wtorek, 28 lutego 2012

Wcierka aloesowa do włosów

Jak we wcześniejszym poście napisałam mój aloes parapetowy- czyli użytkowy- dostarcza mi na bieżąco składników do różnych eksperymentów kosmetycznych. Najczęściej używam go jako środka kojącego i leczącego- od podrażnień, zatarć przez małe rany do większych ran. Przede wszystkim ze względu na swoje działanie dezynfekujące i przyspieszające gojenie. Doskonały jest na poparzenia. jego najcudowniejszym efektem ubocznym jest łagodzenie i nie pozostawianie blizn!
http://aloelife.com.pl/?1,aloe-vera-gel-miazsz-aloesowy

Ale przejdźmy do wcierki. Na początku świeży aloes może powodować, zwłaszcza na wrażliwej skórze lekkie swędzenie. To przez bardzo intensywne nagromadzenie aktywnych składników. Dlatego też polecam wyciśnięcie miąższu z czterech dużych, mięsistych listków do miseczki z 3 łyżkami oliwy z oliwek. Można dodać sok z cytryny. Następnie wcieramy w skórę głowy, masujemy ją opuszkami palców ( to poprawia ukrwienie), aby pobudzić cebulki włosów. Resztę rozprowadzamy na całej długości włosów. Moja skóra jest przyzwyczajona więc najczęściej używam miąższ aloesu prosto z listka na skórę głowy i wcieram. Potem dokładnie wmasowuję. Zostawiam wcierkę na całą noc i rano normalnie myję włosy. Zauważyłam, ze o wiele zmniejsza się przetłuszczanie skóry głowy. Taka wcierka doskonale reguluje pracę gruczołów łojowych i dodatkowo leczy stany zapalne! Stosuje przynajmniej raz w tygodniu, razem z olejowaniem lub na zmianę!

sobota, 25 lutego 2012

Aloes

Czyli jeszcze trochę o zdrowiu na moim parapecie. Może zszokuję niektórych ludzi kochających tę roślinkę jako ozdobnik, u mnie jest rośliną jak najbardziej użytkową. jej łodyżki, grube i mięsiste liście obrywam regularnie i wykorzystuję do różnych zabiegów pielęgnacyjnych. Ale o nich innym razem.  Ten sposób jest o wiele łatwiejszy i tańszy niż kupowanie produktów z miąższu aloesu. Dodatkowo roślina nie potrzebuje dużo wody, szybko rośnie i lubi światło. Idealna nawet dla tych, którzy za kwiatami w mieszkaniu nie przepadają!

 Oto niektóre właściwości zdrowotne aloesu, tego niepozornego, nawet czasem brzydkiego kaczątka mojego parapetu:
Mój parapetowy brzydalek- cenniejszy niż złoto

