poniedziałek, 31 grudnia 2012

Rok 2012 mija- małe resume

Minął cały rok 2012. Aż nie mogę uwierzyć, że tak szybko. Może dlatego, ze był to czas ogromnych zmian i wyjątkowo intensywnej nauki i pracy w moim życiu. Przede wszystkim dlatego, że pojawił się w nim mały Szkrab! Anchelo Gabrielo przewrócił moje dotychczasowe plany i zajęcia do góry nogami. Taka niby kruszyna a władca naszego wszechświata:) I tak też zmieniła się dieta, kosmetyki i wiele innych- wszystko musi się kręcić wokół Maluszka.

1. Zmiana Diety- kto by uwierzył, że można wypić litr mleka dziennie? Otóż można! W ciąży! Nie piłam krowiego mleka od 4 lat a tak wypijałam litrami, bez niego źle się czułam cały dzień i nic nie mogłam przełknąć. Poza tym dużo więcej owoców i warzyw- praktycznie tylko owoce i warzywa.
2. Nowe zabiegi ujędrniające- nowe kosmetyki p które nigdy nie sięgałam! Teraz otworzył się przede mną świat kosmetyków bez sztucznych barwników, eko, z ekologicznych upraw itd . Wkroczyłam z impetem w świat Yves Rocher.
3. Hormony, to jest to- prawie zero makijażu a włosy i paznokcie jak po zabiegach spa? Hormony w ciąży bardzo służą.
4. Nowe zakupy- czyli szaleństwo na punkcie ciuszków dla dzieci. Nie wiedziałam, że ten świat jest tak czarujący i uroczy. Zapomniałam nawet o zakupach dla siebie! Po prostu uzależniłam się od kupowania dla Maluszka.Zresztą obie babcie również.
5. Silniejsza wieź na każdym poziomie z moim najukochańszym mężem. Bez Niego nie dałabym rady. Nie miałam żadnych zachcianek- bo i jak? Zanim nawet coś mi przyszło na myśl to już dawno było w lodówce- świeże truskawki całą zimę.
6. Rodzina razem- bracia sprowadzili się do Poznania.  Rodzinne spotkania i obiady to już tradycja tego roku. Od narodzin Anchelo Gabrielo są tuż obok:)  Wujek niania- najlepsza niania na świecie. Daniel- buziaki:*
7. Wyprawa na Hel w listopadzie! Najodleglejszy punkt na północ zdobyty- w ciąży!
8. Ciągła tęsknota za kochaną sis, z którą tylko na odległość rozmowy i wymieniamy paczki:) Eh, jej wizyty zawsze wiążą się ze świętowaniem niezdrowo:)
9. Przyjaciele- Ci od dawna i na których zawsze można liczyć, Ci zupełnie nowi i niespodziewani oraz ci, którzy są przyjaciółmi kiedy tylko im tak wygodnie. Wiele o ludziach nauczyliśmy w tym roku. Czasem gorzka była to dla nas lekcja i do dziś troszkę nam smutno, kiedy o tym myślimy. Staramy się złego nie pamiętać i żyć teraźniejszością. Ale zawsze taka mała smutna nutka rozczarowania w nas pozostanie. Cieszymy się ciepłem i obecnością prawdziwych przyjaciół i to nam wszystko wynagradza.

9. Spacery z wózkiem- dłuuuuuuuuuuugie. Forma musi być. I nie ważne czy zimno czy ciepło, cozienny spacer musi być obowiązkowo!


Na koniec życzę sobie I wam, drodzy czytelnicy:
Szczęścia, pomyślności, miłości, opieki Bożej na każdy Dzień i czasu na takie małe drobnostki jak kosmetyki i jedzonko, żeby upiększały nasze życie:)




niedziela, 30 grudnia 2012

Dermal Collagen Essence Mask Pomegranate - moja opinia, testowanie koreańskich kosmetyków

Mała przerwa od kremów BB i czas na inny kosmetyk koreański. Mianowicie na świetne maseczki! ostałam ich kilka ale wypróbowałam na razie jedną.  Dermal Pomegranate Essence Mask czyli maseczka z owocem granatu. Ma nawilżać, łagodzić i ujędrniać.



Jak ją użyć? Całe szczęście z tyłu był rysunek i wersja tłumaczenia angielska!

