poniedziałek, 23 grudnia 2013

Niedoskonałości i pryszcze: Podstawą jest oczyszczanie i złuszczanie!

Przede wszystkim czysta skóra! To wcale nie jest takie oczywiste. Skóra wymaga dogłębnego oczyszczenia. Jeśli mamy sporo zaskórników należy udać się na oczyszczanie do kosmetyczki. Dokładne oczyszczenie skóry z zaskórników- niedoskonałości, kosztuje w Poznaniu 30-40 zł! Nie jest to jakaś niesamowicie wysoka cena, spokojnie można sobie pozwolić na taki zabieg. Nie będę udawać, że to bardzo przyjemne. Wręcz przeciwnie. Skoro już brać się za to porządnie, należy oczyścić skórę. Jeżeli jest dużo zaskórników warto powtórzyć zabieg po dwóch miesiącach. Kosmetyczka doradzi odpowiednie zabiegi i sposób leczenia.

Jeżeli chodzi o wizyty u dermatologa, fajnie jeśli współpracują z gabinetami kosmetycznymi. Jeżeli chodzi o ropne zapalanie, warto skonsultować się z lekarzem dermatologiem. Maści lecznicze przeważnie są antybiotykami, dlatego potrzebna jest na to recepta.

Wróćmy do sporadycznych i częstych niedoskonałości bez powikłań. W gabinecie kosmetycznym prawdopodobnie zaproponują leczenie kwasami owocowymi. Nie mam z tym dobrych doświadczeń, bardzo źle znoszę to szczypanie a skóra moja okazała się zbyt wrażliwa. Ale jak widzę u wielu osób ten sposób kuracji i takie leki bardzo dobrze działają.

U kosmetyczki świetnie działały na mnie osobiście algi- koszt maski algowej od 10 do 40 złotych. Zależnie czy jest to zwykły żel czy może zielona, śmierdząca rybą alga cena się różni. Podobnie jak ceny. Dzisiaj wystarczy mi samo oczyszczenie cery. Maseczki mam swoje, więc nie jest to dla mnie aż tak duży wydatek.

Po oczyszczaniu u kosmetyczki cera powinna odpocząć. Nie należy poddawać jej już żadnym peelingom i silnym zabiegom. Ślady po oczyszczaniu utrzymują się w zależności od rodzaju skóry: od 12 godzin do trzech dni. Kiedy ktoś ma problemy z gojeniem się ran, czyli brakuje mu rutyny, trwa to dłużej. U mnie dzisiaj nie ma śladu na drugi dzień. Ale po zabiegu często wyglądałam jakbym się zderzyła z jeżem! Nie znalazłam jednak skuteczniejszej metody. Oczyszczam tak skórę 2 razy do roku. Czasem raz na rok. W Poznaniu spotkało mnie dziwne zaskoczenie, ze można zabieg oczyszczania mieć bez maseczki i dodatkowych funkcji, masaży za 30 zł! Wlicza się w to peeling, parowanie- rozszerzanie por, oczyszczanie manualne, dezynfekcja "prądem", ukojenie żelową maseczką. A przeszłam już naprawdę wiele różnych zabiegów.

Mikrodermobrazja- nie sprawdziła się u mnie. Okazało się, że ze względu na pękające naczynka nie można jej za często przeprowadzać, poza tym skóra była zbyt wrażliwa. Polecana dla wszystkich pozostałych osób. Moja koleżanka z pracy powtarza ten zabieg regularnie i jest nim zachwycona. Polega ona bezbolesnym złuszczaniu naskórka. zabieg fajny:)

Ultradźwięki- miały po manualnym oczyszczaniu wpływać na pory i jędrność skóry oraz zapobiegać powstawaniu nowych zaskórników. Zabieg kompletnie bezbolesny. metalowy masaż na żelowej masce chłodnym metalem- tak to odczuwałam. Dla mnie relaksujący i nic poza tym. Może trzeba tego z 30 razy spróbować żeby były efekty? Dla eksperymentu i relaksu polecam. Cera nie była tak opuchnięta po oczyszczaniu, to duży plus.

Masaż z ampułką- niby relaksuje i zamyka pory- masaż rzeczywiście relaksuje, wmasowana ampułka o działaniu leczniczym rozgrzewała się przyjemnie i docierała w głąb skóry. jak na razie polecam serdecznie. W domu sam stosuje wklepywanie i wcieranie kosmetyków. Pomaga im to odpowiednio działać i pobudza skórę.

