wtorek, 22 lutego 2011

Oliwa z oliwek

Oprócz tradycyjnego zastosowania kulinarnego oliwę warto zastosować na.... DŁONIE! Okazuje się, że doskonale łagodzi podrażnienia, wysuszenie i stany lekko zapalne! Zwłaszcza teraz, kiedy dłonie narażone są niskie temperatury. Po pracy są dziwnie spierzchnięte, czasem schodzi skóra. Lepiej posmarować je oliwą z oliwek, którą większość z nas ma w kuchni! Najlepiej takie tłuste rączki włożyć w bawełniane rękawiczki i zostawić na noc. Kuracja jest rewelacyjna. Kremy chociaż dobre, nie zawsze pomogą!

Opium w rosole

"(...) nienawiść i pogarda są niszczące - niszczą tego człowieka, którym pogardzam, bo nie zostawiają mu już żadnej szansy na odmianę. I niszczą też mnie- bo skoro jest we mnie miejsce na nienawiść, to znajdzie się miejsce i na zło"
"Ludzie oddziałują na siebie nawzajem, jakby byli połączeni kręgami tajemniczej energii (...). Dzięki temu wszystko, co czynimy, każde nasze uzewnętrznione  uczucie, a może i myśli - nawet te, którym nie dajemy wyrazu- zyskują nieskońćzony rezonans. Każdy z nas, nawet nieświadomie, wpływa na innych i staje sie ogniwem łańcucha myśli, uczuć, reakcji i wydarzeń mogących zogromnieć wręcz do procesów historycznych".

"Opium w rosole" jedna z wielu pięknych powieści Poznanianki, M. Musierowicz, o Poznaniu i jej mieszkańcach!

poniedziałek, 21 lutego 2011

Jak wyczyscić żelazko

Odkrycie stulecia! Wszem i wobec ogłaszam, ze istnieje możliwość wyczyszczenia przypalonego żelazka bez uszkodzenia nawierzchni- pasta do zębów i gąbka do naczyń! I szuru buru i mąż dokonał oczyszczenia naszego żelazka!

Takie małe odkrycie, może mało wzruszające i poetyckie, ale ile nerwów mniej?

piątek, 18 lutego 2011

Halina Poświatowska

***(jestem Julią)

Jestem Julią
mam lat 23
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
jak filiżanka ciemnej kawy
wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysała zmysły
odeszła

Jestem Julią
na wysokim balkonie
zawisła
krzyczę wróć
wołam wróć
plamię
przygryzione wargi
barwą krwi
nie wróciła

Jestem Julią
mam lat tysiąc
żyję

Halina Poświatowska


Kiedy na studiach pierwszy raz przeczytałam jej biografię, nie mogłam uwierzyć, że była tak krucha. Że można tak bardzo chcieć żyć i kochać, być stworzoną tylko na kilka chwil- chwil ulotnych i bolesnych. Poetka umiera w wieku 33 lat. Całe życie cierpiała na trwałe uszkodzenie zastawki serca. Była mężatką całe 2 lata! ukochany, wielka młodzieńcza miłość, tak samo chory jak ona, tak samo jak ona miał słabe serce. Została sama. Pomimo wielu operacji nigdy nie mogła cieszyć taką swobodą jak większość z nas. Poezja piękna. Kiedy przeczytałam to młodzieży- komentarz: bez sensu. Gdy opowiedziałam o Halinie, nagle zrobiło się cicho... Bo wtedy wszystko nabrało smutnego i prawdziwego sensu.

Wieliczka

Z mężem kochanym i siostrą równie kochaną, czekamy, aż zbierze się grupa na ostatnie zejście!
Kopalnia soli należała do króla! Przewodnik przepięknie przedstawia w ciekawy sposób historię tego miejsca. Dużo jest legend i ciekawostek. Oprócz tego to miejsce ma wpływ na drogi oddechowe- leczy. Kuracjusze zjeżdżają pod ziemie w turnusie codziennie i wdychają uzdrawiające, zasolone powietrze!
Zejście nie trwa długo, tylko dużo schodów trzeba pokonać. Ale jest co oglądać!

Wiele makiet uatrakcyjnia zwiedzanie i pokazuje jak wyglądała praca ludzi w kopalni przez stulecia!

Ściany soli, dalej słone, można wszystkiego spróbować, podłogi, sufitu, ścian!

to nie jest kilka schodków, niech się nikomu nie zdaje ze to tylko parę metrów. Schodzimy na głębokość 135 metrów!Na szczęście wjeżdża się windą z powrotem!