Maseczka jest w formie wyciętej z otworami miękkiej ligninowej maseczki, którą w całości nakładamy na oczyszczoną twarz i pozostawiamy na 15-20 minut! Ja dla lepszego efekty wkładam saszetkę najpierw do lodówki. Dzięki temu mam efekt chłodzenia zmęczonej cery.

Moja opinia:

  • Maseczka w formie materiału z nasączonymi ekstraktami łatwo się aplikuje- wyciągasz i nakładasz! Nie trzeba się mazać.
  • Można schłodzić ją w lodówce, zwłaszcza, jeżeli twarz jest zmęczona i opuchnięta.
  • Maseczki się nie zmywa, ściąga się tylko materiał a resztę wmasowuje lub pozostawia do wchłonięcia. Substancje odżywcze są przezroczyste, więc nie obawiam się  że wyjdę z łazienki do sypialni zielona.
  • Twarz rzeczywiście wygląda lepiej. Już po jednej maseczce widziałam ogromną różnicę: zniknęło opuchnięcie, twarz nie była już ziemista, skóra wygładziła się, nabrała jędrności i była ładnie nawilżona. To nie był efekt tylko po zdjęciu maski ale utrzymał się aż na cały następny dzień!
  • Nie było żadnych podrażnień, maseczka jest łagodna i nie trzeba się obawiać żadnych koreańskich ostrych składników.
Jak dla mnie rewelacja. Dziękuję sis:* Dostałam kilka wersji. Zrecenzuję jeszcze jedną maskę. Z wydzieliną Ślimaka! Na to potrzebny jest osobny post! Miałyście może te maski?

sobota, 29 grudnia 2012

Super Beblesh Balm BB triple function SKIN 79 - moja opinia

Kolejna próbeczka koreańskiego kremu BB, tym razem Skin79. Bardzo ładny zapach i muszę przyznać, ze o wiele lepiej sprawdziła się na mojej skórze niż opisany poprzednik grzybkowy. Pewnie też ze względu na dużo jaśniejszy odcień, jaki mi się trafił.


Moja opinia


  • Kremik posiada całą masę witamin A, E, C, F. 
  • Dodatkowo, jak wszystkie kremy BB kryje- nie mocno ale wystarczająco. Jak dla mojej mieszanej cery sprawdził się bardzo dobrze, chociaż nakładając go, miałam wrażenie, że przypomina w konsystencji rozwodniony podkład- może zwyczajnie za dużo go nałożyłam. Po kilku minutach jednak ładnie się rozprowadził i cera była aksamitna.
  • krycie nie za silne, ale ślicznie się skomponował z transparentnym pudrem i różem na policzkach.
  • Cera była rozświetlona  jakby jaśniejsza a przy tym nie miałam wrażenia, jak w poprzednim kremie BB, że się błyszczy!
  • Nie czułam też jakiejś maski na twarzy.Zazwyczaj nie maluję się tak mocno  raczej zakrywam niedoskonałości i cienie pod oczami i miałam obawy, czy taki kremik nie będzie zbyt mnie obciążał. Ale nic takiego nie odczułam. Zaglądając do lustra miałam jednak wrażenie, że mam makijaż.
  • Jak dla mnie świetny! Mogłabym go sobie kupić. Każdy krem testuję dwa dni, wiec mam nadzieję, ze jutro będę miała podobne wrażenia.


czwartek, 27 grudnia 2012

Skin food Mushroom muli Care BB Cream SPF 20 PA ++ (Krem BB oryginalne koreańskie i japońskie kosmetyki)

Moja przesyłka, jak już wcześniej pisałam nie dotarła. Za to dotarła do mnie przesyłka od mojej siostry z fantastycznymi kosmetykami koreańskimi. Wcześniej czytałam o nich na różnych blogach, między innymi na Azjatyckim Cukrze. Tyle achów i ochów pojawiało się na ich temat, że chciałam wypróbować te cudeńka. Niestety koszt takiego kremu- bez wcześniejszego sprawdzenia- trochę mnie przerażał. Zwłaszcza, że nie można tego dostać w pierwszym lepszym sklepie a zakupy Internetowe średnio mi wychodzą.

A tu proszę, cała torebka różności. Ale skoro już zaczęłam już od kremu BB to muszę go opisać. 

Dostałam kilka kremów BB. 
Dzisiaj Wypróbowałam Skin food Mushroom muli Care BB Cream SPF 20 PA ++
Krem BB grzybkowy. Potrójne działanie składników : aloes nawilża, adenozyna pobudza, arbutyna zapobiega powstawaniu przebarwień. Dobrze kryje. 