Zioła izraelskie- Kiedy mieszkałam w Stargardzie Szczecińskim trafiłam do salonu kosmetycznego, gdzie stosowano specjalnie dobrany zestaw ziół. Wszystkie kosmetyki także pochodziły z tego kraju.  najpierw tradycyjne oczyszczanie skóry a następnie przez około 3 minuty masowanie twarzy rozrobionymi ziołami! Matko jaki ból! jakby ktoś mi potłuczonym szkłem twarz szorował. mam niski próg bólu, może to dlatego. Podobno inni klienci tak źle tego nie znosili. Przeżyłam trzy takie kuracje, a może cztery. Więcej nie dałam rady. Chodziłam na taki zabieg co miesiąc, półtora miesiąca. U mnie rezultaty nie były tak spektakularne , więc nie żałowałam- ale spróbowałam.

Manualno mechaniczne oczyszczanie- Oj, takie można spotkać wszędzie. Polega na tradycyjnym oczyszczaniu- wyciskaniu przez kosmetyczkę oraz używaniu takiego metalowego, niedużego narzędzia pomagającego usuwać zaskórniki. Nic strasznego i w odczuciu nie różni się niczym od manualnego, może nawet mniej boli. Za pierwszym razem zauważyłam różnicę dopiero jak zobaczyłam metalowy element w połowie oczyszczania w ręce kosmetyczki. Polecam jak najbardziej.

Dezynfekcja "prądem"- to zazwyczaj jest w standardzie przy oczyszczaniu. Bez strachu! To tylko przeciąganie delikatnie szczypiącym plastikiem po skórze. O naprawdę niewielkim napięciu urządzenie nie tylko dezynfekuje naszą buzię ale ma jeszcze jeden genialny skutek- zamyka pory przez "szczypanie", które wywołuje w skórze skurcze. Świetne, nie boli! Szczypie mniej niż woda utleniona.


Domowe oczyszczanie i złuszczanie.

O to musimy dbać same. Przy skórze mieszanej i tłustej powinno być to co drugi dzień. Niektórzy stosują codziennie. Ale dla mnie dwa razy w tygodniu już wystarczy. Zbyt intensywne złuszczanie może podrażniać skórę przy cerze mieszanej. U mnie sprawdzają się peelingi i żele peelingujące. Używam ich dwa razy w tygodniu ale przy większych problemach używałam co drugi dzień.  Aktualnie najlepiej sprawdzają się Peelingi: Garnier 3 w jednym, Yves Rocher Naturales oraz Lirene Enzymatyczny. Te trzy są u mnie w standardzie i nie zamieniłabym ich na razie na żadne inne, a trochę już ich miałam. Aktualnie nie sprawdzają się żadne peelingi przeznaczone dla nastolatków. Te gamy kosmetyków bardzo wysuszają moją skórę.

Uzywam codziennie delikatniejszych żeli do mycia twarzy. Do moich ulubionych należy mus do mycia twarzy Clinique i żel Clinique 3 steps. Nie najgorszy okazał się Nivea nawilżający a rewelacyjny Avene błękitny! Mam zamiar kupić jego wielką butlę. Jestem miłośniczką kosmetyków aptecznych. Niektóre z nich są o wiele tańsze niż się mogłabym spodziewać. Często odwiedzam swoją ulubioną aptekę wielkopolską  i przypatruję się aktualnym promocjom. Jak wcześniej wspomniałam do gamy produktów myjących, które lubię należą kosmetyki Avene. Polecam pianki La Roche Posay. Szzcerze mówiąc kupiłam siostrze a ona zostawiła mnie. Świetne i ładnie, delikatnie usuwają sebum.  Podobnie żele i kremy do mycia Iwostin. Wiele osób uważa, ze w ogóle nie warto stosować do mycia twarzy żeli i pianek. Osobiście jestem ich zwolenniczką. Mam wrażenie, ze oprócz mazania się przy demakijażu zwyczajnie należy buzię umyć. Płatek nie usunie wszystkiego. Czy stosowałyście mydła do twarzy? Ja tylko jedno, ale mocno wysuszało- niby nawilżające. Ciekawa jestem Waszych opinii.


Najważniejsze, żeby dokładnie oczyścić skórę. Nie wolno pozostawiać makijażu na noc! Ale o demakijażu w następnym poście.





niedziela, 22 grudnia 2013

Sposoby na cerę z problemami! Seria postów dla nas!

I oto po dłuższej nieobecności zaczynam serię postów na temat różnych problemów skórnych. Moja cera nie należy do najłatwiejszych w pielęgnacji a z niedoskonałościami różnego rodzaju walczę całe życie. Co nie znaczy, że dziś mam jakieś szczególne problemy. Ale zanim do tego doszłam swoje przeżyłam.  Macie jakieś problemy skórne? Liczę na to, że podzielicie się również swoimi niezawodnymi sposobami na różne takie właśnie problemy.
 
