niedziela, 31 lipca 2011

Na włosy- Werbena i kwiat Limonki Avon naturals

Cudowny olejek, na który czekałam z niecierpliwością. Otóż to nowa propozycja Avonu naturals,  Shine drops, Werbena i kwiat limonki. Serum nadające włosom połysk i blask. Oprócz działania tych dwóch składników w olejku umieszczone zostały drobinki połyskujące.
Produkt należy nakładać na wilgotne lub suche włosy. 

Opakowanie- to malutka, słodka buteleczka. Kosmetyk łatwy w aplikacji ale i bardzo wydajny, trzeba uważać, żeby nie wylać go za dużo ( za pierwszym razem właśnie ten błąd popełniłam).

Kosmetyk- Przejrzysta konsystencja, z błyszczącymi drobinkami, które osiadają na dnie. Dlatego przed użyciem należy kilka razy dokładnie potrząsnąć buteleczką i wymieszać kosmetyk. Sam Shine drops ma oleistą konsystencję, trochę rzadszą niż zwykły olejek. Dodatkowo po dwóch użyciach zauważyłam, ze kosmetyk lekko wygładza włosy.

Zapach- Ku mojemu zdziwieniu nie czuję tu limonki a zioła. Zapach jest dość intensywny.

Działanie: Lekko nabłyszczające. Nie obciąża mocno włosów ( nie mówię, że nie obciąża wcale). Drobinki delikatnie błyszczą we włosach ( ale nie nakładam za pierwszym razem kosmetyku od nasady włosów, nie chciałam błyszczeć bez przerwy, a obawiałam się, że drobinki zostaną na skórze. Teraz zmieniłam zdanie, drobinki ładnie się zmyły zwykłym szamponem).

Minus: Zauważyłam, że gdy nakładam na suche włosy, lekko się sklejają, to tak jak używać balsamu bez spłukiwania na suche włosy. Dlatego lepiej nakładać na wilgotne.Dla kogoś, kto chce podkreślić loczki, działanie znakomite.

* Post publikowany automatycznie, na komentarze odpowiem po powrocie.

sobota, 30 lipca 2011

Mocznik i Scholl - Pielęgnacja Stóp cześć III


Większość z nas nigdy nie zwracała uwagi na ten dziwnie brzmiący element najlepiej działających kremów do stóp. A tu niespodzianka, mocznik jest najlepszym kosmetykiem zmiękczającym!
Mocznik jest naturalną substancją uboczną przemiany białek w organizmie. Wydalany jest z moczem i potem. Jest jednym z głównych składników naturalnego czynnika nawilżającego skórę (NMF - Natural Moisturizing Factor), który odpowiada za nawodnienie warstwy rogowej naskórka. Ma postać bezbarwnych i bezwonnych kryształków, które rozpuszczają się w wodzie i alkoholu.
Używany w kosmetykach mocznik pochodzi z laboratorium lub fabryki chemicznej. W kosmetyce mocznik używany jest już ponad 40 lat, ale ze względu na źle kojarzącą się nazwę nie był zamieszczany w składzie produktów. Mocznik ma właściwości nawilżające, jego niedobór objawia się swędzącą i łuszczącą skórą.
Działa na skórę zmiękczająco, przeciwświądowo i nawilżająco. Powoduje, że skóra jest gładka i jędrna. Jest również wykorzystywany przy leczeniu łupieżu i rozstępów.
 W stężeniu do 10% przyspiesza podział komórek warstwy ziarnistej skóry, a tym samym jej regenerację. Po użyciu takich kosmetyków skóra jest miękka, dobrze nawilżona i gładka. Dzięki temu, że mocznik ma właściwości zmiękczające skórę oraz, że zwiększa przepuszczalność warstwy rogowej naskórka, ułatwia wnikanie składników aktywnych w jego głębsze warstwy. Niższe stężenie mocznika wykorzystuje się w balsamach do ciała, w kremach do rąk i stóp.

Działanie nawilżające mocznika porównywalne jest do działania kwasu hialuronowego. W składzie kosmetyków mocznik może też istnieć pod nazwą "urea". Jeżeli jest umieszczony na początku składu, to możemy mieć pewność, że kosmetyk ma działanie silnie nawilżające.Oto jeden z produktów, który posiada ten składnik! Dlatego zmiękcza nawet najbardziej twarde i popękane pięty! Teraz podsumowanie kosmetyku z mocznikiem:
  • Gęsta i lekkko tłustawa konsystencja sprawia, ze kosmetyk łatwo się rozsmarowuje
  • Przyjemny zapach, kremowy
  • Doskonale nawilża stopy, przy popękanych piętach zmiana jest widoczna z dnia na dzień
  • Jeżeli chodzi o zmiękczanie pięt, różnice widać już po kilku dniach, należy stosować codziennie
  • Najlepiej smarować umyte i osuszone stopy zaraz przed snem, można też posmarować grubszą warstwę i nałożyć specjalne bawełniane skarpeteczki
  • Działanie jest bardzo dobre, nie jest to rewelacyjne i niesamowite, jednego dnia posmarujemy i już gotowe, ale z dnia na dzień widać dużą poprawę
  • Wydajność- tubeczka jest naprawdę mała! Dla mnie to stanowczo za mało przy codziennym stosowaniu
  • Cena, około 20 złotych za małą tubkę, więc krem, zresztą jak większość produktów Scholl nie należy do najtańszych.
Jeżeli chodzi o kremy z mocznikiem, kiedyś spróbowałam u kosmetyczki genialnego kremu do stóp. Posiadał duży procent mocznika, relaksował, chłodził stopy i miał zapach lekko leśny ( żywica, sosna). Niestety był w sprzedaży tylko dla salonów kosmetycznych. Wciąż poszukuję czegoś podobnego. A może Wy znacie świetne kremy do stóp!? Czekam na propozycję!!!!!