- Lignina – ta celulozowa substancja, którą można znaleźć w miąższu nie ma znanych właściwości medycznych, ma natomiast właściwość penetrowania w głąb ludzkiej skóry.
- Saponiny – ich cechą charakterystyczną jest pienienie się po zmieszaniu z wodą.Wykorzystywane są w detergentach, substancjach pieniących; mają właściwości antyseptyczne.
- Antrachinony – w soku Aloes Vera jest ich 12: aloina, izobarbaloina, antracen, emodyna, ester kwasu cynamonowego, kwas chryzofanowy, barbaloina, antranol, kwas aloesowy, aloesowa emodyna, olejki eteryczne oraz rezistannol. Są to naturalne substancje o działaniu przeczyszczającym i przeciwbólowym. Mają imponujące właściwości antybakteryjne, grzybobójcze i wirusobójcze.
- Substancje mineralneAloes Vera zawiera następujące substancje mineralne:
- wapń (konieczny dla właściwej gęstości kości i zębów)
- mangan (składnik enzymów koniecznych dla uczynniania innych enzymów)
- sód  (dba, by płyny w ludzkim organizmie nie były ani zbyt kwaśne, ani zbyt
zasadowe)
- miedź (potrzebna, by żelazo mogło transportować tlen w czerwonych krwinkach)
- magnez (wykorzystywany przez nerwy i błony mięśniowe do pomocy przy
przewodzeniu impulsów elektrycznych)
- potas (reguluje poziom kwasowości/zasadowości płynów ludzkiego organizmu)
- cynk (bierze udział w przemianie białek, węglowodanów i tłuszczy)
- chrom (konieczny dla prawidłowego działania insuliny, kontrolującej poziom cukru we krwi)
- żelazo (kontroluje organizmie transport tlenu w przez czerwone krwinki)
- Witaminy Aloes Vera zawiera wiele witamin:
 -  witaminy A, C i E  (ważne antyutleniacze, które walczą w organizmie z
niebezpiecznymi wolnymi rodnikami)
  - witamina B i cholina  (zaangażowane w produkcję energii, metabolizm
aminokwasów i rozwój masy mięśniowej)
  - witamina B12 (odpowiedzialna za wytwarzanie czerwonych krwinek)
  - kwas foliowy (pomaga w rozwoju nowych czerwonych krwinek)
- Aminokwasy –  aminokwasy  to bloki budulcowe białek, które wytwarzają i naprawiają tkankę mięśniową. Są 22  aminokwasy  niezbędne dla ludzkiego organizmu a kolejne 8 podstawowych jest mu potrzebne. Aloes Vera dostarcza 20 z 22 niezbędnych aminokwasów i 7 z 8 podstawowych.
- Enzymy  – niektóre z najważniejszych enzymów w Aloes Vera to:  peroksydaza, aliiaza, katalaza, lipaza, celulaza, karboksypeptydaza, amylaza i zasadowa fosfataza.  Enzymy pomagają rozkładać jedzenie i biorą udział w procesie trawiennym. Niektóre enzymy pomagają rozkładać tłuszcze, inne skrobie i cukry.
- Cukry  Aloes Vera zawiera zarówno monosacharydy, takie jak glukoza i fruktoza, oraz polisacharydy.  Polisacharydy to najważniejsze z cukrów. Wspomagają prawidłowe trawienie, utrzymują właściwy poziom cholesterolu, poprawiają działanie wątroby i wpływają na wzmocnienie kości.
- Sterole - sterole są substancjami o działaniu przeciwzapalnym. Te z nich, które zawarte są w Aloes Vera to:  cholesterol, fitosterol, kampesterol i lupeol. Sterole te mają właściwości antyseptyczne i przeciwbólowe. Wykazują również działanie przeciwbólowe podobne do aspiryny*.

 *http://aloescentrum.pl/O-Aloesie/Dzialanie-aloesu-51-pu-69.html

piątek, 24 lutego 2012

Rozweselajacy parapet

Jak widać temat wiosny i mojego parapetu wciąż aktualny. Zwłaszcza, że dokonuje przerzedzenia rozrosłych się w kosmiczną ilość zielonych listków, moich ulubionych fiołków afrykańskich. Uwielbiam te kwiatki ze względu na ich śliczne kwiaty, które tak naprawdę wypuszczają przez cały rok- pozytywnie nastrajający kwiatek. Dodatkowo wystarczy listek- "szczepka" i już mamy własny kwiatek na oknie:)



Lubię jak coś jest kolorowo na moim oknie. Zielono przede wszystkim. Co dziwne, nie ma u mnie ani jednego kaktusa. Nie dlatego, że nie próbowałam, ale dlatego, że kaktusy źle reagują na mnie. Niby proste w utrzymaniu ale tu zahaczę firanką, tam się ukłuję a to znowu przeleję. Może przyjdzie czas na kaktusy w naszym otoczeniu ale z pewnością nie będzie to szybko.