Wiele tak zwanych "genialnych" produktów tylko zaostrzyło stan moich niedoskonałości na buzi. Dzisiaj już wiem, że potrzeby są o wiele większe niż mogłoby się wydawać. Najbardziej dobijały mnie osoby mówiące o niedoskonałościach czy skórnych problemach mając cerę suchą i gładką. jedna krostka przed miesiączką czy wysyp przy złej diecie raz na pół roku to jeszcze nie jest wielki problem skórny. Dziś wiem, że moja mieszana cera uratowała mnie przed pierwszymi zmarszczkami a prawidłowa pielęgnacja zapewnia jej młodość i jędrność, gdy moje koleżanki o cerze idealnej walczą już z poważniejszymi zmarszczkami. Coś za coś, ja wolę moje problemy i młody wygląd cery.
 
Jak już wspomniałam mam cerę mieszaną z  dodatkiem okresowych niedoskonałości, miejscami wrażliwą i naczynkową. Dlatego w tym kierunku będę się kierowała. Oto co dla mojej skóry twarzy jest najważniejsze:
 
Matowienie
Pozbycie się niedoskonałości
Jędrność
Zdrowy wygląd
Brak zmarszczek
Brak Cieni pod oczami
brak Przebarwień
brak pękających naczynek
 Optymalne nawilżenie

 
Interesuje Was któryś z tych punktów? A może część lub wszystkie? Temu będę poświęcała kolejne posty. Warto zacząć Nowy Rok z postanowieniem zrobienia czegoś dla siebie:)
Okazuje się, że dbanie o cerę ściśle łączy się z pielęgnacją włosów! To przecież też skóra głowy:) Wiele preparatów wewnętrznych, dieta itp. wpływają również na poprawę włosów! Dzięki temu wreszcie mogłam je zapuścić a miałam z tym poważne problemy i ciągle stanowi to dla mnie nierozerwalnie ważne wyzwanie pielęgnacyjne.
 
 
Początek jest bardzo prosty! Określ swój typ skóry i włosów! Dzięki temu będziesz wiedziała czego tak naprawdę potrzebują! Tak naprawdę każdy potrzebuje indywidualnej pielęgnacji, nie ma uniwersalnej recepty ale jest wiele dobrych sposobów, które można łączyć i dopracowywać według siebie. Do tego wszystkich zachęcam.
 
Trzy najpopularniejsze typy cery to:
1. Normalna- bez większych problemów. Często zapomina się o odpowiednim nawilżeniu i staje się zmęczona i ziemista. Szybko pojawiają się pierwsze zmarszczki.
2. Sucha- niestety najbardziej narażona na pierwsze zmarszczki, często jednocześnie wrażliwa.
3. Tłusta/ mieszana - duża ilość wydzielającego się sebum, występują niedoskonałości i zaskórniki. Często z graniczącą wrażliwą.
 
Oczywiście istnieje całe mnóstwo podtypów i szczegółów: czy ma naczynka, czy  ma przebarwienia, głębokość i rodzaj zmarszczek, obwisłość, jędrność, koloryt itp.
 
 
Jeśli Wasza cera ma problemy związane z moimi zapraszam do lektury. Jeśli nie, to również zapraszam, gdyż mam zamiar przedstawić kilka ciekawych kosmetyków, sposobów pielęgnacji ale i naturalnych produktów!
 
 
Zapraszam również do wypełnienia ankiety:)!
 
 






sobota, 14 września 2013

wakacje już są wspomnieniem!








 Zalew na dolnym Śląsku

Przejażdżka elektrycznym Renault Twizy po ulicach Poznania to wielka frajda!

Pielęgnacja stóp- krem Ziaji hitem wakacji

 Pielęgnacja stóp latem i zimą bardzo się różni. Zimą stopy raczej pokazują się w domowym zaciszu. Co nie znaczy, że nie należy o nie dbać. Osobiście lubię mieć wypielęgnowane stopy, ładny lakier, nawet kiedy i tak ciągle schowane są pod skarpetkami czy rajstopami.
 W tym roku, dzięki uprzejmości znajomej mogłam zakupić profesjonalny krem do stóp Ziaja! Jest po prostu genialny! Zawiera dużą ilość mocznika- co oczywiście skutkuje zmiękczeniem naskórka! Nie jestem pewna, czy właściwy obrazek wkleiłam. Mój produkt przeznaczony jest do użycia w salonach kosmetycznych- jestem nim zachwycona!
http://www.ceneo.pl/12853820
Ładnie zmiękczał naskórek. Wklepuje i wmasowuję go w stopy przed snem. Dodatkowo ma jakiś środek, który powoduje chłodzenie- a tym razem nie jest to mentol. Silny zapach limonki sprawia, że mam wrażenie świeżości i chłodzenia jednocześnie. miłe, zwłaszcza po ciężkim dniu w pracy!
 Czy tego lata udało Wam się odkryć jakiś kosmetyk do stóp?