piątek, 29 lipca 2011

Pielęgnacja stóp cz. II Kąpiele solne


Kąpiele solne i tak zwane moczenie nóg w soli jest jak najbardziej sprawdzone! Stare metody okazują sie nie tylko formą relaksu ale przede wszystkim regeneracji i leczenia.

Sól stanowi również jeden z najlepszych w pełni naturalnych leków na dolegliwości skóry. Przeciwbakteryjne i przeciwzapalne działanie soli jest powszechnie znane.

Podstawowe korzyści dla skóry:
  • działanie antybakteryjne i przeciwzapalne
  • wygładza
  • wspomaga rozpad tłuszczu
  • zwiększenie elastyczności skóry
  • regulacja równowagi kwasowo-zasadowej
  • likwiduje obrzęki
  • wzmacnia naczynia krwionośne
  • wspomaga usuwania toksyn
  • leczenie łuszczycy i innych schorzeń

 Takie kąpiel z dodatkiem soli raz w tygodniu są jak najbardziej wskazane. Ja stosuję taką kąpiel solną raz w tygodniu ( a gdy zimą zmarznę lub przemoczę nogi, to po powrocie do domu, niezależnie od tego czy to już kolejny raz w tygodniu. Po pierwsze doskonale odpręża, rozgrzewa zmarznięte stopy, działa tonizująco i oczyszczająco. Kupuję sól z dodatkami w mydlarniach, przeważnie jest to sól morska, czasem nawet kryształki z Morza Martwego ( cena naprawdę spora a działanie nie wiele się różni). Dodatkowo można wybrać aromat, czyli sól barwiona naturalnie ( obsypana cynamonem, płatkami i olejkami róży, kawałkami skórki pomarańczowej). Tak sól z mydlarni kosztuje parę złotych ( od 3-7 w zależności od tego ile waży paczuszka) i starcza na kilka kąpieli. Od razu zaznaczę, że jest o wiele lepsza od tej kupowanej w sklepie w dużym pojemniku. w sklepie zapłaciłam 15 złoty za ślicznie opakowaną i kolorową, ale oprócz zwykłej farbki i byle jakiej soli nic tam nie było! Oto jak wygląda taka sól.

Powinna ładnie rozpuszczać się w ciepłej wodzie. Już wtedy można włożyć stopy, na rozpuszczające się kryształki. trzymamy tak około 15 minut, ale można i dłużej.

Po takim moczeniu można delikatnie przetrzeć pięty pumeksem bądź polerką. Następnie OBOWIĄZKOWO wmasować balsam lub krem do stóp.



czwartek, 28 lipca 2011

Pielęgnacja stóp część I

Moja największa obsesja kosmetyczna to od dawien dawna stopy. Dlatego też  czas najwyższy poświęcić im na blogu troszkę czasu. Stopy w różnych kulturach mają różne znaczenie. W Chinach krępowano nogi dziewczynkom, nawet łamano, aby stopki były jak najmniejsze. W innym azjatyckim kraju Stopy uznawane są za nieczyste, dlatego dotkniecie ich oznaczało największe poniżenie samego siebie- największy obraz pokory. W Izraelu, przed spożyciem posiłku mysto stopy jako wyraz czystości sakralnej i higieny. W chrześcijaństwie często przywoływany jest obraz Chrystusa myjącego stopy na  znak pokory- prawdziwego uniżenia, który uczniowie powinni naśladować.W krajach muzułmańskich kobiety malują stopy henną, w dzień swoje ślubu. Każda kultura w jakiś wyjątkowy sposób traktuje stopy.

Wydaje mi się, ze mimo wszystko dość marginalnie traktujemy nasze stópki. A przecież zwłaszcza latem warto pokazać piękne i zadbane stopy.
Zacznę może od kilku zasad, którymi sama się kieruję, a które na bazie doświadczeń zdobyłam będąc posiadaczką dość twardych podeszew.

