poniedziałek, 31 grudnia 2012

Rok 2012 mija- małe resume

Minął cały rok 2012. Aż nie mogę uwierzyć, że tak szybko. Może dlatego, ze był to czas ogromnych zmian i wyjątkowo intensywnej nauki i pracy w moim życiu. Przede wszystkim dlatego, że pojawił się w nim mały Szkrab! Anchelo Gabrielo przewrócił moje dotychczasowe plany i zajęcia do góry nogami. Taka niby kruszyna a władca naszego wszechświata:) I tak też zmieniła się dieta, kosmetyki i wiele innych- wszystko musi się kręcić wokół Maluszka.

1. Zmiana Diety- kto by uwierzył, że można wypić litr mleka dziennie? Otóż można! W ciąży! Nie piłam krowiego mleka od 4 lat a tak wypijałam litrami, bez niego źle się czułam cały dzień i nic nie mogłam przełknąć. Poza tym dużo więcej owoców i warzyw- praktycznie tylko owoce i warzywa.
2. Nowe zabiegi ujędrniające- nowe kosmetyki p które nigdy nie sięgałam! Teraz otworzył się przede mną świat kosmetyków bez sztucznych barwników, eko, z ekologicznych upraw itd . Wkroczyłam z impetem w świat Yves Rocher.
3. Hormony, to jest to- prawie zero makijażu a włosy i paznokcie jak po zabiegach spa? Hormony w ciąży bardzo służą.
4. Nowe zakupy- czyli szaleństwo na punkcie ciuszków dla dzieci. Nie wiedziałam, że ten świat jest tak czarujący i uroczy. Zapomniałam nawet o zakupach dla siebie! Po prostu uzależniłam się od kupowania dla Maluszka.Zresztą obie babcie również.
5. Silniejsza wieź na każdym poziomie z moim najukochańszym mężem. Bez Niego nie dałabym rady. Nie miałam żadnych zachcianek- bo i jak? Zanim nawet coś mi przyszło na myśl to już dawno było w lodówce- świeże truskawki całą zimę.
6. Rodzina razem- bracia sprowadzili się do Poznania.  Rodzinne spotkania i obiady to już tradycja tego roku. Od narodzin Anchelo Gabrielo są tuż obok:)  Wujek niania- najlepsza niania na świecie. Daniel- buziaki:*
7. Wyprawa na Hel w listopadzie! Najodleglejszy punkt na północ zdobyty- w ciąży!
8. Ciągła tęsknota za kochaną sis, z którą tylko na odległość rozmowy i wymieniamy paczki:) Eh, jej wizyty zawsze wiążą się ze świętowaniem niezdrowo:)
9. Przyjaciele- Ci od dawna i na których zawsze można liczyć, Ci zupełnie nowi i niespodziewani oraz ci, którzy są przyjaciółmi kiedy tylko im tak wygodnie. Wiele o ludziach nauczyliśmy w tym roku. Czasem gorzka była to dla nas lekcja i do dziś troszkę nam smutno, kiedy o tym myślimy. Staramy się złego nie pamiętać i żyć teraźniejszością. Ale zawsze taka mała smutna nutka rozczarowania w nas pozostanie. Cieszymy się ciepłem i obecnością prawdziwych przyjaciół i to nam wszystko wynagradza.

9. Spacery z wózkiem- dłuuuuuuuuuuugie. Forma musi być. I nie ważne czy zimno czy ciepło, cozienny spacer musi być obowiązkowo!


Na koniec życzę sobie I wam, drodzy czytelnicy:
Szczęścia, pomyślności, miłości, opieki Bożej na każdy Dzień i czasu na takie małe drobnostki jak kosmetyki i jedzonko, żeby upiększały nasze życie:)




niedziela, 30 grudnia 2012

Dermal Collagen Essence Mask Pomegranate - moja opinia, testowanie koreańskich kosmetyków

Mała przerwa od kremów BB i czas na inny kosmetyk koreański. Mianowicie na świetne maseczki! ostałam ich kilka ale wypróbowałam na razie jedną.  Dermal Pomegranate Essence Mask czyli maseczka z owocem granatu. Ma nawilżać, łagodzić i ujędrniać.