Polecam fiołki, podobno szybciej rosną jeżeli się do nich mówi. Mój mąż, czasami ma mnie za wariatkę, ale lubię rozmawiać z moimi roślinkami.

czwartek, 23 lutego 2012

Poznańskie Eldorado

 Czy Eldorado jest tylko w Ameryce Południowej? A tu niespodzianka wprost zza okna. Poznańskie Eldorado osiedlowe. Promienie zachodzącego słońca przepięknie odbijające się w oknach wieżowca. Obraz cudowny i wyjątkowy, zwłaszcza, ze pogoda dzisiaj wyjątkowo słoneczna w naszym mieście, zniknęły chmury a pojawiła się wyższa temperatura i pogoda. Pewnie nie na długo, ale chociaż ten moment udało mi się uchwycić. I tak sobie kolekcjonuje wiosenne oznaki, żeby przetrwać szarość. Bo teraz już tylko byle do wiosny!

środa, 22 lutego 2012

Tęskniąc za wiosną!

Cóż, do wiosny jeszcze troszkę, zwłaszcza, ze kiedy patrzę za okno to wręcz poraża mnie rozchlapanie śniegu, wielkie błoto i sama nie wiem czy to deszcz czy inne paskudztwo. Co prawda dzięki sokom owocowym i warzywnym moje życie nabrało więcej energii- a zimowa depresja raczej zahaczyła mnie kątem oka niż dopadła, to wciąż tęsknię za zielenią i słońcem. Na szczęście istnieje coś takiego jak parapet, który zastępuje mi ogródek. O tej porze roku raczej nie sadzę i nie przesadzam, pielęgnuję i rozsiewam moje zioła. Zwłaszcza, ze uwielbiam dodawać świeże do sałatek, kanapek. największą popularnością cieszy się bazylia! Pnie się wysoko, ma już kilka lat a jej łodyżki lekko zdrewniały. Dzięki temu stała się z rośliny marketowej, przesadzoną w doniczkę roślinką wieloletnia:) A tu kilka zdjęć ziółek, które u mnie dopiero się pojawią, bowiem na razie zakupiłam tylko zestaw nasion:)




Troszkę trzeba czekać na wysiane nasionka. Zawsze staram się im zapewnić dodatkowe cieplne warunki. Zakładam folię, którą podtrzymują patyczki lub woreczek foliowy. Woda paruje i skrapla się, ziemia nie wysycha a roślinka ma idealne warunki do kiełkowania. Roślinki nie trzeba podlewać codziennie, wystarczy postawić w jasnym miejscu.  Poza tym takie hodowane w domku nie są niczym sztucznym pryskane. Niektóre zioła z supermarketu, aby tak ładnie wyglądały dostają przyspieszacz wzrostu!

sobota, 18 lutego 2012

Yves Rocher Vanille Noire Secrets D'Essences

Cóż mam ukrywać. To naprawdę magiczna esencja. Perfumowana Woda Yves Rocher Vanille Noire.
Jak do tej pory nie zwracałam szczególnej uwagi na zapachy z nutą Wanilii, Drażniła mnie słodkość lukrowanego ciastka. W połączeniu z innymi "słodkościami" dla mnie tworzyła kompozycje zbyt cukierkową, zbyt słodką. Za mało kwiatów za dużo cukru.

Ten zapach jest zupełnie inny! Czarna Wanilia ( bo tak można by nazwę przetłumaczyć), to głęboka, słodko- gorzka kompozycja kilku różnych, głębokich wanilii: vanilla Bourboun, Thaitan vanilla, Uganda Vanilla. Dodatkowo olejki z drzewa cedrowego i mandarynki, mimoza i kwiat pomarańczy. To egzotyczny zapach o zniewalającej mocy. Rozgrzewa, ale nie otumania, przyciąga intensywnością ale nie dusi! Zakochałam się w jego zniewalającej i zmysłowej mocy. Mój egzotyczny prezent dodatkowo ma ważną zaletę- to nie jest woda toaletowa ale perfumowana! Zapach utrzymuje się o wiele dłużej na skórze.

Dla kobiet zmysłowych, tajemniczych i z temperamentem. Prawdziwy eliksir!

piątek, 17 lutego 2012

L' Occitane Rose

Cudowny kremik do rąk.  Jestem nim zachwycona, jest po prostu idealny. Ale cena w stosunku do wielkości jest nieproporcjonalnie duża!