poniedziałek, 29 lipca 2013

Pielęgnacja włosów- rezultaty od kwietnia

Jak się okazuje siemię lniane działa całkiem dobrze.  Dołączyłam również kilka nowych produktów. Po pierwsze przynajmniej dwa razy w tygodniu maski do włosów: Nowa to z marokańską glinką i olejkiem arganowym Yves Rocher. Jestem zachwycona również szamponami tej firmy- cytrynowym i do włosów farbowanych z wyciągiem z chinowca. Mam świetną odzywkę bez spłukiwania z Ziaji! Kosztowała całe 5,50 zł i jestem zaskoczona bardzo pozytywnie. Zapomniałam na wakacje odzywki i w pierwszej lepszej aptece postanowiłam sprawić sobie odzywkę. Mąż przyniósł mi to. I to był strzał w dziesiątkę. Świetnie pomaga rozczesywać splątane włosy! Zawiera ceramidy, olej jojoba, aloes, prowitaminę B5. Chciałam czegoś bez spłukiwania co nie jest ani pianką i nie jest olejkiem! Włosy są lekko wygładzone i rzeczywiście łatwiej je rozczesywać. Odzywkę można również spłukiwać. 

źródło



Dodatkowo od wakacji biorę Bellisę Sun ze skrzypem!  Jem dużo owoców i warzyw- naprawdę dużo! Praktycznie wyłącznie. Do tego strączkowe i nabiał ( zwłaszcza jogurty i twarogowe wymyślanki)!

 Pierwszy raz od dawien dawna wyprostowałam włosy, żeby sprawdzić ich długość i muszę przyznać, ze jestem całkiem zadowolona. Ale pracuję dalej. To jeszcze nie jest ta długość jakiej pragnę. Żałuję tylko, ze ścieniowałam włosy. Byłyby grubsze i bardziej odporne. Wcale nie kręciły się dzięki temu o wiele bardziej a brakowało mi kosmyków!

piątek, 19 lipca 2013

Grzeszki urlopowe i inne pyszności

Oto cudowne słodkości,które mogliśmy spróbować Dźwirzynie.Chociaż urlop spędzaliśmy w Grzybowie,w ostatnim przed mostem miejscu z deserami,po prostu genialnie rozpieszczali klientów! 
 Najcudowniejsze w gofrach były świeże,sezonowe owoce i przygotowywane na ciepło, świeże gofry! Czego pragnąć więcej?










niedziela, 5 maja 2013

Ślimak i Dermal Collagen Essence Mask Vegetable Placenta - moja opinia

Jak widać na załączonym obrazku, oto kolejna z maseczek kolagenowych z serii koreańskiej Dermal. Tym razem ujędrniająca, nawilżająca i regenerująca maseczka z mleczem! Jak dla mnie rewelacyjna. Tak patrzyłam na budzącą się wiosnę i postanowiłam wypróbować tę. Zostało mi jeszcze kilka ciekawych.Wypróbowałam też maskę z wydzieliną ślimaka!Może zacznę od ślimaka!

Na początku troszkę się obawiałam. Ale skoro używamy produkty z mleka, miodu, kawioru to czemu nie ślimak? Nadszedł ten dzień- a właściwie wieczorna kąpiel, kiedy mam czas na swoją maseczkę.



Moje wrażenia:
  • Maseczka jak najbardziej pachnie delikatnie perfumowanym kosmetykiem
  • Łatwa do nałożenia, jak wszystkie maski tego typu
  • Po nałożeniu  jakieś około 4 minuty, poczułam lekkie mrowienie na skórze jak przy bardziej odżywczych, silniejszych w działaniu maseczek
  • Nie zauważyłam żadnych podrażnień. Mrowienie zanikło po 1 minucie.
  • Maseczki na noc się nie zmywa, tylko zostawia, delikatnie wklepując substancje odżywcze. Chusteczkę się wyrzuca.
  • Skóra była na drugi dzień nawilżona, delikatnie napięta- ujędrniona.
Jak dla mnie nawet przyjemna. Nie taki ślimak straszny:)




































Maseczka z mlecza:
  • Piękny zapach, lekko słodkawy
  • Jak zwykle łatwa do nałożenia.
  • Żadnych reakcji. Wcześniej włożyłam saszetkę do lodówki więc miła reakcja ukojaenia na zmęczoną buzię.
  • Nie zmywałam jak przykazał producent, nawilżenie i lepkość zostały aż do rana!
  • Skóra odżywiona i wypoczęta. Dodatkowo odżywiona i wygładzona  szkoda, ze taki efekt nie utrzyma się na cały tydzień.

Maseczki jak zwykle rewelacyjne, sprawdzają się u mnie, nie podrażniają. Polskie odpowiedniki niestety do tej pory strasznie podrażniły mi cerę. Mam wrażenie  że oprócz uczucia parzenia, zostały plamki. Ale już drugi raz nie nabiorę się na takie "nasze" collagen mask.