1. Codzienna pielęgnacja
2. Codzienne natłuszczanie i zmiękczanie
3. Staranny peedikiur
4. Kąpiele solne
5. Wygodne obówie
6. Usuwanie odcisków
7. Masaże i relaks

Codzienna pielęgnacja

O tym, ze stopy powinniśmy porządnie umyć po całym dnu, chyba nie muszę nikogo przekonywać. Najlepiej używać do tego zwykłego dla nas środka do mycia i szorstkiej gąbki. nie wystarczy namydlić i opłukać. Codziennie też powinno się przetrzeć podeszwy stóp, zgrubienia (śródstopie, palce stopy a przede wszystkim pięty) pumeksem w kamieniu. Jest najlepszy i daje najlepsze rezultaty. Miękkie sztuczne pumeksy są dobre dla osób, które z natury mają miękkie stopy i nie potrzebują specjalnej pielęgnacji.

Po umyciu trzeba je bardzo starannie osuszyć i wetrzeć w nie odrobinę tłustego kremu lub balsamu. najlepiej używać zmiękczających kremów do stóp. Ważne, aby krem  miał gęstą konsystencję. najlepsze są te które posiadają roztwór mocznika. to on właśnie odpowiada za natychmiastowe zmiękczanie skóry.
Rano powinniśmy stosować dezodoranty do stóp, zapobiegną nadmiernej potliwości ale też zniwelują brzydki zapach. Ten najczęściej pojawia się gdy nosimy sztuczne materiały, np rajstopy, stopki nylonowe, rajtuz owe itp. Stopy nie mają przewiewu, który jest im niezbędny. Dlatego lepiej używać stopek bawełnianych.

Zwłaszcza, że najmodniejsze w tym sezonie balerinki, często obcierają, warto wiec ochronić stopy bawełną. Zapobiegnie to także pojawieniu się grzybicy i sprawi, że nasze buty będą nie tylko wyglądać ale i pachnieć o wiele lepiej.

środa, 27 lipca 2011

Avon nailwear pro Rave

Zaskakująco trwały lakier do paznokci. Uwielbiam go za połyskujące drobinki! Avon nailwear  pro , Rave. Kilka faktów o tym zaskakującym produkcie:
  • Jest dosyć trwały. jedna warstwa wytrzymuje 2 dni, a trzy warstwy tydzień na paznokciach dłoni
  • Naprawdę ślicznie się mieni. Wygląda równie dobrze na paznokciach u stóp co u dłoni
  • Jest elegencki- kolor bardzo oryginalny, pasuje na wieczorowe wyjscia, ale też do strojów codziennych, czasem dla poprawy humoru nawet maluję pazurki do pracy
  • Pędzelek jest dość cienki, ułatwia to dokładną aplikację lakieru i rozprowadzenie go ładnie na płytce paznokaci
  • Pierwsza warstwa bardzo dobrze się rozprowadza, nie tak jak w przypadku pasteli, kiedy widać wyraźne prześwity, które trzeba szybko poprawić
  • Szybko wysycha- około 30 sekund. Kilka warstw to kwestia dwóch minut ( na dołączonym zdjęciu są dwie warstwy)
Ogólna ocena produktu 4,5/5.

Odchudzajaca zupa krem marchewkowa

Dla mnie rewelacyjna, co prawda nie trzeba się odchudzać, żeby ja spałaszować, ale jeśli dbamy o sylwetkę, zwłaszcza latem, stawiajmy na takie rozwiązania. Dodatkowo marchewka zawiera duże ilości witamin i mikroelementów, jej najcenniejszym składnikiem jest jednak beta-karoten, czyli prowitamina A. Jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu – odpiera ataki bakterii i wirusów, poprawia wzrok, przede wszystkim jednak jest silnym przeciwutleniaczem, chroniąc nasz organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Marchew zawiera beta-karoten może więc stać się naszą codzienną, naturalną szczepionką przeciwko nowotworom, chorobom serca i przedwczesnemu starzeniu się. A co ciekawe wpływa bardzo intensywnie na naszą opaleniznę oraz długość jej utrzymania bez koniecznego wychodzenia na długie leżakowanie na słońce.

Korzeń marchewki to naturalna skarbnica cennych wartości odżywczych, której nie sposób przecenić. Poza dużymi ilościami beta-karotenu, czyli prowitaminy A, warzywo to bogate jest także w witaminy B1, B2, PP, K i C. Wszystkim dbającym o urodę i sylwetkę marchew dostarcza ważnych związków mineralnych, takich jak wapń, żelazo, fosfor, miedź, cynk, molibden, magnez, jod oraz potas – to im właśnie zawdzięczamy jędrne ciało, piękną cerę i karnację skóry oraz zdrowe i mocne włosy i paznokcie. Prowitamina A wspaniale działa na wzrok.