Jak ją użyć? Całe szczęście z tyłu był rysunek i wersja tłumaczenia angielska!

Maseczka jest w formie wyciętej z otworami miękkiej ligninowej maseczki, którą w całości nakładamy na oczyszczoną twarz i pozostawiamy na 15-20 minut! Ja dla lepszego efekty wkładam saszetkę najpierw do lodówki. Dzięki temu mam efekt chłodzenia zmęczonej cery.

Moja opinia:

  • Maseczka w formie materiału z nasączonymi ekstraktami łatwo się aplikuje- wyciągasz i nakładasz! Nie trzeba się mazać.
  • Można schłodzić ją w lodówce, zwłaszcza, jeżeli twarz jest zmęczona i opuchnięta.
  • Maseczki się nie zmywa, ściąga się tylko materiał a resztę wmasowuje lub pozostawia do wchłonięcia. Substancje odżywcze są przezroczyste, więc nie obawiam się  że wyjdę z łazienki do sypialni zielona.
  • Twarz rzeczywiście wygląda lepiej. Już po jednej maseczce widziałam ogromną różnicę: zniknęło opuchnięcie, twarz nie była już ziemista, skóra wygładziła się, nabrała jędrności i była ładnie nawilżona. To nie był efekt tylko po zdjęciu maski ale utrzymał się aż na cały następny dzień!
  • Nie było żadnych podrażnień, maseczka jest łagodna i nie trzeba się obawiać żadnych koreańskich ostrych składników.
Jak dla mnie rewelacja. Dziękuję sis:* Dostałam kilka wersji. Zrecenzuję jeszcze jedną maskę. Z wydzieliną Ślimaka! Na to potrzebny jest osobny post! Miałyście może te maski?

sobota, 29 grudnia 2012

Super Beblesh Balm BB triple function SKIN 79 - moja opinia

Kolejna próbeczka koreańskiego kremu BB, tym razem Skin79. Bardzo ładny zapach i muszę przyznać, ze o wiele lepiej sprawdziła się na mojej skórze niż opisany poprzednik grzybkowy. Pewnie też ze względu na dużo jaśniejszy odcień, jaki mi się trafił.


Moja opinia


  • Kremik posiada całą masę witamin A, E, C, F. 
  • Dodatkowo, jak wszystkie kremy BB kryje- nie mocno ale wystarczająco. Jak dla mojej mieszanej cery sprawdził się bardzo dobrze, chociaż nakładając go, miałam wrażenie, że przypomina w konsystencji rozwodniony podkład- może zwyczajnie za dużo go nałożyłam. Po kilku minutach jednak ładnie się rozprowadził i cera była aksamitna.
  • krycie nie za silne, ale ślicznie się skomponował z transparentnym pudrem i różem na policzkach.
  • Cera była rozświetlona  jakby jaśniejsza a przy tym nie miałam wrażenia, jak w poprzednim kremie BB, że się błyszczy!
  • Nie czułam też jakiejś maski na twarzy.Zazwyczaj nie maluję się tak mocno  raczej zakrywam niedoskonałości i cienie pod oczami i miałam obawy, czy taki kremik nie będzie zbyt mnie obciążał. Ale nic takiego nie odczułam. Zaglądając do lustra miałam jednak wrażenie, że mam makijaż.
  • Jak dla mnie świetny! Mogłabym go sobie kupić. Każdy krem testuję dwa dni, wiec mam nadzieję, ze jutro będę miała podobne wrażenia.


czwartek, 27 grudnia 2012

Skin food Mushroom muli Care BB Cream SPF 20 PA ++ (Krem BB oryginalne koreańskie i japońskie kosmetyki)

Moja przesyłka, jak już wcześniej pisałam nie dotarła. Za to dotarła do mnie przesyłka od mojej siostry z fantastycznymi kosmetykami koreańskimi. Wcześniej czytałam o nich na różnych blogach, między innymi na Azjatyckim Cukrze. Tyle achów i ochów pojawiało się na ich temat, że chciałam wypróbować te cudeńka. Niestety koszt takiego kremu- bez wcześniejszego sprawdzenia- trochę mnie przerażał. Zwłaszcza, że nie można tego dostać w pierwszym lepszym sklepie a zakupy Internetowe średnio mi wychodzą.

