poniedziałek, 31 października 2011

Cupcakes

 Cupcakes - czyli coś w rodzaju naszej babeczki, mufinki z kremem. Ach oto kilka moich niedoścignionych ideałów, które chciałabym stworzyć i postanowiłam w tym tygodniu poszukać składników i stworzyć coś we własnym stylu! Najbardziej obawiam się kremu! Nie jest taki łatwy do wykonania a nie chcę iść na łatwiznę i robic z torebki czy dawać bitej śmietany! Ilość cukru i kalorie wcale mnie nie ruszają! Po prostu zauroczyły mnie te cudownie stylizowane babeczki. I właśnie w tym tkwi ich sekret, w cudownych kreacjach!


 Tutaj magicznie pastelowe kreacje z lukru- wyglądają przepięknie! Ciekawa jestem czy tak samo smakują! Posypki już mam, składników większość też, brakuje tylko papierowych foremek, nie mogę się doczekać, żeby wypróbować przepis znaleziony w Internecie. Rzecz jasna mam zamiar sfotografować swoje wypieki, hehehe i jestem pewna, że nie będą wyglądać jak te tutaj. Ale oby smakowały dobrze:)

niedziela, 30 października 2011

Ambre

Ten maleńki podarunek od mojej koleżanki pochodzi z Tunezji. Perfumetka Ambra. Nie jest to oczywiście wydzielina z przewodu pokarmowego kaszalota ale otrzymywany na bazie hibiskusa olejek zmieszana z blizej mi nieznanymi ziołami, zwłaszcza, że spisu składników tam nie dodają.  Zapach bardzo intensywny, przypomina drzewo sandałowe i bardzo intensywne piżmo. jestem pewna, że ten składnik w połączeniu z innymi czułam w kompozycjach męskich mojego męża. Nic dziwnego, że Hugo Boss nazwał tak jedne ze swoich męskich perfum.
Dla mnie ciekawe doświadczenie. Uwielbiam testować coś czego u nas nie ma na co dzień. Ciekawe ale jednak nieużywalne jak dla mnie. Może jako olejek aromatyczny do domu. My chyba jako Polacy jesteśmy przyzwyczajeni do kompozycji łagodniejszych i delikatniejszych:)

poniedziałek, 17 października 2011

Lacoste love of pink



Perfumy, które są nową odmianą używanego przeze mnie wcześniejszego zapachu Lacoste  Touch of pink. A skoro zużyłam tamtego całe 90 ml to przyszedł czas na cudownie delikatną i słodką wersję 50 ml, które podarowała mi kochana sister ( dzięki Caroline:) ).

Zapach cudownie delikatny, nie razi nutami grejpfruta czy cytrusowych akordów, które w jakimś dziwnym stopniu mi się przejadły. Urzekająca kompozycja z  czerwonej pomarańczy, granatu i skórki cytrynowej daje wrażenie świeżości i zostaje na skórze wraz z ledwo wyczuwalnym kwiatem stefanotisu ( odkąd znalazłam ten cudowny kwiatek, a miałam go również w kompozycji ślubnej, stał się moim dekoracyjnym i zapachowym ulubieńcem).

Nie można również zapomnieć o różowej magnolii i kwiecie pigwy- tych akurat wcale nie potrafię wyróżnić z kompozycji. czuć za to odrobinę wanilii i piżma, może trochę drzewa cedrowego, które utrwalają całość kompozycji. Uroczy ale jednocześnie ultra kobiecy, ma w sobie zarówno delikatność świeżych kwiatów jak i siłę i potęgę młodości. Nic dziwnego, ze właśnie taka kompozycja dołączyła do sławnej serii Lacoste Pink i jest jedną z najbardziej popularnych i chyba najlepiej sprzedawanych! Na mojej skórze pachnie o wiele bardziej intensywnie a delikatne nuty schodzą na drugi plan przed piżmem!

piątek, 14 października 2011





Wyniki mojego pierwszego rozdania, zestaw próbek i kosmetyków wędruje do:



Wszystkim serdecznie dziękuję za udział w moim pierwszym urodzinowym rozdaniu:) To było dla mnie zupełnie nowe aczkolwiek niespodziewanie miłe doświadczenie! jeszcze raz dziękuję:) I zapraszam do czytania mojego bloga. Po pozytywnych doświadczeniach z rozdaniem kolejne planuję gdzieś w okolicy Świąt, taki Mikołajowo:)

sobota, 1 października 2011

Deserowe inspiracje

 Taka mała wariacja waniliowo czekoladowa, zainspirowana cudownymi lodami. Dwa idealnie pasujące do siebie smaki i taka mała zabawa kolorami:) To eksperyment, raczej nie wytwór moich, zresztą dość marnych zdolności jeżeli chodzi o bogactwo zdobienia paznokci. Aczkolwiek całkiem ciekawa wyszła z tego kompozycja.
 Lakier czekoladowy, który świetnie się trzyma- może za świetnie jak na taki ciemny kolor. Momentami ciężko go było zmyć, jeżeli wcześniej nie osłoniłam paznokcia warstwą ochronną odżywki! Kosztował dokładnie  4 zł i myślę, że był to doskonały zakup w promocji w Rossmannie:) Używam go raczej do delikatnych kropeczek czy szaleństwa na paznokciach u mych stóp.
A tu mój ulubieniec i codzienny towarzysz:) Bell do francuskiego maniciuru. Najczęstszy bywalec na moich, raczej spokojnych paznokciach. Nie szaleję do pracy. Pięknie wygląda, doskonale się rozprowadza ale ma standardowy minus- jak większość lakierów trzeba czekać dość długo aż wyschnie. Dal mnie odpowiedni okres oczekiwania na wyschniecie lakieru to od 30 sekund do 1 minuty. Dość niecierpliwa ze mnie osoba, zwłaszcza, ze po nałożeniu ostatniej warstwy ja już mam tysiące pomysłów na inne zajęcia, które muszę natychmiast zrealizować. Lakier kosztował mnie całe 5,50 zł!

P. S. Serdecznie zapraszam i przypominam o urodzinowym rozdaniu:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...