Wiosna przyszła i trzeba skórę bardziej odżywić  Oczyszczając po zimie. Szykuję się do zamienników kosmetycznych. zimą i wczesną, chłodną wiosną potrzebowałam bardzie odżywczych, kryjących kosmetyków. Teraz czas na lekkość, filtry i nawilżenie. Krem, który świetne zimą, kompletnie nie odpowiada mi latem. też tak macie? Odciążam moją kosmetyczkę, nawet jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe. Odświeżenie, to jest to, czego potrzebuję po ciężkim dniu w pracy. W tym roku stawiam na kontrolowaną naturalność  wygodę i przede wszystkim zdrowie. Dlatego walczę o wzmocnienie całego organizmu i mam już rezultaty całkiem dobre. Testuję różne rodzaje zdrowej żywności. Wracam do zdrowych przysmaków, które jakiś czas temu odeszły w zapomnienie, w sumie nie pamiętam dlaczego. mam powód, żeby o dbać o siebie bardziej:)

piątek, 3 maja 2013

Clinique anti blemish even better skin lotion moja opinia

Chciałam kupić emulsję, która dostałam kiedyś w próbce ale niestety nie mieli! Była genialna. Dostałam za to matujący, lekki, beztłuszczowy krem na dzień. Był w promocji i cena spadła o 30 zł, więc było warto spróbować. Kremik niestety mnie rozczarował. Nie wiem, to chyba pierwszy produkt Cinique, który nie wywoła u mnie upragnionego efektu. A może za dużo się spodziewałam magicznych i wielkich rezultatów po zwykłej emulsji nawilżającej Even better skin?




Uwielbiam kosmetyki Clinique. Przeznaczony do cery wrażliwej z problemami. Naturalność i kliniczna delikatność to coś, czego moja skóra pragnie. Przez długi czas używałam podkładu  delikatnego, nie mocno kryjącego. Cudowny. Miałam krem pod oczy, żele i musy myjące. Wszystko genialne, również błyszczyki.

Przejdźmy to zwykłej jak na tę firmę, emulsji. Nie można bowiem nazwać tego kremem. Jest rzadka, lekka i wodnista. Mam wrażenie, ze wyczuwam lekki zapach mentolu, ale nie jestem pewna, może to złudzenie. Kremik- emulsję nakładam na na czystą skórę. Kosmetyk wchłania się natychmiastowo, po kilku sekundach już go nie czuć ani nie widać. Mam wręcz wrażenie, ze wcale nie posmarowałam buzi. Na początku nawet miałam wrażenie lekkiego ściągnięcia skóry. Nakładam lekki makijaż albo wcale. Nie ma to znaczenia. Po dwóch godzinach cera się błyszczy, nawet bardzo. Nie mam pojęcia, czy to efekt kremu, czy nadwrażliwości mojej cery o tej porze roku ( zawsze mam straszne problemy, skóra jest podrażniona, ma krostki, i inne niedoskonałości, miejscami robi się czerwona- bez powodu!). ładnie nawilża i nie powoduje podrażnień, ale nie matuje tak jakbym chciała. Nie reguluje także wydzielania sebum. Kremik ma niby nawilżać. ja nie czuję jakiegoś dogłębnego nawilżenia. Smutne. Zwłaszcza  że jest to ukochany i wyczekiwany kremik, który kosztował mnie spore pieniążki. Żałuję, ze nie kupiłam Biodermy, była o wiele lepsza a kosztowała połowę tej kwoty! Taki mam zresztą zamiar! Po wypłacie odwiedzę aptekę a resztę kremu Clinique wypróbuję jak cera już nie będzie taka zwariowana! Połowę opakowania zużywałam cierpliwie.

Jak dla mnie produkt słaby i rozczarowujący. Nie kupiłabym go więcej! Chociaż 3 Kroki Clinique u mnie się sprawdziły, to ten odpada!

sobota, 27 kwietnia 2013

Siemię lniane na włosy i paznokcie- warto spróbować


Dla mnie kuchnia to nie tylko napełnianie brzucha ale także dbanie o mój organizm! Chcę żyć zdrowo, mieć odporność i zadbać o swój wygląd. Nie chcę za kilka lat żałować, że mogłam inwestować więcej w swoje zdrowie. Bo przecież zdrowie ściśle wiąże się z naszym wyglądem! 
Jak już wcześniej pisałam wprowadziłam pewne zmiany w swojej diecie. Jest ich kilka. Przede wszystkim szukałam wzmocnienia organizmu- tu przyszła mi z pomocą Anwen. Postanowiłam spróbować kuracji z siemieniem lnianym. Codziennie, już od ponad dwóch tygodni, codziennie piję wywar z siemienia i zjadam tak przygotowane siemię z moją porcję płatków i jogurtu! Wieczorem gorąca ( nie wrzątkiem) zalewam dwie łyżki siemienia i przykrywam talerzykiem. Rano, wypijam na czczo wodę a siemię dodaję do mojej porannej miseczki zdrowia. Jedno co zauważyłam to mniejsze zmęczenie. Nie, wcale się nie wysypiam ale mam wrażenie, że więcej składników mineralnych wzmacnia mój organizm. Włosy jeszcze wypadają, ale znacznie w mniejszej ilości  jedyne co, to nie widzę jeszcze poprawy w przypadku moich paznokci. Kuracja jeszcze trwa!