Moja opinia:
  • Spodziewałam się jakiegoś grzybowego smrodku a tu całkiem ładny, przyjemny zapach kremu. 
  • Kolor ładnie się dopasował do mojej karnacji, tak, że niemal zlał się z moją skórą ( niemal, bowiem niektóre podkłady robią to lepiej).
  • Niestety idealny stan skóry zachował się tylko przez połowę dnia, ponieważ mam skórę mieszaną a nie suchą. Dlatego w strefie T pojawiło się błyszczenie.
  • Skóra jest gładziutka i miękka. Krem nie zostawia śladu na rękach po dotknięciu skóry.
  • Rzeczywiście krycie jest bardzo mocne i dokładne. Byłam zaskoczona jego jakością. Czułam się jakbym nakładała podkład  (brązowy, płynny) a czuję jakbym nic nie nałożyła, jedynie krem nawilżający.
  • Krem ładnie się trzyma, współgra z nałożonym różem.
  • Krem rozświetla skórę- co ma swoje plusy i minusy.

Ogólnie bardzo go polubiłam. Zaczęłam większą uwagę zwracać na filtry, składniki odżywcze i nawilżające w kremach i pudrach a do tego zależy mi dobrej kondycji skóry- chciałabym cieszyć się jej jędrnością i gładkością jak najdłużej. Ten krem jest świetny i spełnia moje oczekiwania. Poza tym nie obciąża mojej skóry i zastępuje podkład, krem i bazę. 




Ciekawa jestem innych próbek. Ale jak na razie ten kremik zyskuje u mnie 5/7. Jest ok, ale nie jest to jeszcze mój idealny kosmetyk! Przyznać muszę  ze mam ogromną frajdę w testowaniu koreańskich kosmetyków.


czwartek, 13 grudnia 2012

Yves Roche Rose - upajający


Woda toaletowa Rose Fraiche Yves Rocher to cudowny różany ogród. Naprawdę kocham ten zapach. Przypomina mi dzieciństwo, w ogrodzie mieliśmy krzewy różowych róż, które kwitły całe lato a im więcej ich zerwałaś tym więcej nowych głów kwiatów wyrastało, rozkwitało i pachniało. Najintensywniejszy zapach rozchodził się w nocy. Czasem późnym wieczorem wychodziliśmy na balkon i czuć było ten cudowny, upojny zapach. Może dlatego tak bardzo kocham aromat różany. Te nuty towarzyszą mi od dzieciństwa i kojarzą się z kobiecością w najdoskonalszym wydaniu. Rozkwitanie zapachu na mojej skórze przypomina właśnie kolejne etapy dnia krzewu różanego. Cudowne.

Oprócz absolutu róży mamy tu jeszcze olejki roślinne z grejpfruta, bergamotki i mandarynki. Produkt nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.

Nie ważne czy jestem w dresie, z potarganymi włosami prasuję kolejną partię prania. I tak czuję się kobieco, gdy czuję na skórze ten cudowny zapach! Zwłaszcza teraz, w środku zimy! Mam wrażenie, ze znowu jestem latem w ogrodzie pełnym tych cudownych kwiatów. I nie obchodzi mnie tym razem czy jest to zapach zimowy (mocne piżmowe akcenty) czy wybitnie letni ( świeży i jak najbardziej inspirowany naturą)! uwielbiam Go. Dziękuję kochanie za prezent:*

Lubicie nuty różane?

niedziela, 9 grudnia 2012

Avene Hydrance optimale -Dając dostajesz- czyli kosmetycznie niespodziewanie

Już jakiś czas temu postanowiłam stworzyć prezent mojej sis. Zakupiłam wyczekiwany zestaw z odpowiednio przez nią upatrzonej firmy. Nie mam pojęcia co się stało z paczką. Wysłałam go piękne 3 tygodnie temy- nawet ponad a paczka na wyspy ode mnie nie dotarła. Kurcze, nawet od mojej mamy już dotarła. Aż nie chce mi się wierzyć, ze ktoś mógłby ją ukraść. Przecież to nie jakieś wyspy Trzeciego Świata, komuna dawno minęła, przesyłka dobrze zaadresowana- nie pierwszy raz coś jej wysyłam.Jestem tym faktem załamana. Jeśli nie dotrze do Świąt to już z pewnością, ktoś musiał ją zwinąć. 

