sobota, 30 sierpnia 2014

Mój balkon- jeszcze nie jest zima!

natka pietruszki zielonej:)
Kiedy posiałam pierwsze roślinki było już daleko w połowie wakacji. Ale dopiero wtedy pojawiła się możliwość, czyli mój własny balkon. Cóż, w tej chwili już powyrastały i cieszę się ziołami i zieleninką. Co prawda chyba cały wrzesień będę musiała poczekać na większość ale tak bardzo chciałam mieć już swoje zielone miejsce, ze nie mogłam się potrzymać. Pierwsze roślinki podlewałam i zasiewałam  w przerwach na malowanie ścian, w małych przerwach remontowych. Skrzynki, pergole i piękne donice zeszły na razie na drugi plan, chociaż przyznam, ze nie raz przypadkiem udało mi się zboczyć na ścieżkę ogrodową, gdy mój mąż przeszukiwał stosy śrubek, klejów i listw:) Poczekają, nie uciekną. Ale co tam, popatrzeć można.
Na razie zanurzam się w swoich ziółkach i relaksuję, choćby przez chwilę.

Łodygi rosnącego słonecznika w różnych kolorach- na razie zielono

sadzonki kwiatów

Słoneczniki i zioła

Bazylia zużywana na świeżo

Melisa

Nie mogłam doczekać się długo kiełkujących ziół i posiałam rzeżuchę, już drugi siew:)

Kolejne użyteczne sadzonki- zielona pietruszka

sobota, 23 sierpnia 2014

Morze Bałtyckie- kilka wspomnień w wielkim mieście

Kiedy jestem nad morzem robię sporo zdjęć. Wspomnień utrwalonych cyfrowo, żeby się troszkę później nie dobijać ale melancholijnie doładować. Jak? Że w przyszłym roku będzie lepiej, ze będzie fajniej, że ono tam jest i czeka na nas. 

Pamiętacie słowa piosenki, która wciąż u mnie wywołuje śmiech? " Jedzą rybę, jedzą rybę, makreli smak to miłości znak" czy jakoś tak leciało hahahaha!

Cóż, makreli nie jadłam ale dorsza jak najbardziej. Tęsknie za tym powietrzem. Co prawda mieszkałam blisko morza i wiem, że o różnych porach roku jest różnie, ale lato jak najbardziej nasze morze:)
 Bursztynu mam cały kubeczek!!!! W głowie wciaż brzmi ta dziecięca piosenka:











"Kiedy już trzeba będzie powiedzieć cześć,
Kiedy już lato pęknie i spadnie deszcz,
Co Ci dać przyjacielu mych słonecznych dni,
Żeby czas nie zamazał tych wspólnych chwil.


Bursztynek, bursztynek znalazłam go na plaży,
Słoneczna kropelka, kropelka złotych marzeń,
Bursztynek, bursztynek położę Ci na dłoni,
Gdy spojrzysz przez niego mój uśmiech Cię dogoni...


Kiedy znów się spotkamy za wieków sześć,
Kiedy znów powiesz do mnie po prostu cześć.
Może nawet nie poznam przez chwilę Cię,
Ale ty wtedy prędko pokażesz ten.


Bursztynek, bursztynek znalazłam go na plaży,
Słoneczna kropelka, kropelka złotych marzeń,
Bursztynek, bursztynek położę go na dłoni,
Gdy spojrzysz przez niego mój uśmiech Cię dogoni...


Bursztynek, bursztynek znalazłaś go na plaży,
Słoneczna kropelka, kropelka złotych marzeń,
Bursztynek, bursztynek położę go na dłoni,
Gdy spojrzysz przez niego mój uśmiech Cię dogoni..."

To były Fasolki, dziś znowu śpiewam  te piosenki z zupełnie innej perspektywy!

czwartek, 14 sierpnia 2014

Niebezpiecznie jest wychodzić, za próg swojego domu, bo nie wiadomo, gdzie Cię nogi poniosą

To były szaleńcze lata:) Poznańskie próbowanie wszystkiego i szukanie własnego sposobu na życie i nie tylko! Czegoś więcej, pasji. I nagle w tym całym chaosie odnalazłam nowe rozwiązania. Nowe a jednak stare. Takie, które są bliskie mojemu sercu. Ku zdziwieniu moich bliskich wystarczył mi tydzień na wyciszenie- jak zwykle w zakątku mojej mamy. Tam zaczęrpnęłam całą masę inspiracji, zaczęły się stopniowo układać nowe plany, projekty i proszę. Nareszcie zapanował ład i porządek, zwłaszcza po przeprowadzce. Nareszcie zniknął chaos rzeczy porozrzucanych wszędzie, kartonów stojących pod sufit, worków pełnych ubrań! Nareszcie odetchnęłam i poczułam się jak w domu! odkopałam stare płyty, stare książki, odnalazłam przedmioty o których całkowicie zapomniałam. A co najważniejsze, wyrzuciła lub rozdałam cały balast rzeczy niepotrzebnych, których nie używam, nie noszę i nie potrzebuję. Ta przestrzeń właśnie stała się powodem i źródłem nowych chęci. Szczerze mówiąc wakacje w tym roku zaledwie tylko musnęłam ale o ile wartościowsze okazały się w zasadzie? Trudno to na pierwszy rzut oka dostrzec. Narzekam na zmiany, lubię swoją małą stabilizację ale tak jak Biblo z "Hobbita" potrzebuję tej wielkiej przygody, wyruszenia w podróż, żeby naprawdę docenić mały domek i swoje Shire. Tyle mam szczęścia, ze moje dwa skarby podróżują razem ze mną. Trochę się tu pozmienia, będzie bardziej melancholijnie, troszkę tego i tamtego, taki mały powrót do natury i piękna, za którym tęskniłam- bez obrazy dla Poznania. Nowy, mój własny zakątek poznański,zakątek zieleni i naturalności. Mojej, nie ogólnie przyjętej, nie wyobrażanej, nie uznawanej, mojej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...