czwartek, 30 czerwca 2011

Pupa Kokeshi- moja lalka

Prezent od mojego pomysłowego męża!
Chyba jeszcze nie wyrosłam z lalek. Moją ulubioną od prawie roku jest Pupa Kokeshi:)  Inspirowana japońskimi gejszami laleczka jest jednocześnie paletą. Posiadam wersję niebieską- odcienie chłodne. Cudowny zestaw cieni, róży i błyszczyków w odcieniach bieli, fioletów i róży po niebieski i szarość. Dodatkowo zarówno kilka błyszczyków jak wszystkie cienie wzbogacono migotliwym, trochę brokatowym pigmentem. Nie jest to tylko gadżet!!! To bardzo funkcjonalna paletka, którą można zabrać ze sobą wszędzie, poprawić idealnie makijaż. Do tego nie trzeba mieć kilku cieni w osobnych opakowaniach, do tego różu i kilku błyszczyków.  Z dziennego szybko można przeistoczyć makijaż w bardziej intensywny- wieczorowy. Wszędzie! Paletka posiada malutkie lusterko. Paletka nie jest duża ale kosmetyki, dzięki trwałości są bardzo wydajne i nie trzeba ich nakładać w nie wiadomo jakiej ilości!

Krótka ocena, jeżeli chodzi o kosmetyki:
  • Cienie są bardzo trwałe. Intensywne kolory otrzymują się cały czas nawet na tłustej lub mieszanej cerze a pigment brokatowy ślicznie się mieni. jasnych- białego i bladoróżowego stosuję jako podkładu lub rozświetlam łuk brwiowy!
  • Róż do policzków- okrągły, jaśniejszy jest wprost fantastyczny, Uwielbiam go za tę delikatność, jakby twarz muśnięta skrzydłem motyla. Dodaje świeżości, nawet zmęczonej cerze.
  • Błyszczyki- przezroczyste, smakowite z drobinkami i dwa ciemniejsze. ten przy białym, cieniu to mój ulubiony. Przypomina bardziej szminkę w płynie, jest tak samo intensywny jak na przedstawionym zdjęciu!

Ekskluzywne Chanel Chance

Kolejna Woda perfumowana, która towarzyszy mi już dłuższy czas. Częściej używam jej zimą i raczej na specjalne wyjścia- bardziej służbowe, oficjalne ale czasami również do pracy. Perfumy są uwodzicielskie ale nie duszące. Można powiedzieć, że nuty korzenne ( zmysłowe, intensywne) łączą się z delikatnymi i wyjątkowo świeżymi nutami kwiatowymi. jest to zapach intrygujący! Oczywiście nie brak tu piżma, które przyciąga intensywnością ale irys, hiacynt i paczula dodają świeżości i lekkiej słodyczy ( nie jest to jednak słodkawy zapach!). Zapach dla energicznych, młodych kobiet, które mają odwagę go nosić. Bo zapach tak jak ubranie, trzeba umieć nosić! Perfumy sygnowane są nazwiskiem jednej z najciekawszych projektantek mody, Coco Chanel  powiedziała że „Kobieta bez perfum to kobieta, która nie ma przyszłości”.  A Chance to zapach nowoczesny, elegancki i młody! Idealny dla energicznej i lubiącej modę kobiety!

Nuty głowy:  hiacynt, różowy pieprz, ananas
Nuty serca: wanilia, jaśmin, irys, cytrusy,
Baza: paczula, wetyweria, piżmo,

Peeling śródziemnomorski- ratunek na wakacjach

To kosmetyk, który służył mi wiernie podczas krótkiego urlopu pod namiotem. Jak można się domyślić nie jest to miejsce przypominające spa! Wręcz przeciwnie. Dlatego też potrzeba kosmetyków wielofunkcyjnych ( chociaż ja zabrałam stanowczo więcej niż minimum- ale nie było to oczywiście moje maksimum!). Oprócz dokładnego oczyszczenia skóry całego ciała, delikatnie złuszczał naskórek i dodawał mu gładkości. Do tego delikatnie nawilża skórę!!!!! Świetnie odpowiadał jako kosmetyk co dwa, trzy dni do ciała i codziennie do stóp. W końcu stopy nie są zbyt czyste jeżeli po łące i piaszczystych drogach biega się w japonkach!  