Nie o perypetiach paczki chciałam pisać ale o gratisie, który przy zakupie prezentu, dostałam ja. Ucieszyło mnie bardzo- zwłaszcza, że jak na próbki kosmetyczne zestaw służył mi bardzo dobrze.


Zestaw Avene- woda do twarzy i dwa kremiki.Zestaw służy mi do dzisiaj. Co prawda wyciskam już resztki ale warto. Apteczny kosmetyk, który mnie naprawdę zachwycił.


Krem do twarzy Avene  Hydrance Optimale MOja opinia

  • krem typowo nawilżający o lekkiej formule. Nie łudźcie się, ze jest to krem do cery tłustej. Chociaż przyznam, że przy mieszanej na dzień ładnie się sprawdził. Doskonale nawilża i nie pozostawia tłustego filmu. Uwaga- przy mrozie trzeba się nim posmarować rano i i odczekać aż wchłonie go skóra- czyli ok. 30 minut.
  • Konsystencja delikatna, troszkę jak emulsja.
  • Zapach delikatny, niedrażniący.
  • Skóra jest świeża, nawilżona. Nie mam pojęcia jak, ale mam wrażenie, ze wpływa także na poprawę kolorytu zmęczonej i niedotlenionej cery. Skóra jest jędrna, gładka:) Szkoda, ze jest go tak malutko!
Krem pod oczy Avene anti Age restructurant 

  • O tę próbkę prosiłam specjalnie" Czy mogłabym dostać coś na pierwsze zmarszczki?" Z mojego strasznego trybu życia- nocne wstawanie nie służy na wygładzenie i rozjaśnienie cieni pod oczami, jakby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości!
  • Kremik lekko żółtawy, gęstszy od poprzednika ale na pewno nie tłustawy. Wciąż pozostajemy w serii nawilżenia bliskiego emulsjom z dużą zawartością wody.
  • Lekki zapach perfum
  • Ładnie się wchłania, bardzo szybko wnika w skórę. Zwłaszcza taką świeżo umytą, nawet lekko ściągnięta.
  • Daje wrażenie ukojenia- jak kompres na zmęczone oczy. Miły chłód kremu rozchodzi się pod oczami, po moich ciemnych workach:) Skóra staje się mniej napięta i co ciekawe, kremik łagodzi podrażnienia. Przynajmniej u mnie.
  • Niestety nie zauważyłam żadnej redukcji sińców pod oczami. Może w tym stanie pomaga tylko sen?

Woda eau Thermale Avene Cleanance

  • Zachwycił mnie ten substytut toniku i preparatu do demakijażu. Dla mnie rewelacja. Oczyszcza twarz. Ale służy też jako tonizowanie i głębokie nawilżanie cery! 
  • Należy nakładać na skórę i nie spłukiwać. Cera, rzeczywiście wygląda lepiej i jest nawilżona.Butla takiej wody to 400 ml- widziałam w aptece. Rewelacyjna. Kosztuje jakieś 40 zł. Ale do produktów mini raczej nie należy i można dłuuuuugo ją stosować. Z tych wszystkich produktów ten zainteresował mnie najbardziej i prawdę powiedziawszy rozważam zakup całej butli- pewnie w nowym roku. Zobaczę na ile mi starczy!

niedziela, 4 listopada 2012

Polish Autmn Nasza romantyczna jesień

Polska jesień ma w sobie coś wyjątkowego. Naprawdę. Jest taka romantyczna. Nie jest za radosna- ale ma swój okres koloru i radości  Nie jest za smutna- chociaż ma swoje momenty szarugi. To jest ta mglista tajemniczość, deszcz przetykany kolorowymi liśćmi i romantyzm mgieł. To jest to coś, czego brak innym- nasza wyjątkowość. I może dlatego my także tacy jesteśmy, czasem poważni, czasem radośni, bardzo romantyczni. Tam gdzieś w tych mgłach i parkach zakochani. Moje pokolenie- jak to brzmi, jakbym miała już niedługo wnuków się dochować- ma jeszcze tę tęsknotę wewnętrzną. Romantyzm, który tworzy piękne obrazy i myśli w naszych głowach. Myślę, że to właśnie mieszkanie w tej magicznej jesiennej aurze nas tak ukształtowało i chyba sprawiło nas takimi wyjątkowymi.