Co to jest siemię lniane i jakie ma właściwości?
To nic innego jak  nasiona lnu.  Posiadają duże ilości  witaminy E. Czyli pomogą na wszystko co  z problemami skóry związane- to liczy się również, jeżeli chodzi  o włosy i paznokcie.  Nasiona zawierają również kwasy omega-3! Nie tylko ryby morskie je zawierają. Dlatego śmiało można stwierdzić, ze te małe nasionka wzmacniają naszą odporność i zapobiegają starzeniu się całego organizmu! Znajdziemy tu również inne składniki mineralne:  witaminy z grupy B, cynk, miedź, chrom i żelazo! Potężna dawka błonnika wpływa również na regulację trawienia i oczyszczanie organizmu z toksyn! 

Macie jakieś swoje poranne rytuały? Ja wprowadziłam właśnie taki. Bałam się, że będę zapominać. Ale kiedy na noc zaleję, to rano wchodząc do kuchni nigdy nie zapominam wypić! Wcześniej wypijałam litry pokrzywy! Na mnie zwyczajnie nie działa! Może na innych tak! Ale ta herbatka wypłukiwała mi tylko magnez i nic więcej nie zdziałała. Potrzebowałam czegoś innego. Jak na razie siemię lniane się sprawdza. Wprowadziłam jeszcze kilka innych drobiazgów, które dodają mi energii i zdrowia! Ale o tym innym razem:)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Żel do twarzy aloesowo ogórkowy Biały Jeleń. Hipoalergiczne kosmetyki Biały Jeleń

Ostatnio otrzymałam próbki kosmetyków.  Biały Jeleń kojarzył mi się przede wszystkim z kostką szarego mydła. A teraz? Po otrzymaniu tych próbek, Biały Jeleń kojarzy mi się z łagodnym żelem do twarzy.
Hipoalergiczny żel do mycia twarzy z aloesem i ogórkiem przeznaczony jest do oczyszczania skóry normalnej i mieszanej. Delikatnie usuwa makijaż i zanieczyszczenia oraz zapobiega rozwojowi bakterii. W efekcie skóra twarzy jest dokładnie oczyszczona, odświeżona, gładka i miękka. Tak podaje producent i w sumie ma dużo racji!
Przebadany dermatologicznie wśród osób z alergiami skórnymi.
Zawiera:
- ksylitol i laktitol - składniki utrzymujące prawidłową równowagę ekosystemu mikroflory skóry,
- ekstrakty z aloesu i ogórka - zapewniające odpowiedni poziom nawilżenia i uczucie odświeżenia,
- alantoina i pantenol - łagodzące podrażnienia skóry i stymulujące jej naturalne procesy regeneracyjne. 

Żel ogórkowy aloesowy ładnie usuwa sebum, ale nie resztki makijażu. Jest delikatny, nie szczypie i nie podrażnia skóry. Dla nie istotnym sprawdzianem było mycie okolic oczu- noszę soczewki kontaktowe, zmęczona skóra zawsze jest wrażliwsza. Nie miałam żadnych problemów. Jedynie lekkie uczucie ściągnięcia, ale tylko na moich workach pod oczami. Produkt rzeczywiście daje wrażenie odświeżenia. Produkt zawiera alantoinę i pantenol- które łagodzą podrażnienia i wygładzają skórę. Tak mi się spodobał, że zaczęłam z ciekawości szukać ceny.I tu proszę, jakieś nieporozumienie  Z jednej strony podają, ze kosztuje 50 zł, co mnie załamało kompletnie a z innej 8 zł! Musze jutro sprawdzić w drogerii, żel przypadł mi naprawdę do gustu, muszę go sobie sprawić. Sprawdziłam też, ze jest druga wersja, z oczarem wirgińskim, który świetnie działa na problemy skórne. Może ten wypróbuję?
Używacie tych kosmetyków?

piątek, 5 kwietnia 2013

Super beblesh Balm (BB) 79 skin in my opinion

Prawdziwy! Koreański krem BB 79 skin naprawdę dopasowuje się do koloru cery. Niestety nie mój ale mojej siostry. Mogłam go wypróbować podczas jej odwiedzin u mnie hehehe nie ma to jak zużywanie sobie wzajemnie kosmetyków. Miałam już krem BB 79 skin  i bardzo mi przypadł do gustu. Co prawda, zostało mi kilka próbek tego oto właśnie kremiku różowego, ale jakoś nie miałam czasu się do niego dobrać. Tak to już czasami bywa. Poprzedni kremik sprawdził się rewelacyjnie. Rozświetlanie i rozjaśnianie skóry a do tego cała moc witamin. Jak sprawdził się różowy odpowiednik?