Najpiękniejsza komnata ze wszystkich. Kaplica św. Kingi! Niesamowita, żyrandole z soli! Do dziś można tam zamówić sobie uroczystość zaślubin!


Przybyłych wita iluminacja świetlna przy tle muzyki:)

W tle Ostatnia wieczerza, płaskorzeźba! ma zaledwie dwa centymetry6, a ma się wrażenie dużej głębi!

Wszystko stworzone z soli, ściany, podłogi, krzyże, rzeźby, płaskorzeźby, żyrandole, pewnie prąd też jest słony!

Ta cudowna wycieczka to pomysł mojego słoneczka- genialny, jak zawsze!

środa, 16 lutego 2011

Kraków

Miasto Królów- atmosfera, ciekawe zaułki, zabytki. To wszystko czeka na zwiedzających pod warunkiem, ze uda im się przebić przez rozkopane przedmieście, w slalomie z GPSem znajdą drogę koło Ikea żeby dojechać do centrum!

Później tylko trzeba znaleźć parking- na ulicy z parkometrem w centrum jest najtaniej! Pod samym Wawelem. Zjeść też można całkiem niedrogo! To znaczy za dwie osoby z herbatą obiadek wyniósł 30 zł! Najedliśmy się do syta i nie był to fast food! nie zdążyliśmy zobaczyć wszystkiego, ale było warto. Centrum zabytkowe jest naprawdę wyjątkowe.
Najlepiej katedrę zwiedzać z przewodnikiem, chociaż można też powołać się na własne informacje i z łatwością interpretować przedstawione na obrazach historie. W środku trzeba koniecznie odwiedzić groby Mickiewicza i Słowackiego- aż trudno uwierzyć, że nie lubili się za życia. To  Mickiewicz powiedział, że dzieła Juliusza są jak kościół bez Boga! Nie znał się!

Zamek na wawelu, przepiękny. Co najzabawniejsze toalety są za darmo a są tak dobrze utrzymane, że te za które płacimy mogą sie schować.
rynek w Krakowie- miejsce niesamowite. My też mamy w Poznaniu śliczny, ale coś w tym jest takiego wyjątkowego. Z moim mężem:)
Gołębi cała masa. Trochę się boją, trochę nie, trzeba tylko uważać, żeby ubrań nie zabrudziły:)
  
W tle sukiennice:) Czyli nic innego jak zakupy:) Jest dużo tandety, pamiątek w stylu maskotka smoka wawelskiego, skóry zwierząt itp itd. Wstyd sie przyzanć ale mam takiego zielonego smoka do kluczy z Krakowa!       


niedziela, 13 lutego 2011

Powrót do pracy

Ciężko tak wrócić po wolnym do pracy! Zwyczajnie się nie chce! Jeszcze tak chociaż jeden dzień obijania się, jeden dzień bez bieganiny, stresu itp Naprawdę trudno znowu zagonić rozleniwione ciało i umysł do roboty! Przecież dopiero co zaczęły się ferie!
O taki misiak patrzy sobie leniwym wzrokiem i myśli "Jak mi dobrze, niech inni sobie pracują" a tu nie wie, że zaraz zagonią go do łowienia ryb! bo przecież słodkie, błogie wylegiwanie się nie może trwać wiecznie. Może i dobrze, bo w sumie byłoby to nudne, tak nic nie robić całymi dniami. Ale chociaż lubię pracować to wciąż jakoś dzisiejszego dnia do mojego umysłu nie dociera, że już trzeba wracać do zwykłych obowiązków!

czwartek, 10 lutego 2011

Podróże z Herodotem Ryszard Kapuściński


"Istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej".

" Tak naprawdę nie wiemy co ciągnie człowieka w świat. Ciekawość? Głód przeżyć? Potrzeba nieustnego dziwienia się? Człowiek, który przestaje się dziwić, jest wydrążony, ma wypalone serce. W człowieku, który uważa, ze wszystko już było i nic nie moze go zdziwić, umarło to, co najpiękniejsze- uroda życia".

Ryszard Kapusciński
Lubię wracać do tej książki. Kapuściński podróżuje po nieznanych sobie krajach, przekracza granice, a w tym wszystkim towarzyszy mu podróż zupełnie inna, w Krainę innego podróżnika - Herodota. Reporter śledzi podróż Herodota, ja wsiadam w pociąg i podróżuję z Kapuścińskim. Jedna podróż za drugą. I chyba to jest najpiękniejsze, ta wielowymiarowość podróży:) Nieskończona ilość możliwości przemieszczania się i poznawania. Fascynuje mnie od zawsze. najpiękniejsze prezenty jakie otrzymuję to właśnie podróże, i te chwilowe odwiedziny i zachwyty.