piątek, 2 listopada 2012

Hobbits and airlines

Naprawdę zaskoczyła mnie ta urocza reklama, rozbawiła i rozczuliła. Nowa Zelandia wpadła na świetny pomysł i genialnie prezentuje swoje linie lotnicze. W końcu tam nakręcono plenerowe sceny i większość podróży hobbitów. Tak przypomniały mi się dawne czasy i oglądanie bajkowej, magicznej rzeczywistości Śródziemia. Kto wie, może w weekend obejrzę sobie coś z tego typu opowieści:) A może zajrzę do książki, Hobbita przeczytałam kilka razy! Polecam :)


środa, 31 października 2012

Olejek Altera Mandel and Papaya


Teraz czas na olejek do masażu. Szukałam czegoś do włosów- aby dodać do mieszanki, maski. Altera pozbawiona jest większości sztucznych i szkodliwych składników. Poza tym nie jest tu tylko jeden rodzaj olejku. Zawiera kombinację różnych: migdałowego, sezamowego, z pestek winogron, z jojoby, z nasion papai, olej słonecznikowy, sojowy, olej z nasion rącznika, olej z oliwek, olejek kukurydziany, olej avocado, olej z kiełków pszenicy.

Olejek pachnie cudownie. Nie spodziewałam się, że tak będzie upajał. Uwielbiam go. Miał mi służyć jako dodatek do olejowania włosów a stosuję go od czasu do czasu na całe ciało i do masażu. Stał się moim ostatnim ulubieńcem. Przeszukałam wszystkie półki w poszukiwaniu tego olejku do cellulitu ale wciąż pozostaje ukryty. wyglądałam trochę jak nawiedzona, kiedy zrozumiałam, że powiedziałam na głos przeszukując półki: " gdzie jesteś do cholery".

Na razie wystarcza mi ten, zwłaszcza, że jest ORGROMNIE wydajny! Kosztował jakieś 13 zł. Miałyście go? Jakie wrażenia?

wtorek, 30 października 2012

Altera szampon z kofeiną i olejek do masażu

To moje dwa NAJNOWSZE NABYTKI Z ALTERY. Szampon jest bardzo dobry. Poprzednio miałam ten nabłyszczający. Jednak ten wydaje mi się o wiele lepszy. Włosy lepiej się rozczesują a co najważniejsze kosmetyk jest łagodny.Szampon zawiera prowitaminę B5 i biotynę. Produkt nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących. Poza tym nie ma tu silikonów i innych związków olejów mineralnych. Zawiera łagodne związki powierzchniowo czynne i substancje aktywne pochodzenia roślinnego.



Dodatkowo:

  • Atrakcyjna cena- w promocji 6,99 zł
  • Bardzo wydajny produkt. Szampon ma 200 ml a jednak starcza na tyle co większy szampon. Chociaż powinni pomyśleć o XXL butelkach.
  • Ciekawy zapach- zupełnie inny. Zawierający jakieś roślinne olejki.
  • Zawiera pantenol- łagodzi skórę głowy.
  • Zawiera wyciąg z arabskiej Kawy!
Polecam:)

poniedziałek, 29 października 2012

Tetra Pak- karton chroni jak natura i konkurs

Nadszedł ten oczekiwany dzień! Udało mi się po raz pierwszy wziąć udział w kampanii streetcom. Jakaż była moja radość, kiedy otrzymałam wiadomość, że wkrótce dotrze do mnie paczka!

Moja przesyłka nadeszła wcześniej niż się spodziewałam i znalazłam w niej produkty w kartonikach- oraz opis, dlaczego kupowanie takich produktów wpływa na ekologię.

Zaskoczyło mnie wiele rzeczy  choćby sama budowa takiego kartonowego opakowania. Bardzo lubię warzywa i owoce, ale w czasie zimy z większości z nich musiałam zrezygnować, ze względu na pakowanie w puszki. Kobietom w ciąży nie można spożywać produktów z aluminiowych puszek, ponieważ metale ciężkie mogą dostawać się do produktów żywnościowych. Kiedy maluszek jest już na świecie bardzo pilnuję swojej diety- aby była jak najbardziej ekologiczna i zdrowa. Nie wiedziałam, że kartonowe opakowania są zdrowsze a puszkowych zwyczajnie nie kupowałam. A tu jaka niespodzianka- groszek i kukurydza w kartoniku! Na to w życiu bym nie wpadła, nie miałam okazji zobaczyć takich cudów:) Jedna kwestia zaskoczyła mnie jeszcze- kartonowe opakowania po sokach należy wyrzucać do pojemników NA TWORZYWA SZTUCZNE a nie papier!