Co zapewnia producent?

Kosmetyk zawiera masło shea, witaminę E. Nawilża i dokładnie odżywia skórę.




Moja ocena kosmetyku:
  • Konsystencja bardziej przypomina emulsję niż krem. Brak tu tej glicerynowej tłustości, silikonowych dodatków ochronnych, które zostawiają nieprzyjemną warstwę na skórze.
  • Bardzo ładnie i szybko się wchłania, od razu zmiękcza skórę!!! 
  • Natychmiast nawilża nawet bardzo suchą skórę, łagodzi podrażnienia i zmiękcza skórę!!!!!
  • Kosmetyk nie zawiera sztucznych barwników.
  • Mój krem ma naturalny zapach róży bułgarskiej- wprost idealny! Jeżeli lubisz różane aromaty to zachwyci Cię czystość i intensywność aromatu!
  • Cena? Bagatela 23 zł za 30 ml. Ten dostałam od przyjaciółki w prezencie. Kolejny kupiłam w prezencie, bo wiedziałam, ze jest to niezwykła substancja:)

czwartek, 16 lutego 2012

Koktajl z owoców tropikalnych

Miałam ochotę na coś... czy macie czasami takie wrażenie, ze chcecie coś przekąsić a tu nic nie ma? Pełna lodówka, szafka, ale przecież nie chodzi o nic konkretnego. Najczęściej sięgamy po chipsy albo batonika, przecież nie jesteśmy takie głodne. Lepiej sięgnąć po coś zdrowego! Przygotowanie trwa dokładnie 5 minut! 


Świeże banany obrać ze skórki, wrzucić do blendera, potem mogą być owoce z puszki albo świeże. Miałam ochotę na egzotyczne więc wybrałam mieszankę Bakalnad Tropical fruit: ananas, papaja żółta i czerwona, guava, sok z passiflory. Zmiksować i gotowe:)

Witaminy i sytość jednocześnie. Dodatkowo duża ilość bananów dostarcza nam ogromne ilości potasu. Miewacie czasami drganie pod powieką ? To właśnie brak potasu! Taki koktajl tropikalny dużo łatwiej wprowadzi potrzebne składniki do organizmu i wspomoże natychmiastowe ich wchłanianie. Poza tym jest taki smaczny!

środa, 15 lutego 2012

Anew aqua youth by Avon

Długo wahałam się zanim sięgnęłam po ten zestaw. Kupiłam go jakiś czas temu w promocji- o matko, to słowo ma jakąś magiczną moc! I tak myślałam, czy może jednak oddać komuś w prezencie, może to nie jest dobry pomysł. I tak zdarzyło się, ze najpierw skończył mi się krem pod oczy, po jakimś czasie nie miałam żelu do mycia do twarzy a na koniec szybko potrzebowałam kremu. I tak zestaw Anew aqua youth wszedł do użycia i na stałe zagościł w mojej łazience.

Doświadczenia co do kremów firmy Avon, miałam różne. Przyznaje, ze od zachwycających do tych totalnych porażek. A tutaj proszę, pozytywna niespodzianka.

Co obiecuje producent?

Linia Avon Anew Aqua Youth podwaja nawilżenie cery dzięki czemu pomaga skórze zachować młodość i piękny wygląd. Skóra odwodniona traci blask, jędrność i elastyczność, a na jej powierzchni przedwcześnie zaczynają pojawiać się zmarszczki. Może się to zdarzyć w każdym wieku, dlatego dokładne nawilżenie jest konieczne, bez względu na to ile masz lat. Dogłębne nawilżanie skóry twarzy dzięki Avon Anew Aqua Youth może zdecydowanie spowolnić proces starzenia się skóry.
Kompleksową pielęgnację zapewnią skórze produkty z linii Anew Aqua Youth. Dzięki unikalnej technologii – H2O Power, wykorzystującej dobroczynne działanie wody, zapewniają skórze silne nawilżanie, docierając również w głąb skóry. Pomagają także zachować optymalny poziom wody w komórkach skóry, dzięki czemu mogą one właściwie funkcjonować i wykazywać odporność na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych.  

