niedziela, 5 maja 2013

Ślimak i Dermal Collagen Essence Mask Vegetable Placenta - moja opinia

Jak widać na załączonym obrazku, oto kolejna z maseczek kolagenowych z serii koreańskiej Dermal. Tym razem ujędrniająca, nawilżająca i regenerująca maseczka z mleczem! Jak dla mnie rewelacyjna. Tak patrzyłam na budzącą się wiosnę i postanowiłam wypróbować tę. Zostało mi jeszcze kilka ciekawych.Wypróbowałam też maskę z wydzieliną ślimaka!Może zacznę od ślimaka!

Na początku troszkę się obawiałam. Ale skoro używamy produkty z mleka, miodu, kawioru to czemu nie ślimak? Nadszedł ten dzień- a właściwie wieczorna kąpiel, kiedy mam czas na swoją maseczkę.



Moje wrażenia:
  • Maseczka jak najbardziej pachnie delikatnie perfumowanym kosmetykiem
  • Łatwa do nałożenia, jak wszystkie maski tego typu
  • Po nałożeniu  jakieś około 4 minuty, poczułam lekkie mrowienie na skórze jak przy bardziej odżywczych, silniejszych w działaniu maseczek
  • Nie zauważyłam żadnych podrażnień. Mrowienie zanikło po 1 minucie.
  • Maseczki na noc się nie zmywa, tylko zostawia, delikatnie wklepując substancje odżywcze. Chusteczkę się wyrzuca.
  • Skóra była na drugi dzień nawilżona, delikatnie napięta- ujędrniona.
Jak dla mnie nawet przyjemna. Nie taki ślimak straszny:)




































Maseczka z mlecza:
  • Piękny zapach, lekko słodkawy
  • Jak zwykle łatwa do nałożenia.
  • Żadnych reakcji. Wcześniej włożyłam saszetkę do lodówki więc miła reakcja ukojaenia na zmęczoną buzię.
  • Nie zmywałam jak przykazał producent, nawilżenie i lepkość zostały aż do rana!
  • Skóra odżywiona i wypoczęta. Dodatkowo odżywiona i wygładzona  szkoda, ze taki efekt nie utrzyma się na cały tydzień.

Maseczki jak zwykle rewelacyjne, sprawdzają się u mnie, nie podrażniają. Polskie odpowiedniki niestety do tej pory strasznie podrażniły mi cerę. Mam wrażenie  że oprócz uczucia parzenia, zostały plamki. Ale już drugi raz nie nabiorę się na takie "nasze" collagen mask.


Wiosna przyszła i trzeba skórę bardziej odżywić  Oczyszczając po zimie. Szykuję się do zamienników kosmetycznych. zimą i wczesną, chłodną wiosną potrzebowałam bardzie odżywczych, kryjących kosmetyków. Teraz czas na lekkość, filtry i nawilżenie. Krem, który świetne zimą, kompletnie nie odpowiada mi latem. też tak macie? Odciążam moją kosmetyczkę, nawet jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe. Odświeżenie, to jest to, czego potrzebuję po ciężkim dniu w pracy. W tym roku stawiam na kontrolowaną naturalność  wygodę i przede wszystkim zdrowie. Dlatego walczę o wzmocnienie całego organizmu i mam już rezultaty całkiem dobre. Testuję różne rodzaje zdrowej żywności. Wracam do zdrowych przysmaków, które jakiś czas temu odeszły w zapomnienie, w sumie nie pamiętam dlaczego. mam powód, żeby o dbać o siebie bardziej:)

piątek, 3 maja 2013

Clinique anti blemish even better skin lotion moja opinia

Chciałam kupić emulsję, która dostałam kiedyś w próbce ale niestety nie mieli! Była genialna. Dostałam za to matujący, lekki, beztłuszczowy krem na dzień. Był w promocji i cena spadła o 30 zł, więc było warto spróbować. Kremik niestety mnie rozczarował. Nie wiem, to chyba pierwszy produkt Cinique, który nie wywoła u mnie upragnionego efektu. A może za dużo się spodziewałam magicznych i wielkich rezultatów po zwykłej emulsji nawilżającej Even better skin?




Uwielbiam kosmetyki Clinique. Przeznaczony do cery wrażliwej z problemami. Naturalność i kliniczna delikatność to coś, czego moja skóra pragnie. Przez długi czas używałam podkładu  delikatnego, nie mocno kryjącego. Cudowny. Miałam krem pod oczy, żele i musy myjące. Wszystko genialne, również błyszczyki.

Przejdźmy to zwykłej jak na tę firmę, emulsji. Nie można bowiem nazwać tego kremem. Jest rzadka, lekka i wodnista. Mam wrażenie, ze wyczuwam lekki zapach mentolu, ale nie jestem pewna, może to złudzenie. Kremik- emulsję nakładam na na czystą skórę. Kosmetyk wchłania się natychmiastowo, po kilku sekundach już go nie czuć ani nie widać. Mam wręcz wrażenie, ze wcale nie posmarowałam buzi. Na początku nawet miałam wrażenie lekkiego ściągnięcia skóry. Nakładam lekki makijaż albo wcale. Nie ma to znaczenia. Po dwóch godzinach cera się błyszczy, nawet bardzo. Nie mam pojęcia, czy to efekt kremu, czy nadwrażliwości mojej cery o tej porze roku ( zawsze mam straszne problemy, skóra jest podrażniona, ma krostki, i inne niedoskonałości, miejscami robi się czerwona- bez powodu!). ładnie nawilża i nie powoduje podrażnień, ale nie matuje tak jakbym chciała. Nie reguluje także wydzielania sebum. Kremik ma niby nawilżać. ja nie czuję jakiegoś dogłębnego nawilżenia. Smutne. Zwłaszcza  że jest to ukochany i wyczekiwany kremik, który kosztował mnie spore pieniążki. Żałuję, ze nie kupiłam Biodermy, była o wiele lepsza a kosztowała połowę tej kwoty! Taki mam zresztą zamiar! Po wypłacie odwiedzę aptekę a resztę kremu Clinique wypróbuję jak cera już nie będzie taka zwariowana! Połowę opakowania zużywałam cierpliwie.

Jak dla mnie produkt słaby i rozczarowujący. Nie kupiłabym go więcej! Chociaż 3 Kroki Clinique u mnie się sprawdziły, to ten odpada!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...