Oto moja smaczna propozycja:


 Składniki:
6 marchewek
4 szklanki wody
przyprawy
1 łyżka oleju

 Obrać 6 ładnych marchwi, pokroić na kawałeczki, ugotować w 4 szklankach wody. Można dodać 1 łyżkę oleju roślinnego. Następnie opcjonalnie kostka rosołowa bądź wybrane przyprawy ( sól, pieprz, Vegeta). Całość zmiksować w blenderze ( bądź mikserze ręcznym) do konsystencji gładkiego kremu. Gotowe. Można podawać z odrobina świeżej pietruszki lub bazylii. Jeżeli ktoś nie lubi kremu, można wrzucić ugotowane ziemniaczki bądź groszek ptysiowy!


wtorek, 26 lipca 2011

3 w jednym Garnier czyli wariacje

Taka potrójna pielęgnacja jest bardzo przydatna, zwłaszcza na wakacje. Przyznaję się, że skusiła mnie też cena- 9 zł w promocji w Rossmanie. Ten żel,  peeling i maseczka jak na razie są rewelacyjne i sama nie mogę w to uwierzyć ale sprawdzają się i są wydajne.

Co zapewnia producent:

Kosmetyk przeznaczony jest do cery tłustej i mieszanej z tendencją do niedoskonałości i zaskórników.
Żel myjący- zawiera cynk, znany ze swych właściwości ograniczających wydzielanie sebum oraz w ekstrakt Smithsonite ( pochodna cynku), oczyszcza i eliminuje zanieczyszczenia
Peeling- zawiera drobinki pumeksu, naturalnego składnika, który złuszcza martwy naskórek,doskonale odblokowuje pory
Maseczka- Wzbogacona w glinkę , która posiada właściwości łagodzące i absorbujące, aby zmniejszyć błyszczenie się skóry i zwęzić rozszerzone pory!


Moje wrażenia:

Jako żel do codziennej pielęgnacji- dla cery tłustej świetny, dla mojej mieszanej to trochę za dużo. Chociaż przyznaję, ze używam go co drugi dzień, gdyż skóra wygląda naprawdę dużo lepiej. Czasami używam codziennie, zwłaszcza wieczorem, gdy u nas upał, na skórze jest dużo składników do usunięcia.
Jako Peeling- jeden z lepszych jakie miałam do tej pory. Doskonale złuszcza martwy naskórek, wygłądza skórę, odblokowuje pory!
Jako maseczka- Rzeczywiście ściągająca, wygładzająca i oczyszczająca, ale ten ekstrakt z mentolu, który wieczorem tak przyjemnie daje wrażenie chłodu i świeżości w maseczce jest już dla mnie nieznośny. Nie oto chodzi, ze podrażnia, zwyczajnie jakoś nie lubię tego efektu.
Ogólnie kosmetyk bardzo mi się podoba, jest świetny i dobrze działa na moją niedoskonałą cerę! Jest bardzo wydajny, do mycia codziennego wystarczy tyle co mały naparstek!

poniedziałek, 25 lipca 2011

Oprócz błękitnego nieba.....

Mamy przepiękny dzień w Poznaniu. Troszkę ciśnienie rozstraja ludzi, może odrobinę stawać się to irytujące, zwłaszcza, kiedy chcemy coś załatwić a pani z nadąsana miną i migreną starannie nam to utrudnia. musimy zachować ten margines niegrzeczności ze względu na zmienną pogodę i wahające się ciśnienie.
Poza drobnymi, jakby pędzlem malowanymi chmurami niebo jest błękitne! Tak mi na myśl przyszła pewna sentymentalna piosenka, w porównaniu z tym błękitem, który tym razem mamy nad głowami.




Kiedy jestem sam
Przyjaciele są daleko, daleko, ode mnie, ode mnie
Gdy mam wreszcie czas dla siebie

Kiedy sobie przypominam
Dawne dobre czasy
Czuję się jakoś dziwnie, dzisiaj noc jest
czarniejsza

Oprócz błękitnego nieba
Nic nam dzisiaj nie potrzeba

Gdzie są wszystkie dziewczęta
Które kiedyś tak bardzo, tak bardzo kochałem,
kochałem
Kto z przyjaciół pamięta, ile razy dla nich
przegrałem

W gardle zaschło mi
I butelka zupełnie, zupełnie już pusta, już pusta
Nikt do drzwi już dzisiaj nie zapuka

Oprócz błękitnego nieba ...

Oprócz drogi szerokiej, oprócz góry wysokiej
Oprócz kawałka chleba, oprócz błękitu nieba
Oprócz słońca złotego, oprócz wiatru mocnego

Oprócz błękitnego nieba ...

Gra anioła -Carlos Ruiz Zafon

Dzisiaj troszkę mniej o kosmetykach, a bardziej o mojej innej namiętności, której oddaję się z równą pasją, czyli czytaniu. Potrafię robić kilka rzeczy na raz, nakładać maseczkę, moczyć stopy w soli, malować paznokcie i czytać książkę. Tę przeczytałam bardzo szybko! Doskonała rozrywka! Pierwsza książka Zafona, która dostała się w moje ręce. Początkowo tajemniczość i zagadkowość tej opowieści naprawę mnie wciągnęła. Razem z głównym bohaterem zagłębiałam się w ciemne uliczki Barcelony, żeby odkryć sekret dziwnego zleceniodawcy. Bo to właśnie ów tajemniczy jegomość przybywa po dość dziwne zmówienie. Chce mianowicie, aby dla niego napisać szczególną książkę! Autor zyskuje zdrowie i dużo pieniędzy ale jednocześnie wszystko to musi okupić przerażającymi wydarzeniami. I w tym właśnie momencie zaczynałam się irytować, bo momentami fabuła drażniła prostotą i przewidywalnością. Samo zakończenie interesujące, ale jednak czegoś mi zabrakło. Książkę czyta się szybko- wciąga pogmatwana i straszną fabułą. Z pewnością pod tym względem mogę ją polecić.