W paczce pojawiły się:

  • przecier pomidorowy Łowicz
  • Przecier pomidorowy Podravka
  • Sok Karotka
  • Sok Jabłkowy Fortuna
  • Groszek Kwidzyń
  • Kukurydza
  • Soczek jabłkowy Tymbrak
Nie muszę podkreślać, że soczki znikły najszybciej?

Okazuje się  że wielowarstwowy karton, chroni jak natura. łupiny, skórka chronią warzywa i owoce, tak karton składa się z wielu warstw i chroni produkty.Dzięki temu nie są potrzebne konserwanty, które utrzymają świeżość żywności- ZDROWE!!! A to dla mnie jest teraz najważniejsze. Ale kukurydza w kartoniku? No rewelacja:)









Oprócz przewodnika i ciekawych przepisów na produkty w Kartonikach, otrzymałam fajne magnesiki, które szybko rozeszły się w rodzinie podobnie jak przecier pomidorowy. Pierwszy trafił zaraz po otworzeniu paczki do mojego brata. Kolejne do teściowej:) Ach:) Resztę mam zamiar wypróbować w fajnych przepisać- pomidorówka już dawno zjedzona.

Korzystacie z kartoników? Czy może preferujecie puszki i plastik?

KONKURS

Na stronie http://zamiastkonserwantow.tetrapak.pl/konkurs.html możecie znaleźć nie tylko więcej informacji ale przede wszystkim konkurs na ciekawy komiks- UWAGA! Wcale nie musisz rysować:)

sobota, 27 października 2012

Yves Rocher Naturelle


Woda toaletowa Yves Rocher Naturelle to kolejny prezent urodzinowy:) Jeden od męża a drugi od Yves Rocher- zniżka na 50 %. Troszkę żałuję, ze ten jakże świeży zapach nie trafił do mnie latem, bo chyba do tej pory roku pasuje. Może też do wiosny? Pełno w nim cytrusów i ukrytego wiatru niosącego morską bryzę.



Cytrusy, delikatnie orzeźwiają kwiat brzoskwini i jaśmin. Dopiero po czasie na jaw wychodzi piżmo, cedr i ambra. Nie jest to jednak ciężki zapach, należy do tych młodych, orzeźwiających  naziębnąłbym je wodnymi:) Nie ma tu słodkości, nie ma rozgrzewania głębokimi nutami. Jest oczyszczenie i ochłodzenie. Zostawiam go na letnie upały:) 

piątek, 26 października 2012

Prezenty od Yves Rocher


Na urodziny Yves Rocher przysłało kupon zniżkowy- i wybrałam sobie wodę toaletową Naturelle, której byłam ciekawa. Dodatkowo wykorzystałam zaległy kupon i takim oto sposobem trafiła w moje ręce śniadaniówka i naszyjnik:) Takie niby drobiazgi a jak cieszą:) Zwłaszcza, gdy urozmaicają jesienną codzienność:)


A Wam takie drobiazgi sprawiają radość?

czwartek, 25 października 2012

Idylle Guerlain

I oto, za sprawą Madzi N. spotkało mnie olśnienie deszczem złotych kropel. W moje ręce trafiła najcenniejsze jak dotąd próbeczka perfum, które kompletnie zawładnęły moim noskiem i sercem. Idylle Guerlain to zaraz po dwóch geniuszach Miss Dior Cherie  i Chanel Chance, magia zamknięta w szklanym flakonie! Piękna, lśniąca i świetlista- jakby można ją było zobaczyć. Dlaczego jej jeszcze nie mam- gdy zobaczyłam cenę, nogi mi się ugięły w kolanach. Dlatego próbeczkę moją pilnuję i strzegę jak skarb najcenniejszy.