Sięganie poza horyzont, ta ciekawość- choroba nieuleczalna!
 Może nigdy więcej nie zobaczę tych ludzi, moja stopa nigdy więcej nie stanie w tamtym miejscu, ale to wszystko nie ma znaczenia, bo jest tyle miejsc, w których jeszcze nie byłam i do których już tęsknię:) Zapiszę tylko wspomnienia, przyjrzę się i obejrzę wszystko co to miejsce daje, nauczę się wiele o nich ale przede wszystkim o sobie! 

"I Herodom z zapałem i zachwytem dziecka poznaje swoje światy. jego najważniejsze odkrycie- że jest ich wiele. I że każdy jest inny. Każdy ważny. I że trzeba je poznać, bo te inne światy, inne kultury to są zwierciadła, w których przeglądamy się my i nasza kultura. Dzięki którym lepiej rozumiemy samych siebie, jako ze nie możemy określić własnej tożsamości, dopóki nie skonfrontujemy jej z innymi. I dlatego Herodot, dokonawszy tego odkrycia, odkrycia kultury jako zwierciadła, w którym możemy się przejrzeć, aby samych siebie lepiej zrozumieć, każdego poranka, niezmordowanie, znowu i znowu wyrusza w swoją podróż."

niedziela, 6 lutego 2011

Sarah McLachlan - In The Arms Of An Angel

Da Vinci


Spend all your time waiting for that second chance
For the break that will make it ok
There's always some reason to feel not good enough
And it's hard at the end of the day
I need some distraction oh beautiful release
Memories seep from my veins
They may be empty and weightless and maybe
I'll find some peace tonight


Rembrand
In the arms of an Angel fly away from here
From this dark, cold hotel room, and the endlessness that you fear
You are pulled from the wreckage of your silent reverie
You're in the arms of an Angel; may you find some comfort here

So tired of the straight line, and everywhere you turn
There's vultures and thieves at your back
The storm keeps on twisting, you keep on building the lies
That you make up for all that you lack
It don't make no difference, escaping one last time
It's easier to believe
In this sweet madness, oh this glorious sadness
That brings me to my knees




In the arms of an Angel far away from here
From this dark, cold hotel room, and the endlessness that you fear
You are pulled from the wreckage of your silent reverie
In the arms of an Angel; may you find some comfort here

You're in the arms of an Angel; may you find some comfort her

piątek, 4 lutego 2011

Ogień

1 stycznia, przy kominku z mężem i przyjaciółmi w Świdnicy
Coś w tym jest, że lubimy płomienie. Takie małe, oswojone. Taki np kominek, świeczkę czy ognisko. Jakoś wspomnienia stają się wtedy cieplejsze, ludzie bardziej rozluźnieni i wszystko wydaje się przyjaźniejsze. Osobiście pamiętam swoje randki ze słoneczkiem, koniecznie przy niezliczonej ilości świec, piątkowe wieczory w domu przy kilku świecach, campowe ogniska, i te bardziej prywatne ogniska z przyjaciółmi i moimi braćmi ( wypadki się też zdarzały, w końcu bracia lubią eksperymenty). Pieczenie ziemniaków, niezdrowych i nie sojowych kiełbasek :) Coś w tym jest, że ogień w odpowiedniej ilości ociepla nas samych: )

czwartek, 3 lutego 2011

Człowiek z nieba Paul Hattaway

"Rozdzieliliśmy się i każdy poszedł odpocząć do innego chrześcijańskiego domu. Zanim wyszliśmy, brat Zhang zdjął z siebie swój wielki zimowy szal i podarował mi go. Niebawem po wyjściu z miejsca zgromadzenia na obrzeżach wsi wyrosła przed nami grupa mężczyzn z latarkami w dłoniach.
- Kim jesteście? Co tu robicie? - wołali do nas.
Nasi współpracownicy zorientowali się, że coś jest nie tak, obrócili się więc na pięcie i rzucili do ucieczki. Również chciałem czmychnąć, lecz było już za późno.
Jeden z mężczyzn, z elektryczną pałką w dłoni, podbiegł do mnie i poraził mnie prądem o mocy kilkuset wolt. Odrzuciło mnie w tył, upadłem na śnieg. Ostry ból przeszedł moje ciało. Kopali mnie stalowymi czubami butów i dźgali uchwytem broni. Wraz ze mną aresztowali czterech innych braci. (...)
- Jak się nazywasz? - wołał jeden z policjantów. - Skąd jesteś? Ilu masz pracowników? Gdzie oni są? Mów! Mów cała prawdę!
Pochylił się nade mną.
- Mów prawdę - powiedział groźnym głosem. - Jak skłamiesz obedrę cię ze skóry! (...)
- Jestem Człowiekiem z Nieba! - krzyknąłem z całej siły. - Mieszkam we wsi Ewangelia! Ludzie nazywają mnie Gwiazdą Poranną! Mój ojciec to Obfite Błogosławieństwo! A matka to Wiara, Nadzieja, Miłość!"