Sama konsystencja peelingu jest idealna, tylko drobinki złuszczające są naprawdę bardzo, bardzo drobne, dlatego kosmetyk bardziej nadaje się pod prysznic niż do kąpieli ( łatwiej usunąć go ze skóry strumieniem bieżącej wody). Produkt jest naprawdę wyjątkowo wydajny jak na peeling do ciała. Mam go już dłuższy czas, używam dosyć często, a naprawdę zużyłam dopiero połowę tubki!
Zapach, zresztą jak cała seria śródziemnomorska, delikatnie oliwkowy mocniej świeżo śródziemnomorski. Można śmiało zaliczyć kosmetyk do działy spa odświeżającego i przywracającego energię.

wtorek, 21 czerwca 2011

Miss Dior Cherie

Cudownie upajający zapach. Jedne z moich ulubionych perfum, właściwie woda perfumowana. To już mój drugi flakonik ( dzięki mojemu mężowi). mam wrażenie, że ten zapach nigdy mi się nie znudzi! Moja przyjaciółka stwierdziła, że ten zapach dobrze pasuje do mojego charakteru, do mnie. Możliwe. W każdym razie odnaleźliśmy się wzajemnie:)

Nuty głowy: liście truskawki, zielona mandarynka, ananas.
Nuty serca: fiołek, odrobina karmelu, lekka poziomka , różowy jaśmin.
Baza: świeża paczula, krystaliczne piżmo, ambra.


Miss Dior Cherrie jest reinterpretacją perfum Miss Dior z 1947 roku. Zapach lekko słodkawy, cudownie upajający ale nie duszący czy mydlany, raczej delikatna świeżość połączona z wyrafinowaną (nie mdłą) słodkością. Dla mnie cudownie młodzieńcza, synonim kobiecości w eleganckim i bardzo dziewczęcym wydaniu.

Olejki do włosów

Olejki dostępne są w cenie od 7 do 15 zł.
 Do tej pory udało mi się wypróbować trzy olejki do włosów. Dwa pierwsze z Planet Spa Avon. najlepiej nagrzać je trochę, nawet w kąpieli. Szybko się rozprowadzają i bardzo ładnie pachną. Delikatnie puszą włosy! Takie przynajmniej odniosłam wrażenie. Ale nie ma jakiś większych problemów jeżeli chodzi o różnego rodzaju alergie. Mam skłonność do podrażnień, zwłaszcza przez kosmetyki, ale te olejki działają delikatnie. Skutki, czyli efekty też są bardzo delikatne. Polecam osobom, które mają delikatne włosy! Oliwkowy olejek na pewno zostanie u mnie na dłużej!
Olejek dostępny jest w internecie w cenie 20- 30 złotych.
Wykorzystałam całe dwie butelki! Przed użyciem należy rozgrzać olejek, ponieważ wewnątrz jest on w konsystencji stałej. Olejek ma przyjemny zapach i jest bardzo wydajny. Starcza na naprawdę długi czas. Jedna ciekawa rzecz to, że dodatkowo zawiera hennę, co także wpływa korzystnie na kondycję włosów farbowanych. Olejek kokosowy wmasowywany w skórę głowy chroni przed wypadaniem włosów. Jest jeden minus, jeżeli chodzi o moje włosy. Potwornie mi plątał włosy. Aktualnie używam olejów z własnych mieszanek, ale ten kosmetyk można zatwierdzić jako kompleksowy. Nie potrzebuje żadnych dodatków!

Szampon Z czarnej Rzepy

To niedrogi i zdrowy dla włosów szampon naturalny. Co prawda nie odczuwam po nim jakiejś większej zmiany a poza tym zapach jest... rzepowy? Nawet nie wiem czy taki istnieje, ale nie jest to miły i subtelny zapach. Miałam nadzieję, że chociaż naturalne składniki zrekompensują ten stan rzeczy. jak na razie włosy nie są nadmiernie przesuszone ale nie są też tłuste. Nie mam problemu ze swędzeniem skóry głowy jak to bywało przy niektórych szamponach L'oreal. Podobno szampon działa leczniczo w kwestiach łupieżu. Troszkę słabo zmywa oleje ( przy kuracji olejami). Trzeba go troszkę więcej nakładać gdyż konsystencja jest niestety dość rzadka. Ogólnie jako naturalny szampon sprawuje się całkiem nieźle, chociaż na początku zaniepokoiło mnie, że pieni się mniej niż tradycyjne szampony. Teraz już wiem, ze to dobrze o nim świadczy. Włosy wyglądają świeżo i zdrowo a nie zużyłam do końca jeszcze całej butelki! Można śmiało zaryzykować, zwłaszcza, że cena jest rewelacyjna, ok 5 zł!