A tu proszę, cała torebka różności. Ale skoro już zaczęłam już od kremu BB to muszę go opisać. 

Dostałam kilka kremów BB. 
Dzisiaj Wypróbowałam Skin food Mushroom muli Care BB Cream SPF 20 PA ++
Krem BB grzybkowy. Potrójne działanie składników : aloes nawilża, adenozyna pobudza, arbutyna zapobiega powstawaniu przebarwień. Dobrze kryje. 

Moja opinia:
  • Spodziewałam się jakiegoś grzybowego smrodku a tu całkiem ładny, przyjemny zapach kremu. 
  • Kolor ładnie się dopasował do mojej karnacji, tak, że niemal zlał się z moją skórą ( niemal, bowiem niektóre podkłady robią to lepiej).
  • Niestety idealny stan skóry zachował się tylko przez połowę dnia, ponieważ mam skórę mieszaną a nie suchą. Dlatego w strefie T pojawiło się błyszczenie.
  • Skóra jest gładziutka i miękka. Krem nie zostawia śladu na rękach po dotknięciu skóry.
  • Rzeczywiście krycie jest bardzo mocne i dokładne. Byłam zaskoczona jego jakością. Czułam się jakbym nakładała podkład  (brązowy, płynny) a czuję jakbym nic nie nałożyła, jedynie krem nawilżający.
  • Krem ładnie się trzyma, współgra z nałożonym różem.
  • Krem rozświetla skórę- co ma swoje plusy i minusy.

Ogólnie bardzo go polubiłam. Zaczęłam większą uwagę zwracać na filtry, składniki odżywcze i nawilżające w kremach i pudrach a do tego zależy mi dobrej kondycji skóry- chciałabym cieszyć się jej jędrnością i gładkością jak najdłużej. Ten krem jest świetny i spełnia moje oczekiwania. Poza tym nie obciąża mojej skóry i zastępuje podkład, krem i bazę. 




Ciekawa jestem innych próbek. Ale jak na razie ten kremik zyskuje u mnie 5/7. Jest ok, ale nie jest to jeszcze mój idealny kosmetyk! Przyznać muszę  ze mam ogromną frajdę w testowaniu koreańskich kosmetyków.


czwartek, 13 grudnia 2012

Yves Roche Rose - upajający


Woda toaletowa Rose Fraiche Yves Rocher to cudowny różany ogród. Naprawdę kocham ten zapach. Przypomina mi dzieciństwo, w ogrodzie mieliśmy krzewy różowych róż, które kwitły całe lato a im więcej ich zerwałaś tym więcej nowych głów kwiatów wyrastało, rozkwitało i pachniało. Najintensywniejszy zapach rozchodził się w nocy. Czasem późnym wieczorem wychodziliśmy na balkon i czuć było ten cudowny, upojny zapach. Może dlatego tak bardzo kocham aromat różany. Te nuty towarzyszą mi od dzieciństwa i kojarzą się z kobiecością w najdoskonalszym wydaniu. Rozkwitanie zapachu na mojej skórze przypomina właśnie kolejne etapy dnia krzewu różanego. Cudowne.

Oprócz absolutu róży mamy tu jeszcze olejki roślinne z grejpfruta, bergamotki i mandarynki. Produkt nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.

Nie ważne czy jestem w dresie, z potarganymi włosami prasuję kolejną partię prania. I tak czuję się kobieco, gdy czuję na skórze ten cudowny zapach! Zwłaszcza teraz, w środku zimy! Mam wrażenie, ze znowu jestem latem w ogrodzie pełnym tych cudownych kwiatów. I nie obchodzi mnie tym razem czy jest to zapach zimowy (mocne piżmowe akcenty) czy wybitnie letni ( świeży i jak najbardziej inspirowany naturą)! uwielbiam Go. Dziękuję kochanie za prezent:*

Lubicie nuty różane?

