problemy skórne. Może ten wypróbuję?
Używacie tych kosmetyków?

piątek, 5 kwietnia 2013

Super beblesh Balm (BB) 79 skin in my opinion

Prawdziwy! Koreański krem BB 79 skin naprawdę dopasowuje się do koloru cery. Niestety nie mój ale mojej siostry. Mogłam go wypróbować podczas jej odwiedzin u mnie hehehe nie ma to jak zużywanie sobie wzajemnie kosmetyków. Miałam już krem BB 79 skin  i bardzo mi przypadł do gustu. Co prawda, zostało mi kilka próbek tego oto właśnie kremiku różowego, ale jakoś nie miałam czasu się do niego dobrać. Tak to już czasami bywa. Poprzedni kremik sprawdził się rewelacyjnie. Rozświetlanie i rozjaśnianie skóry a do tego cała moc witamin. Jak sprawdził się różowy odpowiednik?

Super Beblesh Balm 79 Skin naprawdę rozświetla skórę. Nie zauważyłam moich przebarwień pod jego warstwą. A mam piegów całą masę. Do tego ładnie ujednolica koloryt skóry i pięknie dopasowuje się do odcienia cery. Nawet na próbce, którą pokazuję na dłoni, kremik dopasowuje się idealnie. Musiałam wycisnąć więcej, żeby było widać go na zdjęciu.
To nie jest krem matujący! Dla wszystkich może to rozczarowujące  ale taka jest prawda. Krem koryguje, podlecza cerę, rozjaśnia przebarwienia a do tego nawilża ale nie sprawi, że będzie matowa. Znalazłam na to świetny sposób. 

Jak zmatowić krem BB?

Ja używam pudru w kamieniu i uwierzcie mi, wystarczy delikatne pociągniecie strefy T, żeby uzyskać przynajmniej na 3 godziny idealny mat! I nie mówię tu o nie wiadomo jakim nakładaniu pudru, ale o delikatnym muśnięciu- a mam cerę świecącą się! genialne połączenie. Jak do tej pory świetnie mi te dwa kosmetyki współgrają! Używam pudru w kamieniu Yves Rocher. Pisałam o nim wcześniej! Idealnie się dopasowują, a nie ma różnicy koloru!

Tak oto mam krem BB i mat! Krem BB jest o wiele lżejszy niż podkład i nakłada się go jak zwykły krem nawilżający  Miała wiec moja siostra ubaw, jak zobaczyła moje przyzwyczajenia podkładowe  nakładałam go pierwszy raz jak podkład:)

Jak dla mnie kosmetyk świetnie się sprawdza na polskiej skórze. Szkoda, ze nie jest dostępny na równi z innymi kosmetykami w polskich drogeriach. Jeżeli miałabym wybierać, to chociaż różowa wersja działa dodatkowo zapobiegajaco przeciw zmarszkowo to wolałabym jednak pomarańczową wersję.

Jedyny minus? To naprawdę trzeba go dokładnie zmywać- o czym się zapomina, gdy ma się coś tak lekkiego na twarzy jak krem. A tu cerę należy dokładnie oczyścić od kosmetyku!

środa, 3 kwietnia 2013

Cream BB Marionaud

Oto kremik BB, który dostałam w próbeczce! Marionnaud. Co ja mam powiedzieć? Po pierwsze kolor ciemny jak nie powiem co. A do tego wcale nie przypomina koreańskich kosmetyków. Raczej rozrzedzony podkład do tego wyjątkowo ciemny. Nie dopasowuje się do karnacji ani trochę. Użyłam go zamiast brązera na policzki i do modelowania konturów twarzy. Cóż, w mieszance z innymi kosmetykami nie wyglądał tak źle, ale nie nałożyłabym go jako samodzielnego kosmetyku na całą buzię!

To 6 w jedyny, tak naprawdę nie jest nawet 1 w jednym- bo nawet jako podkład się nie sprawdził, nie licząc krycia, nawilżania i ochrony twarzy! Może bym tak nie narzekała, gdyby nie fakt, iż miałam okazję wypróbować oryginalne kremy BB- koreańskie. Po pierwszy konsystencja jest zupełnie inna- kremy BB są jakby gęstsze, od razu czuć, ze zawierają warstwę grubo kryjącą i korygującą stan naszej skóry. W większości rozjaśniają i rozświetlają cerę! To bardzo ważne, jeżeli chodzi o kosmetyki koreańskie, Cera ma lśnić a nie błyszczeć, ma być rozświetlona i rozjaśniona ( zwłaszcza wszystkie przebarwienia i piegi) a nie posypana brokatem! Tego tutaj nie ma!

Miałyście ten kosmetyk?

wtorek, 2 kwietnia 2013

Anyż - co z tym zrobić?


Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę bulwę, myślałam, że to cebula. Okazało się, że jednak nie! zapach od razu zdradził roślinę- anyż. Zapach intensywny. Bardzo przypomina koper włoski, i raczej w to bym uwierzyła, gdyby nie przenikliwy zapach- albo raczej aromat! 


Pachnie jak maleńkie gwiazdki, które do tej pory kupowałam jako przyprawę pachną identycznie. Nie mam pojęcia, czy w rzeczywistości tak ma wyglądać anyż, gdyż po raz pierwszy go dostałam! Wcześniej nawet bym nie zwróciła na niego uwagi. Ten prezencik, nie został do końca niestety spożytkowany w mojej kuchni. Zanim odkryłam jak go wykorzystać, moja cenna połówka niestety do użycia już się nie nadawała!A Wy miałyście moze anyż w takiej postaci? Co z nim zrobić? Tylko do sałatki dodawać?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...