Super Beblesh Balm 79 Skin naprawdę rozświetla skórę. Nie zauważyłam moich przebarwień pod jego warstwą. A mam piegów całą masę. Do tego ładnie ujednolica koloryt skóry i pięknie dopasowuje się do odcienia cery. Nawet na próbce, którą pokazuję na dłoni, kremik dopasowuje się idealnie. Musiałam wycisnąć więcej, żeby było widać go na zdjęciu.
To nie jest krem matujący! Dla wszystkich może to rozczarowujące  ale taka jest prawda. Krem koryguje, podlecza cerę, rozjaśnia przebarwienia a do tego nawilża ale nie sprawi, że będzie matowa. Znalazłam na to świetny sposób. 

Jak zmatowić krem BB?

Ja używam pudru w kamieniu i uwierzcie mi, wystarczy delikatne pociągniecie strefy T, żeby uzyskać przynajmniej na 3 godziny idealny mat! I nie mówię tu o nie wiadomo jakim nakładaniu pudru, ale o delikatnym muśnięciu- a mam cerę świecącą się! genialne połączenie. Jak do tej pory świetnie mi te dwa kosmetyki współgrają! Używam pudru w kamieniu Yves Rocher. Pisałam o nim wcześniej! Idealnie się dopasowują, a nie ma różnicy koloru!

Tak oto mam krem BB i mat! Krem BB jest o wiele lżejszy niż podkład i nakłada się go jak zwykły krem nawilżający  Miała wiec moja siostra ubaw, jak zobaczyła moje przyzwyczajenia podkładowe  nakładałam go pierwszy raz jak podkład:)

Jak dla mnie kosmetyk świetnie się sprawdza na polskiej skórze. Szkoda, ze nie jest dostępny na równi z innymi kosmetykami w polskich drogeriach. Jeżeli miałabym wybierać, to chociaż różowa wersja działa dodatkowo zapobiegajaco przeciw zmarszkowo to wolałabym jednak pomarańczową wersję.

Jedyny minus? To naprawdę trzeba go dokładnie zmywać- o czym się zapomina, gdy ma się coś tak lekkiego na twarzy jak krem. A tu cerę należy dokładnie oczyścić od kosmetyku!

środa, 3 kwietnia 2013

Cream BB Marionaud

Oto kremik BB, który dostałam w próbeczce! Marionnaud. Co ja mam powiedzieć? Po pierwsze kolor ciemny jak nie powiem co. A do tego wcale nie przypomina koreańskich kosmetyków. Raczej rozrzedzony podkład do tego wyjątkowo ciemny. Nie dopasowuje się do karnacji ani trochę. Użyłam go zamiast brązera na policzki i do modelowania konturów twarzy. Cóż, w mieszance z innymi kosmetykami nie wyglądał tak źle, ale nie nałożyłabym go jako samodzielnego kosmetyku na całą buzię!

To 6 w jedyny, tak naprawdę nie jest nawet 1 w jednym- bo nawet jako podkład się nie sprawdził, nie licząc krycia, nawilżania i ochrony twarzy! Może bym tak nie narzekała, gdyby nie fakt, iż miałam okazję wypróbować oryginalne kremy BB- koreańskie. Po pierwszy konsystencja jest zupełnie inna- kremy BB są jakby gęstsze, od razu czuć, ze zawierają warstwę grubo kryjącą i korygującą stan naszej skóry. W większości rozjaśniają i rozświetlają cerę! To bardzo ważne, jeżeli chodzi o kosmetyki koreańskie, Cera ma lśnić a nie błyszczeć, ma być rozświetlona i rozjaśniona ( zwłaszcza wszystkie przebarwienia i piegi) a nie posypana brokatem! Tego tutaj nie ma!

Miałyście ten kosmetyk?

wtorek, 2 kwietnia 2013

Anyż - co z tym zrobić?


Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę bulwę, myślałam, że to cebula. Okazało się, że jednak nie! zapach od razu zdradził roślinę- anyż. Zapach intensywny. Bardzo przypomina koper włoski, i raczej w to bym uwierzyła, gdyby nie przenikliwy zapach- albo raczej aromat! 