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Składniki perfum

Czy zastanawiałyście się kiedyś czym jest tak naprawdę piżmo, drzewo sandałowe yang yang i inne opisane w opisie perfum informacje? Składniki perfum mogą nas niejednokrotnie zaskoczyć!

Drzewo sandałowe


Z 1 kg twardzieli drewna można uzyskać ponad 9 gramów olejku sandałowego. Źródłem wspaniałego zapachu są zawarte w drewnie alkohole seskwiterpenowe. Dają aromat zaliczany do afrodyzjaków. Olejek z sandałowca to jedno z najstarszych i najcenniejszych pachnideł ludzkości – perfumowali się nim już starożytni. Egipcjanie sprowadzali go z Azji już 3 700 lat temu! Używali olejku do obrzędów religijnych, balsamowania ciał i sporządzania pachnących kosmetyków.W czystej postaci może być stosowany do inhalacji i nacierań (po uprzednim rozcieńczeniu paru kropel w oleju bazowym) – wspaniale usuwa zmęczenie, łagodzi napięcia nerwowe, usuwa kłopoty z seksem i objawy menopauzy. Stosuje się go przy leczeniu wszelkich nieżytów górnych i dolnych dróg oddechowych. Łagodzi przebieg infekcji skórnych, ponieważ ma właściwości odkażające. Dodaje się go do płynów po goleniu – jeśli twój mężczyzna po goleniu gorzko smakuje, ale cudownie, zmysłowo pachnie, to pewnie używał kosmetyku z dodatkiem olejku z drzewa sandałowego. Wszystkie nastolatki, które prześladuje trądzik powinny poszukać kosmetyków pielęgnacyjnych z dodatkiem tego olejku. Zapach drzewa sandałowego- mocny, aromatyczny, słodkawo korzenny

Piżmo
Piżmo jest substancją przyciągającą seksualnie, produkowaną przez gruczoł na podbrzuszu samca jelenia piżmowego (piżmowca). Używa się go powszechnie w chińskich, hinduskich i perskich lekarstwach i eliksirach miłosnych, a także w perfumach, do utrwalania i nadawania zapachu. W Indiach, aby uzyskać afrodyzującą słodkość, miesza sieje z miodem i nasionami konopi. Zmieszane z wonnościami, mirrą, kamforą i wodą różaną, daje maść, którą Arabowie zwykli byli wcierać w okolice lędźwi. Pojawia się w hinduskiej medycynie jadżurwedycznej, a także w chińskiej jako rodzaj panaceum; zarówno w roli środka uśmierzającego, jak i pobudzającego serce i system nerwowy. Uspokaja zmysły, lecz rozbudza zwierzęce pożądanie. Dzisiaj oczywiście wykorzystuje się piżmo syntetyczne w perfumach- czyli związki chemiczne oddające walory oryginalnego piżma. Piżmowy zapach- ciepły, silny, intensywny, troszkę skórzany, lekko słodkawy i ciężki.

Ambra

Woskowata, szarobrunatna substancja wydalana przez wieloryby. Znajduje się ją na plażach, przede wszystkim w Australii, Nowej Zelandii i Nowej Kaledonii. Bryły ambry rozdrabnia się i rozcieńcza, następnie zawiesinę wstrząsa się przez kilkanaście miesięcy w specjalnych maszynach. Dopiero tak przetworzona substancja może być wykorzystana do produkcji perfum. Z tego względu ambra jest drogim surowcem i wykorzystuje się ją tylko w kompozycjach zapachowych najwyższej jakości. Ma aromat przypominający ostrą woń końskiego potu zmieszaną z owocami morza. Ponadto stanowi doskonały utrwalacz zapachów. Po raz kolejny trzeba podkreślić, ze używa się dzisiaj syntetycznej ambry w kosmetykach!

Mirra

Żywica pozyskiwana z balsamowca mirry, kolczastego krzewu rosnącego w gorącym klimacie krajów arabskich. Wykorzystuje się ją do produkcji kadzideł i substancji, z których tworzy się pachnidła. Dodanie mirry do perfum zapewni kompozycji zapachowej gorzko-ostrą, lekko drzewną woń, która długo będzie się utrzymywać na skórze.

OLEJEK KAMFOROWY


Roztwór kamfory, olejku pozyskiwanego z cynamonowca kamforowego występującego w Chinach i Japonii. Ma właściwości rozgrzewające, a jego woń delikatnie drażni nozdrza ostro-słodkawym, odświeżającym, balsamicznym aromatem. W przemyśle perfumeryjnym stosuje się jego syntetyczne zastępniki.