Moja opinia:
Krem pod oczy Anew Aqua Youth
  • Konsystencja gęsta, ale nie tłusta. 
  • Kremik jest wydajny  a dzięki delikatnie, ukośnie ściętej końcówce doskonale się nakłada.
  • Wchłania się stosunkowo szybko, nie pozostawia śladów pod oczami, po kilku minutach można nakładać korektor i makijaż
  • Jest bezzapachowy! Dlatego też nie podrażnia oczu, co dla mnie jest bardzo istotne.
  • Ładnie nawilża skórę pod oczami ale nie zauważyłam redukcji tzw "cieni" czy "worków"

Krem do twarzy Anew Aqua Youth:
  • Bardzo pozytywne odkrycie- ma bowiem konsystencję półprzezroczystej emulsji!!!
  • Lekki, bardzo wodnisty, ładnie się rozprowadza i daje efekt chłodzenia. Jak ja żałuję, ze teraz jest zima! Krem idealny na cieplejsze dni. Ten efekt chłodzenia lubię zwłaszcza po całym dniu pracy, dlatego najczęściej używam go wieczorem, po umyciu i oczyszczeniu twarzy. łagodzi i koi skórę. Szkoda, ze krem pod oczy nie ma tego efektu!
  • Doskonale nawilża skórę. Już po kilku zastosowaniach zauważyłam, ze skóra jest sprężysta i doskonale nawilżona.
  • Błyskawicznie!!!! się wchłania. Spodziewałam się, że jak na tak wodnisty kosmetyk, trochę mu to zajmie, a tu kolejny plus! Nie pozostawia tłustego filmu na skórze.
  • Ma delikatny ale bardzo przyjemny zapach.
Żel do mycia twarzy Anew Aqua Youth:
  • A dokładniej nawilżająca emulsja do mycia twarzy! I rzeczywiście, bardziej jest to kremowa konsystencja. Ładnie się pieni i rozprowadza na skórze.
  • Doskonale zmywa makijaż, ze względu na kremową konsystencję. Cera robi się gładka i lekko ściągnięta, jak po użyciu kosmetyków z glinką! Dlatego myślę, że również do cery mieszanej będzie idealny.
  • bardzo wydajny, odrobina wystarcza żeby na dłoniach rozpienić spory zapas substancji czyszczącej:)
  • Ma delikatny, taki sam jak krem do twarzy, przyjemny zapach.
Cały komplet kosztował mnie 30 zł! Więc była to naprawdę ogromna okazja, Cena katalogowa waha się w granicach do 60 zł za zestaw tych trzech kosmetyków.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Kanapeczki nie muszą być nudne

Uwielbiam ciemne pieczywo. Rożnego rodzaju mieszanki pełne ziaren. Najbardziej przepadam za chlebem pieczonym w domu i kupnym orkiszowym. Nie mogę się mu oprzeć. Zwłaszcza orkiszowym bułeczkom, które kupuje w naszej osiedlowej piekarni. A do tego gruba warstwa margaryny lub masła, serek topiony ( opcjonalnie) i warzywa: sałata, pomidory szczypiorek pietruszka, cebulka, rzodkiewka, ogórek zielony. To nie jest wiosenna kanapka, wręcz przeciwnie, jak najbardziej zimowa.


Potrzebujemy teraz dużo większej ilości witamin i minerałów. Zwłaszcza, ze brakuje nam energii i chęci do życia w takie szare, zimowe dni. Pieczywo ciemne, doda nam energii. W nasionach znajdują się witaminy z grupy B, wpływające na naszą odprosić. Tłuszcze w margarynie i maśle to słynne kwasy omega a warzywa to cała gama minerałów i witamin ( m.in. A, C, E, a w sałacie żelazo!!!!!).