niedziela, 9 grudnia 2012

Avene Hydrance optimale -Dając dostajesz- czyli kosmetycznie niespodziewanie

Już jakiś czas temu postanowiłam stworzyć prezent mojej sis. Zakupiłam wyczekiwany zestaw z odpowiednio przez nią upatrzonej firmy. Nie mam pojęcia co się stało z paczką. Wysłałam go piękne 3 tygodnie temy- nawet ponad a paczka na wyspy ode mnie nie dotarła. Kurcze, nawet od mojej mamy już dotarła. Aż nie chce mi się wierzyć, ze ktoś mógłby ją ukraść. Przecież to nie jakieś wyspy Trzeciego Świata, komuna dawno minęła, przesyłka dobrze zaadresowana- nie pierwszy raz coś jej wysyłam.Jestem tym faktem załamana. Jeśli nie dotrze do Świąt to już z pewnością, ktoś musiał ją zwinąć. 

Nie o perypetiach paczki chciałam pisać ale o gratisie, który przy zakupie prezentu, dostałam ja. Ucieszyło mnie bardzo- zwłaszcza, że jak na próbki kosmetyczne zestaw służył mi bardzo dobrze.


Zestaw Avene- woda do twarzy i dwa kremiki.Zestaw służy mi do dzisiaj. Co prawda wyciskam już resztki ale warto. Apteczny kosmetyk, który mnie naprawdę zachwycił.


Krem do twarzy Avene  Hydrance Optimale MOja opinia

  • krem typowo nawilżający o lekkiej formule. Nie łudźcie się, ze jest to krem do cery tłustej. Chociaż przyznam, że przy mieszanej na dzień ładnie się sprawdził. Doskonale nawilża i nie pozostawia tłustego filmu. Uwaga- przy mrozie trzeba się nim posmarować rano i i odczekać aż wchłonie go skóra- czyli ok. 30 minut.
  • Konsystencja delikatna, troszkę jak emulsja.
  • Zapach delikatny, niedrażniący.
  • Skóra jest świeża, nawilżona. Nie mam pojęcia jak, ale mam wrażenie, ze wpływa także na poprawę kolorytu zmęczonej i niedotlenionej cery. Skóra jest jędrna, gładka:) Szkoda, ze jest go tak malutko!
Krem pod oczy Avene anti Age restructurant 

  • O tę próbkę prosiłam specjalnie" Czy mogłabym dostać coś na pierwsze zmarszczki?" Z mojego strasznego trybu życia- nocne wstawanie nie służy na wygładzenie i rozjaśnienie cieni pod oczami, jakby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości!
  • Kremik lekko żółtawy, gęstszy od poprzednika ale na pewno nie tłustawy. Wciąż pozostajemy w serii nawilżenia bliskiego emulsjom z dużą zawartością wody.
  • Lekki zapach perfum
  • Ładnie się wchłania, bardzo szybko wnika w skórę. Zwłaszcza taką świeżo umytą, nawet lekko ściągnięta.
  • Daje wrażenie ukojenia- jak kompres na zmęczone oczy. Miły chłód kremu rozchodzi się pod oczami, po moich ciemnych workach:) Skóra staje się mniej napięta i co ciekawe, kremik łagodzi podrażnienia. Przynajmniej u mnie.
  • Niestety nie zauważyłam żadnej redukcji sińców pod oczami. Może w tym stanie pomaga tylko sen?

Woda eau Thermale Avene Cleanance

  • Zachwycił mnie ten substytut toniku i preparatu do demakijażu. Dla mnie rewelacja. Oczyszcza twarz. Ale służy też jako tonizowanie i głębokie nawilżanie cery! 
  • Należy nakładać na skórę i nie spłukiwać. Cera, rzeczywiście wygląda lepiej i jest nawilżona.Butla takiej wody to 400 ml- widziałam w aptece. Rewelacyjna. Kosztuje jakieś 40 zł. Ale do produktów mini raczej nie należy i można dłuuuuugo ją stosować. Z tych wszystkich produktów ten zainteresował mnie najbardziej i prawdę powiedziawszy rozważam zakup całej butli- pewnie w nowym roku. Zobaczę na ile mi starczy!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...