niedziela, 24 lipca 2011

Virtual lipstick Waterbase

Delikatna pomadka  Virtual, słabo kryjąca ale urocza. Szukałam wyjątkowo delikatnego różowego odcienia, który będzie dodawał świeżości, dziewczęcości całości wykreowanego w mojej głowie makijażu. Dosyć długo szykowałam się do zakupu, rzadko kupuję pomadki, w większości przypadków stawiam na błyszczyki albo pomadki w formie płynnej. Tym razem zrobiłam wyjątek i jak widać nawet się opłacało. Kolor to Waterbase108, delikatny odcień różu, pastelowy, delikatny ale widoczny.


  • Pomadka nie jest silnie kryjąca. Na fotografii przedstawiłam tylko dwie warstwy, nie trzeba smarować nie wiadomo ile. To zależy jaki efekt chce się osiągnąć.
  • Konsystencja ładna, lekko natłuszcza usta. Jest to bardziej satynowa wersja, nie lśni, bo nie ma lśnić! Za to jest przesłodka. Niestety do bardzo trwałych nie należy. 
  • Zapach- lekko kremowy, troszkę przypomina krem Nivea, ale nie jest taki intensywny.
  • Wydajność- nawet duża. mam już dosyć długo ten produkt. Co prawda nie używam codziennie ale starcza na dłuższy okres.
  • Cena korzystna, zapłaciłam 10 zł.

sobota, 23 lipca 2011

Alterra szampon morela i przenica

Wreszcie wypróbowałam szampon z serii kosmetyków naturalnych produkcji dla sklepów Rossmann. Jestem zadowolona, chociaż spodziewałam się większych efektów. Ważne, że jest delikatny.

  • Szampon do włosów suchych i zniszczonych- czyli takich jak po kąpielach w jeziorze  i kąpielach na słońcu. 
  • Szampon ma dość rzadką konsystencje ale o bardzo ładnym zapachu- cytrusowym. Dobrze za to zmywa oleje. Konsystencja jest trochę rzadka.
  • Cenny, roślinny kompleks z moreli, pszenicy i ekstraktu z winogron nawilża włosy, wzmacnia ich strukturę oraz pielęgnuje skórę głowy. W efekcie włosy lepiej się rozczesują i są znacznie bardziej błyszczące- lekki, nietłusty!!!! połysk zauważyłam po dłuższym stosowaniu.Ale jeżeli chodzi o rozczesywanie włosów to jednak bez odzywki się nie obejdzie!
  • Produkt wolny od syntetycznych barwników, aromatów i konserwantów, silikonów, parafiny i innych produktów naftowych oraz składników zwierzęcych. Zawiera delikatny detergent i substancje powierzchniowo czynne z surowców roślinnych.
  • Wydaje mi  się bardzo wydajny, ale zmartwiło mnie, że muszę użyć go więcej.
  • Cena bardzo atrakcyjna!


Ogólnie szampon oceniam bardzo pozytywnie. Jako jeden z ciekawszych produktów, które są bardzo tanie i zaskakują! Ocenia 4/5 (ciągle szukam ideału).

piątek, 22 lipca 2011

Pożądanie

Cudowny błyszczyk, bardzo intensywny delikatnie pachnący wanilią i lekko słodkawy w smaku! Może to zaskakujące ale właśni taki jest błyszczyk, mega intensywny, Revlon Super Lustrouse Pink Promise. Dla mnie różowej obietnicy jest mało, wiecuj tu zmysłowej czerwieni. 
Konsystencja: Błyszczy jest naprawdę gesty, lekko przypomina emulsje, nie jest ciągnącym się lepkim miodem, ale tez nie jest rozmazującym się wodnym preparatem. Można w końcu orzec, że jego konsystencja, jest taka jak być powinna.

Aplikator: Ładnie sie rozprowadza na ustach. ma gąbczasty, profilowany, mięciutki i z drobnymi włoskami aplikator, który nasącza sie kosmetykiem dzięki czemu łatwiej rozprowadzać kosmetyk na ustach.
Działanie: Bardzo długo pozostaje na ustach a dodatkowo zapach powoduje, ze jest to słodka przyjemność. Dodatkowo nakładam cienką warstwę zimą kiedy chcę nawilżyć usta, posiada woski, które je ładnie pielęgnują i nawilżają! Nie przeczytałam tego na ulotce, najpierw wypróbowałam i zwyczajnie zauważyła, ze sprawdzał się lepiej niż typowo ochronne kosmetyki! A do tego jest taki śliczny. Sami oceńcie!