PACZULA

Olejek pozyskiwany z liści rośliny zwanej brodziec paczulka, rosnącej w Indiach, Malezji, Indonezji i Ameryce Południowej. Paczula to znakomity utrwalacz zapachu, który perfumom nadaje piżmową, egzotyczną nutę. Jest ważnym składnikiem kompozycji orientalnych. Zazwyczaj łączy się ją z wetywerią. Świeży liść brodźca paczulki ma zapach przypominający mokre drewno i rdzewiejące żelazo. Olejek, zwany paczula, ma słodki, ziołowy, korzenny i drzewno-balsamiczny aromat.

PASSIFLORA

Męczennica lub marakuja! – pnącze z rodziny męczennicowatych, roślina typowa dla tropikalnego klimatu Ameryki Południowej. Wydaje piękne, wonne kwiaty (ang. passion flower) i mięsiste, pełne pestek owoce (ang. passion fruit), z których pozyskuje się olejek o bardzo intensywnym, słodkim zapachu. W dużym stężeniu olejek z passiflory ma właściwości relaksujące i nawilżające, dlatego powszechnie używa się go do aromatyzowania kosmetyków do masażu oraz pielęgnacji skóry i włosów.

TRAWA CYTRYNOWA 

Używana do produkcji olejków zapachowych wykorzystuje się dwa rodzaje trawy cytrynowej. Z palczatki cytrynowej, rosnącej w Indiach, Brazylii i na Madagaskarze, pozyskuje się olejek lemongrasowy, którym najczęściej aromatyzuje się mydła i sole do kąpieli, rzadziej perfumy. Ma intensywnie cytrynowo-zielony aromat. Z palczatki szczetnej, rosnącej na Sri Lance, pozyskuje się olejek cytronelowy cejloński. Ma wyjątkowo przyjemną, ciepłą, drzewną, a jednocześnie słodką i świeżą woń. Przypomina zapach pokrytych rosą świeżych liści.

TUBEROZA

Kwiat tuberozy, należącej do liliowatych, ma zapach zupełnie nietypowy dla swojej rodziny – jest głęboki, nieco drzewny. Dodany do perfum, wzbogaca je i pogłębia. Olejek o zmysłowym zapachu uwydatnia nuty gardenii, narcyza i hiacyntu. Jest to jedna z najdroższych substancji zapachowych.

WETIWER lub WETYWERIA

Indyjska trawa pachnąca. Jej gruby korzeń rośnie 2 do 4 m w głąb ziemi – to z niego pozyskuje się olejki aromatyczne do produkcji perfum. Wyciąg z korzenia wetywerii jest także doskonałym utrwalaczem zapachu, dodaje się go do wysokiej klasy pachnideł. Aromat wetywerii przypomina woń mokrej ziemi i korzeni z bogatym drzewnym tłem.

YLANG-YLANG

Drzewo rosnące na Madagaskarze, Filipinach i Komorach, osiągające 20 m wysokości. Z kwiatów tego drzewa destyluje się olejek ilangowy, który ma bogaty, bardzo słodki, balsamiczny aromat. Dodaje lekkości kompozycjom orientalnym – łagodzi ostre nuty, dobrze łączy się z jaśminem i fiołkiem. Do komponowania perfum wykorzystywało się go już w XIX w.

Świeże powietrze

Drogie Panie! Potrzebujemy świeżego  powietrza dla zdrowia i urody!Przebywając 8 godzin w zamkniętym pomieszczeniu powinnyśmy przynajmniej 2 godziny przebywać na świeżym powietrzu. Dlatego czasem warto skorzystać z prostego spaceru. Wysiąść przystanek wcześniej, wybrać się na dłuższy spacer z psem! Dotlenienie organizmu to dotlenienie komórek, szybsze spalanie, lepsza i szybsza praca naszego mózgu oraz spowolnienie uwalniania się wolnych rodników. Aby zachować młody wygląd niezbędny jest odpowiedni poziom tlenu w organizmie. Jego niedobór ma wpływ na przyspieszenie procesów starzenia się. W normalnych stanach fizjologicznych skóra wykorzystuje tlen nie tylko zawarty we krwi, lecz również ten z powietrza. Z upływem lat zdolność absorbowania tlenu przez skórę maleje. Stymulacja skóry ozonem sprawia, że przyjmujemy z atmosfery więcej tlenu potrzebnego do zachowania młodego wyglądu. W wieku 30 lat zawartość tlenu w skórze jest mniejsza o 25% w porównaniu z organizmem 20-sto letnim, natomiast w 40-stym roku życia aż o 50% . 

