niedziela, 28 grudnia 2014

Khaki- Coś smacznego i zdrowego!

Uwielbiam zimę ze względu na sezon liczi i khaki. Owoce te, są u nas dostępne o tej porze roku w szczególności, ponieważ w krajach, z których pochodzą jest na nie sezon. O khaki pisałam już wcześniej tutaj . Dlatego też nie będę opisywała jego właściwości. Uwielbiam te owoce, a skoro i tak jestem uziemiona na jakiś czas pałaszuje je z przyjemnością, zwłaszcza, że są bardzo słodkie. Oststnio odkryłam jeszcze jedną ciekawostkę, doskonale smakują i wyglądają z bitą śmietaną w deserach różnego rodzaju. A, że od jakiegoś czasu mam fazę na sporządzanie deserów, to wypróbowałam i w tej postaci. O JEJKU, ALE TO NIEZDROWE!!!! I co z tego. Miałam kiedyś koleżankę flexi- wegankę, genialną dziewczynę, która jadła na stołówce sałatkę owocową polaną śmietaną. Zapytałam, czemu to je, skoro jest w tym śmietana. Odpowiedziała: "Więcej tu zdrowych składników, witamin niż tej całej śmietany". Miała rację! Nie dajmy się zwariować, od czasu do czasu trzeba spałaszować coś dobrego, ładnego i słodkiego:) Już sobie zaplanowałam deserki z khaki- ale nie będę ich miksować, to marnotrawstwo cennego towaru!!!! AAAAAAA!!!! 
Lubicie Khaki? Jak je pałaszujecie? Na surowo, w deserach, a moze jakieś inne wymyślne przepisy znacie? 

 Betakaroten i witaminy zawarte w khaki wpływają na koloryt, zdrowie i elastyczność skóry. Nikt oczywiście nagle nie zrobi się pomarańczowy, to zaleta hehe marchewki. Ale ziemistość i bladość cery znikną, jeżeli khaki dołączą do naszej diety:)



Chętnie coś wypróbuję z nowych przepisów!

sobota, 27 grudnia 2014

Powrót z czarnej czeluści zapomnienia, czyli slow life i slow food

Ale patetyczny tytuł mi wyszedł. Nawet sama się tego nie spodziewałam, kiedy zerknęłam na stary folder "blog". Kompletnie przywaliły mnie obowiązki związane z pracą. Przywaliły dosłownie, bo w końcu na Święta zabrakło mi już sił z kaszlu i okazało się, że mam zapalenie płuc. Leżąc sobie bo mojej serii leków zaczęłam się zastanawiać co trzeba zmienić i co jest mniej lub bardziej ważne. Parę rzeczy trzeba było poprzestawiać sobie w tej główce. Kilka razy próbowałam siąść i coś napisać ale zasypiałam zanim cokolwiek tu się pojawiło. 

Dlatego jednym z moich postanowień jest znalezienie czasu na coś co lubię, chwilę odstresowania i pisania sobie na blogu. Najczęściej wchodzę tutaj, żeby zajrzeć do starych postów i odwiedzić inne blogi. Moja twórczość i kreatywność została dosłownie wyssana przez pracę, gdzie trzeba mieć 5 pomysłów na minutę. Muszę zwolnić. Slow life i slow food to chyba najlepsze określenia, które są mi potrzebne.

Nie oznacza to, że przeprowadzę się na wieś, będę jadła tylko trawę (chociaż chętnie bym spróbowała) i przestanę używać kosmetyków. Oj nie, ale priorytety rozlokowania własnych sił trzeba było pozmieniać. Cóż, tak sobie przeglądałam ten stary folder, zdjęć, które miałam zamieścić, ze zrobiłam z nich podsumowującą galerię:)

 jedna z najważniejszych rzeczy- jedzenie. Rożnie z tym bywa, staram się zawsze mieć w domu dwudaniowy obiad, ale do tych wakacyjnych i z początku jesieni, kiedy było więcej czasu jakoś nie ma porównania. Udało mi się zamrozić malinki, które teraz ze smakiem zjadamy. Niestety, dopiero wtedy mieliśmy lodówkę po przeprowadzce.
 Mój przebój! uwielbiamy dyniową zupkę wszyscy, z delikatną śmietanką albo i na ostro. najlepsze miniaturowe dynie od mojej mamy szybko zjedliśmy, podobnych nie dostaliśmy w Poznaniu, ale zwykłe też były dobre.
 Na nowym mieszkanku atakowali nas nowi lokatorzy, wazki i pasikoniki. Kompletne zaskoczenie.
 Przysmak tych wakacji, borówka amerykańska i moje niezastąpione avokado. Znalazłam genialny przepis na maseczkę z tego warzywo- owocu. Ale nigdy nie udało mi się jej zrobić, zawsze zjadłam avocado, lepiej wewnątrz niż na zewnątrz.
 Jeszcze na starym mieszkanku, sukienka, która mnie zachwyciła. Cudowna z delikatnej, śliskiej satyny, cudownie wygodna i pięknie się układająca. Mój synek przychodzi i przytula się do niej, cały czas ją głaszcze, taka jest miła.
 Letnie obiadki, zero mięsa a jednak pożywne i zdrowe, z większą ilością białka i potrzebnych aminokwasów niż mogłoby się to komukolwiek wydawać.



 Pobyt w Świdnicy, zupełnie na nowo odkryte to miasto! Cudny czas pełen nowych pomysłów, które niestety zostały pochłonięte przez pracę w Poznaniu.
Wspomnienie, życia na kartonach przez prawie pół roku! Ale daliśmy radę! Teraz można powiedzieć, że Nowy Rok 2015 zaczniemy dopiero mieszkać:) Tylko zdrówka nam brakuje, ale też nadrobimy:)

Tak to jakoś wyglądało, trochę się jeszcze tego nazbierało, ale to może. A na koniec cudna ksiażka, którą dostałam pod koniec wakacji w prezencie i jest najczęściej czytana przeze mnie pozycją w tym roku:
Uwielbiam tę książkę! jest rewelacyjna. Prezent od mojej mamy, który wypełnia moje miastowe tęsknoty za zielenią. Bardzo dużo się z niej nauczyłam, niektóre rzeczy były znaną mi powtórką inne zainspirowały do działania. Cudna, ale opiszę to w następnym poscie. Cóż mogę rzec? Polecam już teraz.


Na razie poluję na książkę, którą bardzo bym chciała mieć:
Śledzę bloga Anwen od niemal początku i dzięki niej pierwszy raz w życiu mam długie włosy! Uwielbiam jej pasję, pomysłowość, bloga!

Mam nadzieję, że kolejne posty powstaną wkrótce. Do zobaczenia !


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...