czwartek, 21 lipca 2011

5th avenue - zapach nie tylko do pracy



Bardzo lubię ten zapach. Jest wyjątkowo kobiecy, zmysłowy a do tego odpowiednie nuty zapachowe nie zwracają zbytniej uwagi. jest na tyle delikatny, żeby nie zamulać w pracy i na tyle intensywny aby przetrwać na skórze aż do wieczora. Stosuję ten zapach dłuższy czas, na zmianę z innymi i naprawdę przypadł mi do gustu jako pracowniczy! Nie mam pojęcia czemu, może dlatego, że za każdym razem psikam się nim do pracy? Jest na swój sposób ujmujący, ale jedno jest pewne, elegancki. Nazwa pochodzi od ulicy, na której Elizabeth Arden otworzyła swój pierwszy salon urody!

Nuty głowy: bez, kwiat limonki, magnolia, konwalia, mandarynka, bergamota.
Nuty serca: róża bułgarska, fiołek, ylang-ylang, jaśmin, tuberoza, brzoskwinia, goździk, gałka muszkatołowa.
Baza: ambra, tybetańskie piżmo, drewno sandałowe, irys, wanilia.

Rozadanie Dzisiejsza mała propozycja!

 Małe rozdanie u lady-flower123.



Oto nagroda (błyszczyki są nowe):

Więcej informacji na
http://lady-flower123.blogspot.com/2011/07/306-mae-rozdanie-u-lady-flower123.html#comments

R ó ż a n e    R o z d a n i e   u   A k t u a l n e j


http://recenzjekosmetyczne.blogspot.com/2011/07/rozane-rozdanie.html

środa, 20 lipca 2011

Golden rose 76

Po nałożeniu jednej warstwy
Kolorek, który wpadł mi ostatnio w oko. marzyłam, aby jakimś turkusowo morskim lakierem pokryć moje pazurki u stóp. Prezentowanie interesujących kolorków przy japonkach latem jest świetnym pomysłem. Zwłaszcza, że mam dużo ubrań tej barwy, wiec od czasu do czasu tunika czy spodenki z dodatkiem paznokci całkiem ładnie się prezentują.



Po nałożeniu trzech warstw
  • Cena rewelacyjna, zapłaciłam 5,50 za 11 ml.
  • Kolor śliczny, mieni się błękitnym drobinkami oprócz tego że jest to lśniąco perłowa wersja.
  • Pędzelek dobry, smukły, w sam raz, dokładnie i ładnie rozprowadza lakier.
  • Konsystencja nawet rzadka, co mnie troszkę zmartwiło, lakier okazał się mało napigmentowany, co powoduje iż niezbędne jest nałożenie kilku warstw!
  • Trwałość też zaskakująco dobra, mam go już 4 dni i nie widzę nawet najmniejszych odprysków.
  • Szybko wysycha- to duża zaleta, nie znoszę czekać!
Ogólnie jest zadowolona i oceniam 4/5

Celebre Avon - niewinna słodycz

Ten zapach zna większość z nas. I co z tego? Mnie też się podoba, wiec będę się nim cieszyć! Przyciąga jak magnes każdą młodą dziewczynę. A dlaczego? To proste: znajdują się tu nuty frezji, arbuza, porzeczki które smakowicie nas przyciągają, to właśnie nim nie możemy się oprzeć. Połączenie z kwiatami i aromatami kory drzewa, powoduje mieszankę kwiatową i niezwykle uroczą. To zapach lekki i świeży. Jako woda toaletowa nie jest zbyt trwały. Ale nie ma co narzekać. Starczy na kilka godzin w zupełności. A jeżeli jesteśmy w grubym sweterku ( z ubrań perfumy nie ulatniają się tak szybko) to nawet na cały dzień. Ja stosuje go zwłaszcza wiosną i latem, ze względu na owocową świeżość i delikatność.


Na zdjęciu kojarzące mi się z nim urocze elementy, różowe perełki, kolorowe, niczym lukrowane perkale.


Nuty zapachowe: arbuz, melon, cyklamen, czarna porzeczka, pieprz, biała magnolia, frezja, jaśmin, peonia, cedr, drzewo sandałowe, kora dębu.

ONE LOVELY BLOG AWARD


Dziękuję Idalii za nominację:)  To bardzo miłe:) Zapraszam na kosmetyczne szaleństwo także na jej blogu!
 