Poza tym wymiana tlenowa usuwa dwutlenek węgla z naszego organizmu! Poza tym ruch wraz dotlenieniem powoduje wydzielanie endorfin w naszym organizmie, co skutkuje jednocześnie poprawą nastroju. 
Może niektórych to zdziwi ale spacer w deszczu czy zaraz po  jest bardzo dobry dla naszego organizmu. Powietrze jest oczyszczone z kurzu i nawilżone. Natomiast powietrze w czasie burzy jest naturalnie najonizowane! Wydzielający się ozon doskonale wpływa na nasze drogi oddechowe. Nic dziwnego, że w gabinetach kosmetyki estetycznej, jednymi z najpopularniejszych zabiegów, są zabiegi dotlenienia, terapii ozonem. Ozon ma bardzo silne działanie detoksykujące i dotleniające dlatego jest wykorzystywany w wielu zabiegach kosmetycznych. W naszym gabinecie stosujemy ozon po zabiegu oczyszczania skóry, ponieważ zapobiega on namnażaniu bakterii i „mobilizuje” podrażnioną skórę twarzy do regeneracji.


Nie ma co się obijać. Czas na tani zabieg spacerowy i dokładne wietrzenie naszych mieszkań! Przynajmniej kilka razy dziennie!

Mgiełka zapachowa- Arbuzowa

Cudowna mgiełka zapachowa. Ostatnio stała się moim ulubionym sposobem chłodzenia. Ma cudowny zapach arbuza ( gdzieś wyczuwam także nutę mango) i chłodzi w upalne dni, zwłaszcza, jeżeli nie mam siły na dość intensywne wody toaletowe czy perfumy. Stosuję ją do ciała jak i do twarzy, bo w pracy raczej nie mamy prysznica, żeby co chwilę się odświeżać w czasie upału. Mam zamiar wypróbować ją także w czasie podróży. Zwłaszcza, że wtedy także ciężko o chwilę do odświeżenia,  pod namiotem czy w pociągu. Ten zapach arbuza dodatkowo przynosi wrażenie odświeżenia. Sam piękny zapach  utrzymuje się kilka godzin i stopniowo zmienia się w aromat delikatnie słodkawy. Szkoda, że cały czas nie pozostaje ta świeżość arbuza. Polecam!  Dla mnie bomba.

niedziela, 19 czerwca 2011

Skrzyżowanie

Poznań, skrzyżowanie przy Moście Dworcowym.

Fotki strzelone naprawdę w biegu. Policja kierująca ruchem przy Moście dworcowym w godzinach szczytu- to jest widok. Co słychać było w stojących w korku samochodach nie da się opisać. Cieszyłam się pierwszy raz, ze idę pieszo! co prawda policja dwoiła się i troiła, ale wiadomo, każdy się spieszy. Do tego wszystkiego było dosyć ciepło, ludziom czasem słoneczko do głów uderza jak alkohol.  Przez chwilę pomyślałam jakby to było tak stać na środku skrzyżowania i w białych rękawiczkach kierować ruchem? Oj, przeze mnie pewnie wszyscy jechaliby pod prąd.  Ale warto zwrócić uwagę, chociaż na chwilę, na miejskie odmiany ruchu drogowego.

piątek, 17 czerwca 2011

Tabletki z betakarotenem

Równie ważne jak stosowanie kosmetyków na zewnątrz jest stosowanie różnego rodzaju "kosmetyków wewnętrznych". Zwłaszcza jeżeli nie chcemy, żeby nasza skóra była młoda i nie zaczęła się zbyt szybko starzeć. Wypróbowałam jak na razie dwie propozycję kapsułek.


 Belissa ma w sobie tę zaletę, że zawiera dodatkowo składniki działające wspomagająco na włosy i paznokcie. Skóra rzeczywiście nabrała delikatnie ciemniejszej barwy bez jakiejś morderczej ekspozycji na słońce. bardziej działała jak witaminy.
Skład jednej tabletki:
wyciąg ze skrzypu polnego 15 mg
ziele skrzypu polnego 15 mg
beta-karoten 10 mg
witamina C 60 mg
witamina E 20 mg
Zawiera o wiele więcej beta karotenu! Posiada witaminy ale nie działa na włosy i paznokcie. Rzeczywiście chroni skórę! Karotenoidy zawarte w Pro Tan Blend działają jednocześnie jak swoisty filtr przeciwko szkodliwym promieniom ultrafioletowym, oraz ograniczają działanie promieniowania podczerwonego. Najaktywniejsze antyoksydanty zawarte w Antiox-protect skin Blend działają w każdym obszarze skóry zabezpieczając ją przed powstającymi podczas opalania wolnymi rodnikami.  Dodatkowo posiada silnie nawilżający kwas hialuronowy, który chroni skórę przed utratą jędrności i elastyczności.
beta karoten 15 mg!
L-tyrozyna
witamina C (kwas askorbinowy)
witamina E (tokoferol)
chelat aminokwasowy cynku Albion
chelat aminokwasowy miedzi Albion
chelat aminokwasowy manganu Albion
chelat aminokwasowy selenu Albion
ekstrakt z zielonej herbaty
astaksantyna
likopen
luteina
L-cystyna
hialuronian sodu
bioflawonoidy cytrusowe