Jeżeli nie lubimy ciemnego pieczywa, a trudno o to naprawdę smaczne i dobre, warto spróbować bułeczek orkiszowych albo zamiast czysto białego pieczywa kupować to mieszane, np. pszenno żytnie. Warzywa na nim wzbogacą właściwości.

Jako Polacy słyniemy z naprawdę znakomitego pieczywa. Nasze bagietki, są lepsze niż te francuskie, a tak się nimi zachwyca świat! Chleb jest podstawowym produktem żywnościowym w naszym domach. Odchudzający się, rezygnują z pieczywa ze względu na jego kaloryczność pozbawiając się wielu cennych składników. Pieczywo nie tylko może wspomóc odchudzanie ale także regulować i przyspieszać nasze trawienie. należy dobrać tylko odpowiedni rodzaj!

niedziela, 12 lutego 2012

Ziaja med krem na naczynka

Moje ostatnie odkrycie. Przy okazji wizyty w aptece otrzymałam od pani całą masę próbek kremów Ziaja med a ten okazał się rewelacyjny! Jak do tej pory kremy do twarzy z tej firmy omijałam szerokim łukiem! Złe doświadczenia z popularnymi i niemal wszędzie dostępnymi: kakaowym i oliwkowym, sprawiły, ze mój uraz nie mijał. A tutaj proszę, jaka miła niespodzianka!

Ziaja med - kuracja naczynkowa, to krem zmniejszający nadreaktywność naczynek krwionośnych na dzień. Jest to lekka emulsja nawilżająca z wykorzystaniem ECO- certyfikowanych surowców, bez kompozycji zapachowej. Czynne substancje to tokserutyna, czysta escyna wyizolowana z nasion kasztanowca, filtry UVA i UVB, witaminy C, E, prowitamina B5. 

Co obiecują producenci: 
  • wyraźnie wzmacnia barierę naskórkową
  • obkurcza i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych
  • zapobiega osłabieniu naczynek
  • zmniejsza nadreaktywność naczynek krwionośnych
  • redukuje widoczność popękanych naczynek
  • skutecznie łagodzi podrażnienia i zapewnia szybki efekt kojący
  • zapewnia ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB
  • zapobiega uszkodzeniom włókien kolagenowych, spowalniając starzenie się skóry
  • intensywnie nawilża, zmiękcza oraz działa osłaniająco na nadmiernie wrażliwą skórę

A teraz czas na moją opinię!
  • Kosmetyk rzeczywiście jest bezzapachowy, przypomina w konsystencji krem półtłusty a nie wodnistą emulsję nawilżającą. Co ciekawe po rozsmarowaniu, szybko się wchłania i nie pozostawia błyszczącego filmu na skórze. Zaskoczyło mnie to bardzo!
  • Kosmetyk przeznaczony jest na dzień, ale czasami i na noc się posmaruję. Zaczęłam go stosować, kiedy moja skóra była lekko podrażniona, rzeczywiście posiada efekt kojący.
  • Doskonale nawilża skórę i nie wpływa na zwiększenie wytwarzanej ilości powłoki lipidowej.
  • Nie pękają mi naczynka, ale chyba za krótko stosuję żeby zauważyć efekt zmniejszonej ich widoczności.
  • Skóra się wyciszyła, jest elastyczna, gładka i nawilżona.
  • Kremik ma 50 ml, ale jest bardzo wydajny! Niewielka ilość starcza na całą buzię!
  • Produkt dostępny jest w aptekach i penie zależnie od tego jaka to apteka to tyle kosztuje. Ja nabyłam go za 13 zł. I uważam, że jest to uczciwa cena. A biorąc pod uwagę działanie, nawet niska!
Mam zamiar poszukać innych produktów tej serii. Nie mam wielkich problemów z naczynkami, kilka drobnych ale skóra wydawała mi się przemęczona i podrażniona, nawet piekła. Dlatego tak zachwycił mnie efekt tego bezpiecznego kosmetyku!

sobota, 11 lutego 2012

Serek na śniadanie


Oto mój ostatni zestaw śniadaniowy! Oprócz tego, że jest przepyszny, postanowiłam wzbogacić go o dodatkowe składniki, dzięki czemu:
  • dostarcza do organizmu więcej witamin i minerałów
  • jest smaczniejszy
  • bardziej urozmaicony
  • bardziej pożywny
Wcale nie zajmuje dużo czasu! A przecież o to nam chodzi przede wszystkim z samego rana!