Nuta głowy: liczi, malina, woda różana, frezja, 
Nuta serca: Jaśmin, konwalia, piwonia, lilia, bez, róża bułgarska
Nuta bazy: Piżmo białe, paczula

Oprócz róży, piżma, szypru z paczuli przenika wszystko doskonałe dobranie i połączenie składników, które otwiera wrażenie świetlistości blasku samego zapachu. Genialne i wyjątkowe. Wzdycham sobie do tego utęsknionego, pięknego flakoniku:)

douglas.pl


środa, 24 października 2012

Yves Rocher Płyn Micelarny Zielona Herbata- moja opinia

Wracam do ukochanej przez mnie firmy Yves Rocher. Co do tego kosmetyku- Płynu Micelarnego Zielona Herbata- miałam pewne wątpliwości. Jeżeli chodzi o skuteczność demakijażu miałam pewne obawy, do tej pory płyny micelarne jakoś mnie nie przekonały. O wiele skuteczniejsze okazały się mleczka i płyny lub wody do demakijażu. Moja zielona butelka długo czekała na pierwszą próbę. Przyczyniła się do tego moja kochana sister. Pożyczyła moje mleczko i nie miałam niczego w zamian. Powitałam płyn micelarny z małym lękiem. Jak się okazało zupełnie niepotrzebnie. 


Producent zapewnia, że kosmetyk jest przyjazny. Nie podrażnia, łagodzi a przede wszystkim dokładnie usuwa makijaż oczu i twarzy.

Moja ocena kosmetyku w kilku punktach:

  • Kosmetyk nie podrażnia oczu, jest delikatny.
  • Płyn skutecznie usuwa cały makijaż- szok! Nawet wodoodporną mascarę!
  • Pięknie pachnie- zieloną herbatą, dodatkowo nawilża skórę.
  • Nie zostawia tego tłustego filtru jak mleczko!
  • W skład wchodzi wyciąg z rumianku, dlatego pewnie łagodzi podrażnienia!
Chyba zrezygnuję z dotychczasowego mleczka na rzecz płynu micelarnego- okazał się genialny i co tu ukrywać, tak ślicznie pachnie!

wtorek, 23 października 2012

Cacharel Amor Amor

Mały tester- nie taki mały, trafił do mnie dzięki mojej mamie:) Cacharel Amor Amor, oto najnowszy dodatek mojej kolekcji. Jaki to zapach? Trudno mi jednoznacznie powiedzieć. Przypomina troszkę rozgrzewający napój o lekkiej nucie romantycznych kwiatów- róży i jaśminu. Bo w sumie taki właśnie ma być, jak pocałunek ze szczyptą pikanterii. Na mojej skórze od razu uwidacznia się nuta piżmowa ( ma tak wiele osób, które mają wyższe pH skóry, zwłaszcza przy skórze tłustej- opowiadała nam kiedyś chemiczka w formie ciekawostek). Pachną ostrzej i drapieżniej. Nuta kwiatowa wydaje się bardzo ulotna. Zapach jednak przypadł mi do gustu ze względu na nutę słońca, jakieś rozgrzewające ciepło- może spowodowały to aromaty porzeczek? Na zapach składają się nuty czarnej porzeczki, mandarynki, pomarańczy, grejpfruta  bergamotki. Głębiej rozkwita róża, jaśmin, lilia 9 i podobno morela- ja jej nie czuję wcale) i na końcu to co pozostaje na długie godziny- rozgrzewa jak miłość: ambra, piżmo, cedr i wanilia.


Miałyście kiedyś ten zapach?Osobiście nie jestem jej największą i oddaną fanką ale z przyjemnością zużyję tę kompozycję- w końcu jestem perfumomaniaczką:)

poniedziałek, 22 października 2012

Świeże Figi

Już jakiś czas temu poluję w supermarketach na świeże figi. Zaczął się sezon sprowadzania owoców egzotycznych- czyli zbiory w innych krajach. Dlatego też coraz większy wybór czeka na nas w sklepach.
W niezwykłej promocji pojawiły się figi, nie mogłam przejść wobec nich obojętnie. Kupiłam kilka sztuk- pyszne.

Jak jemy figę świeżą?
Przede wszystkim wszystko zależy od tego, czy jest wystarczająco dojrzałą. Kupujemy te ciemniejsze, bardziej miękkie. Figę należy umyć pod bieżącą ciepłą wodą. Zjadamy razem ze skórką:)

Jakie właściwości odżywcze posiada figa?
Figi, ku mojemu zaskoczeniu, posiadają najwięcej wapnia ze wszystkich dostępnych produktów roślinnych! Oprócz tego witaminę C, magnez, cynk, fosfor, potas, witaminy z grupy B, karoten. Oprócz tego zawierają ogromne ilości naturalnego błonnika. Dodają energii- posiadają duże zawartości cukrów: fruktozy i glukozy. Dodatkowo figii zawierają duże ilości witaminy B6!