Poznańska opera i Musierowicz

 Za każdym razem, kiedy przechodzę koło opery mam wrażenie, ze zza Rogu wychyli się Aurelia, Maciek bądź wesoło ubrana Kreska. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, ze to rzeczywiste miejsce musi mieć też historie rzeczywistych postaci. Tak dla przypomnienia sławna scena porażki Maćka pod Operą!
"No proszę, jak ona ślicznie się porusza. Jakby tańczyła po tym śniegu. Na chwilę stanęła przed gablotkami pełnymi fotosów, potem bez wahania pobiegła po stromych, wysokich i całkowicie nie odśnieżonych schodach Opery. Kiedy znikała za ciężkimi drzwiami, Maciej już forsował podnóże schodów. Ślisko było. Z obu stron posępnie przyglądały mu się wielkie kamienne postacie: tytaniczny półnagi facet w draperii na biodrach, stojący obok kamiennej lwicy i golusieńka szara facetka, siedząca boczkiem na lwie. Oboje mieli białe śniegowe czapki, białe naramienniki i po kupce śniegu na nosie..."

"Kupowała bilety na dziś - na „Straszny Dwór”, - dwa bilety! Otworzyła torbę, żeby wyjąć pieniądze, i nozdrza oszołomionego Maćka połaskotane zostały leciutkim, świeżym i cierpkim zapachem cytryn. Miała ich w torbie całe pół kilo!... Przez opar fascynacji dotarła do niego błyskawiczna myśl: „Gdzieś sprzedawali!” - lecz już za chwilę zapomniał o realiach, ponieważ usłyszawszy głos dziewczyny, znalazł się jakby pośrodku wiru gorącego powietrza, które odbierało mu dech i zdolność widzenia..."
 Maciek rzucił się ku schodom, gdy nagle kątem oka zarejestrował błyskawiczne poruszenie przy figurze kamiennego tytana. Coś się bujało na ogonie zaśnieżonej lwicy. Zanim Maciek zdążył odwrócić głowę, już wydarzenia potoczyły się zgodnie z własna dynamiką, jak nieuchronna kamienną lawina: nieduży ciemny kształt z głośnym „Huhuuuu!” odpadł od ogona lwicy, z wrzaskiem wylądował pod stopami Maćka, zbił go z nóg i spowodował, że chłopak rzucił się naprzód długim szczupakiem, by nie przydepnąć tego czegoś małego, skulonego i wyjącego nieczłowieczym głosem. A skoro już się rzucił, to i spadł jak ciężki wór, tłukąc sobie boleśnie kość ogonową, a gdy już leżał, to niestety przyszło mu do głowy, żeby wstać, wskutek czego zsunął się ze śliskiej krawędzi stopnia i - podskakując na każdym kolejnym kancie - zjechał na siedzeniu aż do samego podnóża schodów. Tam to, obserwując całe zajście i pękając ze śmiechu, stała cytrynowa dziewczyna. Tak, śmiała się! Śmiała się jeszcze wtedy, gdy szła w stronę miasta - i ten jej ciepły, zamszowy śmiech jak muzyczna fraza rozbrzmiewał czas jakiś, aż zacichł w śnieżnej zamieci. To był koniec".

środa, 15 czerwca 2011

Muzeum Powstania Poznańskiego- Czerwiec 1956

 To nasze dni niepodległości. Warto pamiętać dlaczego koło zamku stoją ogromne krzyże! Poznański Czerwiec (Czerwiec ’56) – pierwszy w PRL strajk generalny i demonstracje uliczne z końca czerwca 1956 w Poznaniu, krwawo stłumione przez wojsko i milicję. Przez propagandę PRL bagatelizowany jako "wypadki czerwcowe" lub przemilczany, obecnie przez część historyków i kombatantów określany także jako poznański bunt, rewolta oraz powstanie poznańskie.