Składniki:

- serek wiejski
- kawałek zielonego ogórka

- trzy główki rzodkiewki

- cebula dymka wraz ze szczypiorkiem

- sól i pieprz
- mała łyżeczka oliwy z oliwek

Dlaczego właśnie takie składniki? Ogórek i rzodkiewka zawierają całe bogactwo minerałów, wspomagając funkcjonowanie naszego organizmu. Serek dostarcza nam wapnia i fosforu, cebula dymka ( przeważnie sprzedawana ze swoim zielonym szczypiorkiem) zawiera witaminy i substancje bakteriobójcze, które wpływają na naszą odporność. A ta przyda nam się w taką mroźną pogodę. Zwłaszcza, ze dookoła ciągle ktoś kaszle i kicha! sól i pieprz do smaku. Oliwa z oliwek, ze względu na wspomaganie nas kwasami omega 3!


Przygotowanie:
Rzodkiewkę, kawałek zielonego ogórka, zetrzeć na tarce do miseczki, pokroić odrobinę szczypiorku, dodać odrobinę pokrojonej drobno cebulki, dodać serek wiejski, sól, pieprz, łyżeczkę oliwy z oliwek i dokładnie wymieszać. Pycha! Można położyć na pieczywo, ale osobiście preferuję kanapeczki z ciemnego pieczywa i bułkę orkiszową obok na talerzyku a serek wcinam za pomocą łyżeczki wprost z miseczki!

Smacznego!

piątek, 10 lutego 2012

Nasza poznańska zima

Kilka fotek z dzisiejszego wyjścia po chleb! Nie, nie mieszkam na obrzeżach Poznania, wręcz przeciwnie, blisko centrum na ruchliwym osiedlu. Jednak nasz park jest tak uroczy, że wystarczy przespacerować się nim i ma się wrażenie wyjazdu za miasto. Chociaż jest potwornie zimno, w sumie ciepło w porównaniu z poprzednimi dniami, nie mogłam się oprzeć spacerowi. Tak długo nie było śniegu, że wręcz nie mogłam nacieszyć oczu śnieżnym puchem. Jestem zwolenniczką lata, ale uważam, ze każda pora roku ma coś w sobie. Dom wydaje się jeszcze przytulniejszy, poduszki jeszcze wygodniejsze, koc cieplejszy a herbata nabiera jakiegoś dodatkowego aromatu, kiedy wracamy z takiego spaceru. I nie ma znaczenia ile on trwał. Poza tym świeże powietrze jest niezbędne nam do zdrowego funkcjonowania o każdej porze roku!
Akurat przede mną panowie zgrabnym traktorem odśnieżarką usunęli grubą warstwę śniegu ze ścieżki i mogłam swobodnie przejść. Mój spacer trwał strasznie długo... jakieś 7 minut:) ale warto było! Zawsze coś!



czwartek, 9 lutego 2012

Granat - czerwony klejnot

Owoc wyjątkowy ale i dosyć wymagający, ze względu na obieranie i masę pesteczek, do których trzeba się przyzwyczaić. Mimo to jest hitem w naszym domu i po prostu go uwielbiamy. Niestety często natrafiam na kwaśne sztuki! Ale to nic, wciąż jest przepyszny.

Owoc posiada ogromne ilości witaminy C, posiada dużo niacyny, potasu, błonnika, kwasów organicznych i białko!

Jakie ma właściwości zdrowotne?