Pachnie jak maleńkie gwiazdki, które do tej pory kupowałam jako przyprawę pachną identycznie. Nie mam pojęcia, czy w rzeczywistości tak ma wyglądać anyż, gdyż po raz pierwszy go dostałam! Wcześniej nawet bym nie zwróciła na niego uwagi. Ten prezencik, nie został do końca niestety spożytkowany w mojej kuchni. Zanim odkryłam jak go wykorzystać, moja cenna połówka niestety do użycia już się nie nadawała!A Wy miałyście moze anyż w takiej postaci? Co z nim zrobić? Tylko do sałatki dodawać?


czwartek, 28 marca 2013

Odzywka do włosów- Yves Rocher moje ukochane cacuszko

Cudowna odżywka! To jest coś, co stanie się obok maski Altery z Rossmanna, moim kosmetykiem niezbędnym, którego braki uzupełniłem i bez którego już nie widzę pielęgnacji. Lubię nowości ale przywiązuje się do wypróbowanych i dobrze działających produktów. Kiedy mam wybrać nowość a mój produkt, który kocham, zawsze wybiorę mój!

To była nowość. Podeszłam do niej z rezerwą. Skusiła mnie duża zawartość olejków, brak silikonów i pomoc w rozczesywaniu włosów. Olejek jojoba i zniewalający zapach długo utrzymują się na włosach. Przyjemnie nałożyć odżywkę na włosy i leżeć tak sobie w kąpieli. 

Produkt nie zawiera parabenów a roślinne składniki pochodzą z upraw ekologicznych!


Odżywka znajduje się w dużej tubie, dzięki  temu łatwo się dostać do niej. Z niektórymi opakowaniami mam problem- może to śmieszne, ale czasami w kąpieli czy pod prysznicem ciężko otworzyć głupi szampon i odżywkę. A to od razu elegancko mamy produkt na dłoni.

Konsystencja odzywki jest dosyć gęsta i aksamitna, wystarczy wycisnąć porcję orzecha włoskiego na moje średniej długości włosy- troszkę mi brakuje, aby sięgały do łopatek. Wciąż walczę o ich długość.
Produkt jest rewelacyjny! Należy do moich ukochanych. Przede wszystkim nie obciąża włosów, idealnie nadaje się do odżywiania cienkich i delikatnych włosów- jak moje. Nie czuję żadnych skutków ubocznych- wrażenia tłustości, jak przy poprzednio opisywanej masce. Delikatnie wygładza włosy i rzeczywiście pomaga w rozczesywaniu. Włosy są wygładzone i dzięki emu mniej się plączą.

sobota, 23 marca 2013

Maska do włosów WAX - moja opinia

Zażyczyłam sobie w prezencie maskę do włosów. Chciałam je odżywić po zimie, żeby tak nie wypadały. I cóż, zima wciąż za oknem a moje włosy wciąż wypadają. Kiedy sprawdziłam skład  i o dziwo, tam coś co przypomina hennę w minimalnym stopniu występuje, czyżbym dostała inną maskę? Sprzedana w aptece, wiec niby wszystko ok.
Maska tradycyjnie, gęsta substancja. Miałam maskę do włosów przetłuszczających się i byłam zachwycona, tymczasem to jakoś mnie nie przekonuje. Troszkę raczej rozczarowuje. Nakładam bowiem to ustrojstwo na włosy i ma wrażenie, że się w nie zwyczajnie wchłania. jakby wsiąka, dlatego trudno określić czy wystarczająco dużo jej nałożyłam. Biorąc pod uwagę inne maski, nałożyłam podobną ilość. I co? natychmiast wsiąkło! Tylko, że należy pozostawić w kąpieli lub pod ciepłym ręcznikiem na 30 minut. Tradycyjnie. I tak zrobiłam. Do tej pory jednak nie wmasowywałam masek w skórę głowy, tym razem, zgodnie z instrukcją tak zrobiłam.
Rezultaty za pierwszym razem, były średnie. Włosy były obciążone, zaraz po spłukaniu maski miałam wrażenie, ze są jak druty! Twarde i sztywne! Działanie maski? Kolejnym razem nie wmasowywałam w skórę głowy, żeby uniknąć wrażenia, że włosów wcale nie umyłam. A tu proszę, nie było już tak źle. Włosy obciążone dalej, ale mniej druciane. Dodatkowo wciąż masakrycznie trudne rozczesania. jestem rozczarowana i odrobinę zirytowana. Miałam nadzieje, na porządne odżywianie a tu raczej walczę z maksymalnym obciążeniem i zdrutowaniem moich i tak kłopotliwych, porowatych włosów!
Maski jest naprawdę dużo i chyba nadaje się raczej do gęstych, suchych i puszących się włosów niż moich falowanych, cienkich i delikatnych kłaczków. Walka o długie włosy trwa!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...