Niesamowite muzeum i niezwykłe atrakcje. Tego nie da się pogodzić tak łatwo, zwłaszcza jeżeli chodzi o nasze typowo polskie podejście- martyrologiczne. Natomiast ostatnio zaskoczyło mnie muzeum przy Św. Marcina. W muzeum nie tylko można obejrzeć eksponaty dotyczące walki Wielkopolan z socjalizmem ale przede wszystkim poczuć się jak za tamtych czasów. Można wsiąść do tramwaju, w słuchawkach wysłuchać informacji dotyczących poległych bohaterów. Wsiąść na rower czy posłuchać z KAMIENIA- dokładnie kostki brukowej- informacji i poległym w walce człowieku. Do dyspozycji zwiedzających są również dotykowe ekrany- komputery opisujące ludzi i wydarzenia tamtych czasów!
O różnych ludziach, którzy wtedy zginęli można posłuchać z bruku! W czterech językach!

Posegregowana rzeczywistość

                                   Siadam na przeciwko moich szuflad i jestem naprawdę dumna z tego co widzę.


Jak większość kobiet,  mam problem z uporządkowaniem tysięcy niezbędnych przedmiotów. Całą lista fatałaszków, sprzączek, pasków, paseczków, klamerek, gumek, skarpetek w kilku rodzajach, pończoch, rajstop, skarpetek do balerinek, półbutów i wiele więcej. To wszystko- ku zdziwieniu, może nawet przerażeniu mojego męża- jest mi niezbędne do życia. I to właśnie dzięki niemu, z pomocą przyszła jak zwykle pomysłowa Ikea. Pojemniki z przegródkami pomagają mi uporządkować ten mój nieco chaotyczny ale jakże liczny świat ubrań i dodatków. Są w neutralnym kolorze, więc pasują do wszystkiego. Można je umieścić w skrzyni łóżka, na półce szafy, w przepastnej szufladzie czy w szafie. Nie są drogie, ok. 20 zł, więc można zainwestować w coś, co pasuje do każdego mebla! Nie tylko ja chętnie odwiedzam Ikeę w Poznaniu, bo mnóstwo w niej promocji i ciekawych rozwiązań. Zresztą, lepiej się myśli, jeśli wszystko się uporządkuje, zaoszczędza też czasu w szykowaniu się rano do pracy!

wtorek, 14 czerwca 2011

Krem na dzień i na lato

 La Roche Posay proponuje również filtr 50, 30, 20! Krem ogólnie dobry, chociaż pozostawia ( wbrew zapewnieniom pani w aptece) tłusty film na twarzy. Do tego twarz nie wygląda świeżo. Rzeczywiście nawilża i odżywia ale z pewnością na matową cerę nie mamy co liczyć. Troszkę przeszkadza mi wyjątkowo intensywny, momentami ostry zapach.  Zależy co kto lubi. doskonale chroni przed słońcem. Ale chyba więcej tego kremu nie kupię.
Krem na dzień. Te kremy chyba najbardziej przyciągają moją uwagę. A to z bardzo prostego powodu- trudno je dobrać, aby cera była zadbana, nawilżona i matowa. Zwłaszcza przy skłonnościach do błyszczenia się. Najlepszym na lato, jak na razie okazał się krem Biodermy. Duży filtr spokojnie chroni przed zbyt dużą opalenizną, poparzeniami i jednocześnie chroni i matuje. Nie jest tłustawy, jak niektóre kosmetyki o tak dużym filtrze. Do tej pory dobrze mi służy, chociaż rzecz jasna po kilku godzinach twarz znowu się świeci. Oczywiście dłużnej utrzymuje świeżość i nie czuć ściągnięcia ( charakterystycznego dla kremów silnie matujących) skóry.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Odżywka do włosów