I co tu ukrywać? Świeże smakują o wiele lepiej niż suszone! Ja nie mogłam wytrzymać i większość zjadłam ot tak- jak małe jabłuszka. Pozostałe wykorzystałam do pysznego deseru z bitą śmietaną:)

środa, 3 października 2012

Dziki w środku miasta

moje kochane osiedle leży blisko Warty- właściwie nad Wartą i całkiem blisko centrum Poznania. Nigdy nie spodziewałabym się, ze podczas spaceru z dzieckiem spotkam- DZIKI. Najprawdziwsze w świecie dzikie świnie przeryły plac zabaw a następnie w naszym parku ułożyły się do snu! Czyżby zabrakło miejsca w lesie? Do najbliższego lasu jest naprawdę spora droga, skąd się wzięły? Panie sąsiadki stwierdziły, ze dziki są tu od zawsze ale nie wychodzą w dzień. No proszę, nie poznałam tych naszych sąsiadów dotychczas. W każdym razie okazały się w miarę przyjacielskie i spokojne- osobiście wolałam zachować dystans i nie zacieśniać naszych stosunków.  Dzięki Bogu mamy w aparacie ZOOM:)







wtorek, 2 października 2012

Second Hand lions

Film, który jakimś cudem pominęłam. Kiedy mój ukochany oglądał go już z pięć razy, ja odkrywałam go po raz pierwszy. A Secondhand lions to film niezwykły i ciekawy. Chociaż fabuła wydaje się przeciętna i prosta, otóż w świat dwóch starszych mężczyzn wkracza dziecko, warto dokładniej się jej przyjrzeć. Ponieważ po wspólnym przemierzaniu kolejnych minut akcji okazuje się, ze to dziecko ulega zmianie i wkracza w świat utęskniony- w świat marzeń, w które chce uwierzyć. Okazuje się, ze wszyscy, którzy go otaczają starają się sprowadzić go na ziemie. Przecież wujkowie to: dwóch gangsterów, dwóch złodziei, którzy obrabowali Ala Capone, oszuści finansowi, sprawcy tragicznego wypadku itd. Tymczasem z ich opowieści dowiadujemy się o cudownej, magicznej historii dwóch ludzi przeżywających przygodę życia w Afryce. I właśnie w tę Afrykę chce wierzyć główny bohater. W końcu będzie musiał dokonać wyboru- rzeczywistość go otaczająca czy rzeczywistość, w którą chce wierzyć.

Ekscentryczne życie dwóch starszych panów, zagubione dziecko i nieprzewidywalne sceny, które bawią i wzruszają. To film familijny ale z ciekawym i nie banalnym zakończeniem. 



niedziela, 23 września 2012

Chanel próbeczki

I dałam się jakiś czas temu namówić na makijaż firmy Chanel podczas promocji w Browarze.  Oto urocze pamiątki, zawieszka do telefonu, próbka perfum COCO Mademoisele oraz kremik pod oczy Ultra Correction lift ( ładnie redukuje cienie pod oczami). Miłe takie drobiazgi. Obrazek z przesypującym się błękitnym piaskiem, z logo Chanel gdzieś zapodziałam:) Czasem warto się zatrzymać na makijaż:)


sobota, 22 września 2012

Jajecznie- pasta na kanapki

Wiem, że nie każdy przepada za jajkiem. Pewnie ze względu na zapach po ugotowaniu. Ale to dobre źródło między innymi białka. Polecam pastę na kanapki.

Wystarczy ugotować jajka, zetrzeć na tarce na dużych oczkach, dodać dwie łyżki masła lub margaryny, sól, pieprz. Można dodać świeży szczypiorek. Podawać na chlebek z pomidorkami, sałatą. Zabrakło mi kiszonych ogórków, które tu idealnie pasują! Lubicie jajka?

piątek, 21 września 2012

Miętowy akcent- czyli bransoletka

Lubie różnego rodzaju bransoletki:) Czasami taki akcent wiele daje, akcesoria mogą wpłynąć na cały nasz strój. Oto takie dwie sznurkowe a eleganckie bransoletki- dzięki Caroline za uroczy prezencik:)

Podobają mi się zaciskane wiązania i uroczo wplecione diamenciki:) Trochę takiej dziewczęcości do codziennego stroju, dżinów i topu:) Macie jakieś ulubione dodatki?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...