Wysokie obcasy


Coś w nich jest, od momentu, kiedy po raz pierwszy przymierzałam, chwiejąc się strasznie, szpileczki sandałki mojej mamy, po dziś dzień, kiedy zakładam swoje. To dziwne ale przyjemne uczucie, że oto nagle, stajesz się bardziej kobieca. Może to nasz europejski obraz, powtarzanie stereotypów ale wciąż kochamy wysokie obcasy, które wcale nie są takie zdrowe. Owszem, noszenie ich na co dzień jest meczące, ale od czasu do czasu można zaszaleć:) Wciąż będę broniła zdania, ze każda kobieta powinna mieć w życiu chociaż te jedną parę szpilek. Nie do pracy, nie na długie spacery ale na specjalne okazje. Szpilki to jednak jakiś nasz dodatek do kobiecości. Zwłaszcza, jeżeli obcas dodaje nam nie tylko wzrostu ale dzięki niemu stajemy się szczuplejsze ( troszkę mięśnie w końcu muszą pracować), smuklejsze ( nasze nogi automatycznie się wydłużają) i nie ma co ukrywać, wysokie obcasy zawsze będą elegantsze. Okazuje się, że niski obcas jest dla naszych stóp bardzo korzystny. Nie powinniśmy nosić butów zupełnie płaskich i kosmicznie wysokich (Ale przecież od czasu do czasu można wznieść się na wyżyny).
Kreatorzy prześcigają się w różnych propozycjach sandałków na niebotycznych obcasach. Ceny są nawet przystępne a plecionka okazuje się tak gęsta, że sandałki to raczej nie są. Kolory od jasnych po bardzo intensywne i czarne! Oczywiście z moim akcentem na brązy i beże, co mnie bardzo cieszy. Większość jednak nawiązuje do plecionych sandałków, gladiatorek w kolorze jasnego i ciemnego brązu. Gdzieniegdzie motywy indiańskie. Frędzelki, rzemyki a nawet koraliki. Jest w czym wybierać.

Komentarze

Popularne posty