Maska zachęciła mnie ceną i tym, ze producent zapewnia iż produkt nie zawiera sztucznych barwników, substancji konserwujących, silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych, substancji pochodzenia zwierzęcego. Ciekawe czy to wszystko prawda. Na dodatek zaskoczyła mnie notatka, że podane składniki czyli aloes, granat i kwiaty akacji pochodzą z kontrolowanej biologicznie uprawy. W moim wyobrażeniu nagle przed oczami otworzyły się przestrzenie kosmicznych plantacji, gdzie maszyny badają zawartość wody w glebie. Ale może to jest dosyć istotna kwestia. Jeść maseczki nie będziemy a w niej znajdują się esencje olejów i ekstraktów z podanych roślin. Zapach jest bardzo ładny, przyjemny a sama maska ma dosyć gęstą i fajną konsystencję. Stosowałam już kilka razy i włosy po wysuszeniu naprawdę są miękkie i nawilżone.  Co ciekawe ładnie się rozczesują, co przy mojej zbuntowanej acz ubogiej kolonii włosów " Rośnijmy jak chcemy" jest dosyć istotną kwestią. Sama maska zaskoczyła mnie działaniem w porównaniu z maską Pantene. Po pierwsze cena nieporównywalna a do tego efekt dokładnie taki sam. Tylko, ze na produkcie Pantene nic o naturalnych składnikach nie przeczytałam.

Auguste Pierre Renoir - Kwieciste przenikanie barw

 Auguste Pierre Renoir- Impresjonizm bez pejzaży, za to w codzienności i martwych naturach.
Ciekawe, że ten niezwykły malarz karierę artystyczną zaczynał od dekorowania porcelanowych zastaw stołowych! W twórczości malarskiej koncentrował się na portretach dzieci i kobiet, aktach oraz martwych naturach. W ciągu niemal sześćdziesięcioletniej kariery namalował około sześciu tysięcy obrazów.
 Kwiaty zaskakują przepychem, płodnością, wylewają się z naczyń. To czyni je innymi, bardziej naturalnymi a jednocześnie jak pięknie współgrającymi kolorami z innymi roślinami. To przenikanie barw jest fascynujące. Róża pobiera w płatkach kolory sąsiadujących roślin a jednocześnie własnym kolorem oświetla inne rośliny!


 Piękno odzwierciedlone w przenikajacych się barwach. Zaciekawiły mnie zwłaszcza martwe natury- kwiaty w wazonach.jest coś w tych kwiatach nieułożonego, niedokładnego, naturalnego. Rozmazującego się w przestrzeni.

niedziela, 12 czerwca 2011

Stenders Kosmetyki naturalne

Stenders jest u mnie kosmetykiem niezastąpionym. Pierwsze produkty z tej firmy dostałam w prezencie od męża. Są cudowne i naturalne. Firma produkuje wysokiej jakości kosmetyki do kąpieli i ciała. Kosmetyki Stenders są wyrabiane ręcznie, łącząc w sobie siłę życiową natury i wiedzę ze starych receptur. Produkty wrabiane są ręcznie  przy użyciu naturalnych składników: oleli, wyciągów roślinnych, suszonych roślin, olejków eterycznych, wosku pszczelego.

Do moich ukochanych należą Masło do ciała o zapachu różanym, płyn do kąpieli różany i takie samo mydło- różane. Zapach jest intensywny i naturalny. Najważniejsze, że produkty nie zawierają szkodliwych substancji. Sieciówka jest w niemal każdej galerii handlowej w Poznaniu. Kosmetyki nie tylko doskonale pielęgnują skórę ale przede wszystkim wpływają swoimi cudownymi zapachami na zmysły.



Pianka do kąpieli wzbogacona wyciągiem z owoców rokitnika
i tataraku. Ekstrakt z rokitnika zwyczajnego jest bogaty w witaminę C i leczy otarcia skóry. W czasach starożytnych rozrzucano posiekany tatarak na podłodze aby pachniał nim cały dom – do kąpieli dodaje się go w celu zregenerowania sił. Pianka nie zawiera parabenu. Co ciekawe wystarczy odrobina na całą wannę piany. nie wiem od czego to zależy, czy gdzieś to w naszych genach jest zapisane, ale od małych dzieci do dorosłych ludzi- uwielbiamy pianę, zwłaszcza pachnącą!
Mydło różane.
Wzbogacone ekstraktem z  owoców rokitnika zwyczajnego, który bogaty jest w witaminę C i posiada właściwości antyseptyczne. Doskonale myje, bardziej używam jako żel pod prysznic.
Płynne mydło nie zawiera parabenu.

Masło różane. Odżywia( zawiera masło z mango, shea, oleju jojoba i ylang-ylang), nawilża i natłuszcza każdy rodzaj skóry, w szczególności skórę suchą( olej różany, drzewo sandałowe). Stosować do masażu po kąpieli wodnej i słonecznej. Nie zawiera oleju mineralnego, BHT, PEG, sztucznych barwników i konserwantów. Używam zwłaszcza na noc, aby odżywić ciało. Masło andaje się również do masażu!
Tego ostatniego nie posiadam jeszcze, ale mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...