Niesamowita, wstrząsająca relacja tego co miało miejsce i dzieje się obecnie w Chinach! Jeżeli ktoś uważa, ze prześladowania chrześcijan skończyły się wraz z epoką lwów i stosów średniowiecza, powinien koniecznie zapoznać się z opowieścią chrześcijan z dalekich Chin. Inspirująca, wzruszająca i autentyczna! To ostatnie przeraża! Tak, przeraża, bo trudno uwierzyć nam dzisiaj, żyjącym w spokojnym kraju ( mniej lub więcej) o tak potwornym bestialstwie! Z drugiej strony widzimy nieugiętą wiarę, wiarę, która zmienia życie tysiąca ograbionych z nadziei na cokolwiek Chińczyków. Państwo wobec Boga. jestem już w ostatnich rozdziałach tej książki!

Zimowa depresja

Nie znoszę zimy! Po prostu staram się przeczekać ten czas, kiedy znowu zobaczę słońce. Naprawdę ta szarość wpływa na mnie przygnębiająco. Zasady postępowania? Tak jak zawsze, dużo owoców, zdrowa dieta, ruch, spacery na świeżym powietrzu ( tylko komu chce się wychodzić jak na zewnątrz zimno i szaro?), pozytywna muzyka, jasne oświetlenie w domu. Mam nawet kwiaty, ale to jakoś nie pomaga na tę całą szarość. Jak nic potrzebne jest koniecznie promieniowanie słoneczne- nie solarium, tylko słonko wyglądające wreszcie zza chmur. Przeraża mnie, gdy wyobrażam sobie jak na Alasce jest tak ciemno przez pół roku. To człowieka może naprawdę dobić. Postanowiłam zrobić sobie kurację wakacyjną i przeglądam zdjęcia, te które kojarzą się ze słońcem i wszystkim co pozytywne:)

środa, 2 lutego 2011

Szminka

Pomadka, szminka, to to, co kojarzy się z kobietą. Usta- przede wszystkim zadbane! Dlatego polecam przede wszystkim najróżniejsze balsamy i szminki z dodatkiem balsamu. Faktycznie historia szminek czy farb do ust sięga wiele tysięcy lat wstecz, kojarząc się raczej z grzesznym wizerunkiem kobiety. Starożytna królowa Nefretete w 1340 roku p.n.e. również korzystała w swojej piękności z pomocy kosmetyków, do których oczywiście należała szminka. W starożytnej Grecji uszminkowane usta były znakiem rozpoznawczym, przypisanym damom z półświatka. Angielska królowa Elżbieta I z kolei  podkreślała  ekscentrycznym makijażem swój status nieskalanej dziewicy. Jedna ze spadkobierczyń jej tronu, królowa Wiktoria 300 lat później przywróciła w purytańskiej Anglii malowanym ustom niechlubny wizerunek. Od lat dwudziestych XX wieku szminka dzięki gwiazdom filmu niemego i koncernom kosmetycznym trafiła na salony. Dziś, jak podaje Sueddetsche Zeitung za badaniami organizacji firm kosmetycznych, tylko w Niemczech 16 milionów kobiet od 14 do 64 lat codziennie używa szminki lub innych kosmetyków upiększających do ust. Do najbardziej pożądanych kolorów należą wyraziste czerwienie ale zaraz po nich, wg niemieckich danych, są bezbarwne lub przeźroczyste pomadki i błyszczyki. Po nich kobiety wybierają wyraźne brązy i beże.


Jak dobrać odpowiedni kolor? Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na karnację.

Karnacja jasna- odcienie różu, moreli i jagód.

Karnacja jasna i średnia- można dodać odcieni czerwonych, brzoskwini i burbundów

Karnacja ciemna- brązowe, złocisto- brązowe, rodzynkowe.



To jeżeli chodzi o codzienny makijaż, jak najbardziej stonowany. Najlepiej dobierać pomadkę do koloru własnych ust, lub o ton ciemniejszą. Pamiętajmy również o prostej zasadzie- im ciemniejsza szminka tym usta będą wydawały się węższe i odwrotnie im jaśniejsza szminka tym usta będą wydawały się większe!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...