Zasady:

- Skopiuj i wklej logo na swoim blogu
- Napisz o sobie 7 rzeczy
- Nominuj 16 innych cudownych blogerów (nie można nominować blogera, który wam przyznał nagrodę)
- Podziękowania i link blogera, który przyznał wam tę nagrodę
- Napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji :)


7 rzeczy o mnie:

1. Uwielbiam kosmetyki, chyba jak większość kobiet i wydaje mi się, ze nie mogłabym bez nich się obejść. Nie mam tu na myśli jedynie kupionych tubek, pudrów i buteleczek ale także tworzenie olejowych mieszanek, maseczek przy użyciu owoców, warzyw i płatków. Uwielbiam się w tym babrać i te naturalne kompozycje testować na sobie!
2. Najbardziej relaksuje mnie gorąca kąpiel. Uwielbiam magiczne ilości piany, olejków czy nawet soli i ten cudowny relaks. Zazwyczaj jestem w biegu, szybki prysznic i spać ale kiedy tylko mam okazję mogłabym leżeć tak przynajmniej godzinę! Nawet czytać gazetę lub ksiażkę w wannie.
3.Najukochańszym flakonikiem perfum jest dla mnie Miss Dior Cherie. Pierwsze kupiłam na prezentacji nowego zapachu Diora a potem już nie mogłam się z nimi rozstać. Towarzyszą mi w najpiękniejszych momentach mojego życia, ze ślubem włącznie. Mąż zaakceptował moja fascynację i regularnie dostarcza mi flakonik tego cudownego eliksiru! Kolejny z tej dziedziny jest Chanel Chance- zapach nieśmiertelnej elegancji i zmysłowości. Pozostałe zapachy dopasowuje do humoru i okazji.
4. Kocham jeść! Może to dziwne, bo raczej należę do osób szczupłych, ale naprawdę lubię jeść! Ostatnio pokochałam marcepan, nie tylko w klasycznej formie. Miałam okazję spróbować kuleczek pomarańczowych i aż mi trudno uwierzyć, że zjadłam całe pudełko. Podobnie nie mogę oprzeć się nadziewanym ciasteczkom i czekoladzie z bakaliami. Słodycze to moja ogromna słabość! Uwielbiam meksykańskie potrawy robione przez mojego brata, chińskie eksperymenty mojej siostry, kuchnię wegetariańską mojej mamy, kuchnię teściowej, ogórki dziadka, wszystko co ugotuje mój mąż!!!! i owoce w każdej postaci i formie, rzecz jasna w ilościach hurtowych! JA WCIĄŻ PRACUJĘ NAD GOTOWANIEM, CO CZASAMI PREZENTUJĘ NA BLOGU!
5. Jestem strasznie uparta, zwłaszcza jeżeli chcę czegoś, gotowa jestem dążyć do tego ze wszystkimi możliwymi poświeceniami. Dlatego wydaje mi się, że jestem bardzo pracowita. Na założone cele naprawdę dzieżko pracuję i dostaje szału kiedy ktoś uważa, że dostałam coś za darmo. Nic nie ma za darmo! I tu pojawia się problem- wpadam szybko w pracoholizm!
6. Książki są dla mnie ...uzależnieniem. Uwielbiam czytać. Nie zawsze pozwala mi na to czas, ale kiedy tylko mogę zjadam całe tomy z różnych dziedzin. Nawet nie wliczam tu setek stron czasopism, które połykam jak przekąski. uwielbiam zapach świeżo wydrukowanej książki a z czcią i bogobojnym strachem odwracam pożółkłe stronice starych egzemplarzy i przedzieram się przez gąszcze najróżniejszych informacji. jestem strasznie ciekawska i czytam nawet kilka książek na raz!
7. Uwielbiam podróżować i poznawać nowe miejsca. To chyba moja największa fascynacja. W dzieciństwie dużo się przeprowadzałam z rodzicami, co kilka lat inne miasto. poznałam wielu różnych ludzi i wiele cudownych miejsc. Weszło mi to w krew. Gdy tylko mogę, meczę mojego ukochanego aby wyruszył ze mną w kolejną wyprę. Jest tyle fascynujących miejsc, których jeszcze nie widziała, a które warto zobaczyć- nie tylko za granicą naszego kraju!

Clinique Gloss

Kolejna zdobycz- śliczny komplet trzech błyszczyków firmy Clinique  "great lips, great cause".
I rzeczywiście jest to w dobrej sprawie, walka z rakiem piersi! Każdy breloczek posiada znaczek, serduszko z różową wstążką. Dla nas śliczna zabawka i kosmetyki a dla innych pomoc w walce o życie: przyjemne i pożyteczne.

Breloczek posiada trzy piękne, bardzo delikatne i naturalne odcienie:

 Kissyfit 10- dla mnie rewelacja, kolor bardziej intensywny.
 Air Kiss 10- delikatny, prawie niewidoczny, ale nadaje lekkiego drobinowego lśnienia.
Bamboo Pink 21- nie mam pojęcia co ma wspólnego z różowym, gdyż już opakowanie ma kolor bezowy, lekko wchodzący w kawę z mlekiem!

Ogólnie błyszczyki bardzo mi się podobają. Są wydajne ( nie zmazują się do 8 godzi, nie oznacza to, ze trudno je zmyć). Są gęste, nawet bardzo ! i niezwykle trwałe. A przy tym kolory nie są intensywne. Spokojnie można stosować każdy osobno ale i mieszać je ze sobą. To zalezy jaki kto chce osiągnąć efekt. Pasują do każdego makijażu i mieszczą sie nawet w bardzo małej torebeczce. Co ciekawe: mieć przy sobie trzy błyszczyki? Bezcenne, zwłaszcza u kobiet, które uwielbiają mieć zmiany w makijażu od czasu do czasu. 
Faktem, który zwrócił moją uwagę na samym początku było poświadczenie przez producenta, iż produkt jest bezpieczny dla alergików i testowany dermatologicznie.

wtorek, 19 lipca 2011

Maseczka Japońska sake i Ryż Avon

Zastosowanie maseczki Japońska Sake i Ryż
Maseczka Firmy Avon, Sake i Ryż. Uwielbiam ją i wydaje mi się, że jestem uzależniona od silnego efektu oczyszczania, jakie daje ten produkt. Zużyłam już całe dwie tubki i wydaje mi się, że na stałe weszła do mojego zestawu ulubionych i niezbędnych kosmetyków.


Efekt ściągnięcia maksymalny- żartuję, nie aż tak!
Jest to maseczka typu peel off, czyli należy nałożyć ją na 15- 20 minut a następnie ściągnąć jako zaschniętą skórkę. Przy tej maseczce warto zauważyć, że zmienia się ona w pewnego rodzaju gumę, która zasychając na oczyszczonej wcześniej buzi, powoduje:
  • ściąganie porów- rzeczywiście pory są dużo mniej widoczne
  • wygładzenie- I tutaj dokładnie się sprawdza! Po pierwsze jest dosyć mocno ściągająca, dlatego oderwanie jej z twarzy komuś, kto ma za dużo drobnych włosków na twarzy może bardziej uprzykrzyć życie. Osobiście uznaję to za zaletę i uwielbiam ten efekt dokładnego ściągnięcia. Do tego usuwa martwy naskórek i odblokowuje pory zaraz je zmniejszając. Twarz po zastosowaniu wydaje się gładsza- wystarczy dotknąć dłonią policzków, żeby zauważyć różnicę.
  • Złuszczanie- delikatne przy ściąganiu maseczki, dodatkowo usuwając resztki martwego naskórka ma jedną dodatkową cechę- rozjaśnia i wybiela cerę!
  • Składniki odżywcze- wnikają w cerę podczas 15 minut, nadają jej gładkość i sprężystość. Dodatkowo posiada ekstrakty olejków z Soi i Czarnuszki ( Sativia), które działają odżywczo!
Skład: Aqua, Polyvinyl Alkohol, Alcohol Denat, Poloxamer 185, Xanthan Gum, Parfum, Methylparaben, Oryza Sativa Bran Oil, Propylene Glycol, Bht, Rice Ferment Filtrate, Camelia Sinensis Extrakt, Glycine Soya Extract, Ci 77891 

Jak najbardziej uważam że jest godna polecenia. Nie staram się kupować po zwykłej cenie- ok 22 zł. W promocji występuje za 10 zł, za połowę ceny, warto więc poczekać!

poniedziałek, 18 lipca 2011

Purple bridal bouquets


 Nowe ujecie kolorystyki pięknych bukietów i aranżacji ślubnych. Nie mogę się wprost oprzeć kwiatom, które chyba w najdoskonalszy sposób służą jako inspiracje do makijażów, strojów czy zapachów.  Oto kilka ciekawych kompozycji w wyrafinowanych odcieniach fioletu. Nie ma nic piękniejszego niż kwiaty- oprócz zadbanej kobiety, oczywiscie. Mogłabym codziennie dostać kwiaty, bukiety i nigdy by mi się to nie znudziło. Nic dziwnego, ze mam problem, żeby się z nimi rozstać. Wolę je ususzyć, niż wyrzucić. Podobnie mój parapet wygląda na nieco przepełniony, ale kocham każde z tych doniczkowych cudeńków! uwielbiam kwiaty, to chyba jakaś taka moja delikatna obsesyja.
 Bukiet świeżo zerwanych łąkowych kwiatów- takie ma się wrażenie, naturalności. Jednak nie ma w tym bukiecie nic przypadkowego, żaden z tych kwiatków nie rośnie sobie dziko na polskiej łące. Oto kreacja, niczym doskonała kompozycja stroju, naturalnie ale zaplanowane i dopasowane co do szczegółu ( choćby perełki w białych stefanotisach)
 Bukiet ślubny? Czemu nie? Bukiet druhny? Także, ale równie dobrze bukiet romantyczny dla ukochanej:) Słodki i delikatny, fiolety, wrzosowe odcienie i bladziutki róż.
 Wyjątkowy bukiet. Fioletowe róże sprawiają wrażenie stworzonych z lukru, na tort, podobnie jasnozielone wypełnienie. Chciałoby sie schrupać ten bukiecik.

 Te intensywne barwy świetnie się ze sobą komponują. Natura wiedziała dokładnie co robi. Intensywny fiolet z jaskrawą, energetyczną zielenią. Ciekawe jak przekomponować to w ubrania? zapowiada się interesująca próba stylizacji.

Przepiękny, wyjątkowy, delikatny a jednocześnie egzotycznie tajemniczy. Tak też wyobrażam sobie osobę, która miałaby ten bukiet posiadać.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...