 Sok z granatów zwalcza skutecznie choroby serca i układu krążenia, obniża ciśnienie krwi, łagodzi stany zapalne szczególnie w artretyzmie, a także przeciwdziała procesom starzenia i powstawaniu nowotworów. Potwierdzono naukowo skuteczność działania soku z granatu przeciwko wolnym rodnikom, procesom zapalnym, a także chorobom serca i układu krążenia o podłożu miażdżycowym. Sok z granatu zawiera trzy razy więcej przeciwutleniaczy niż ta sama ilość zielonej herbaty czy czerwonego wina!!!!!!
Granat wyraźnie poprawia przepływ krwi w mięśniu sercowym u pacjentów z chorobą wieńcową i redukuje złogi oraz zwapnienia w tętnicy szyjnej. Ponadto sok z owoców granatu zmniejsza ciśnienie krwi, likwiduje zaburzenia erekcji, zapobiega procesom starzenia i spowalnia postęp demencji wywołanej chorobą Alzheimera.
Dowiedziono też ochronne działanie granatu na płód. Picie soku z granatu przez kobietę ciężarną chroni płód przed uszkodzeniami mózgu!
Kolejne badania potwierdziły wyraźne działanie wstrzymujące rozwój zmian nowotworowych prostaty, płuc, jelit, skóry i piersi. Sok pity systematycznie działa korzystnie przy astmie, problemach z trawieniem, wspomaga leczenie anginy, szkorbut. Świeże owoce zalecane są przy przeziębieniach, zwłaszcza przy gorączce.


Właściwości kosmetyczne ekstraktu z owocu granatu:
  • działa antyoksydacyjnie, czyli chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników;
  • aktywuje procesy regeneracji skóry i przyspiesza gojenie podrażnień;
  • stymuluje fibroblasty (komórki tkanki łącznej wytwarzające włókienka białkowe budujące tkankę, np. w skórze) do syntezy kolagenu i elastyny, w efekcie czego następuje wygładzenie zmarszczek, wzrost gęstości i elastyczności skóry;
  • nawilża, zwiększa elastyczność i jędrność skóry;
  • odżywia i rewitalizuje skórę zmęczoną i przedwcześnie starzejącą się;
  • działa delikatnie ściągająco i zmniejsza pory;
  • działa przeciwzapalnie, odkażająco i bakteriostatycznie;
  • wspomaga gojenie trądzikowych stanów zapalnych;
  • poprawia ukrwienie i koloryt skóry
Kupując granat najpierw należy wziąć go do ręki, by poczuć jego ciężar. Jeśli owoc wyda nam się na lekki w stosunku do wielkości, wybierzmy cięższy. Owoc granatu w 52% składa się z pestek. Skórka powinna być gładka, błyszcząca, cienka, napięta, bez zadrapań i skaleczeń.

środa, 8 lutego 2012

Skóra zimą- Kosmetyczny zawrót głowy

Ostatnio nie miałam czasu nawet opisać moich nowości kosmetycznych, które w sposób niewiarygodny namnożyły się w mojej łazience i kosmetyczce. Przede wszystkim wiele kremów, kremików do pielęgnacji. Niektóre to prawdziwe hity! A skoro nadeszły już niesamowite mrozy i zima jakoś zagościła w naszym kraju, po długiej nieobecności, warto zwrócić uwagę na kilka zasadniczych spraw związanych z zimową pielęgnacją skóry!



Przede wszystkim należy zapewnić skórze odpowiednią osłonę. Mróz silnie oddziałuje na naszą delikatną skórę i nieosłonięte partie ciała- i tu mamy przede wszystkim twarz, czasem ręce.  Nadmierne usuwanie warstwy lipidowej czy nawilżanie jej zwykłym, lekkim kremem nawilżającym nie tylko jej nie pomoże, ale dodatkowo zaszkodzi! Nie chodzi tutaj o stosowanie kremu tłustego do cery łojotokowej, ale warto wybrać kremy ochronne na zimę specjalnie do naszych potrzeb.

U mnie nawilżające kremy zostawiłam na noc a na dzień używam tych w konsystencji półtłustej. Dzięki temu skóra jest gładka i pękają mi na mrozie naczynka, które nagle się pojawiły nie wiadomo skąd. 

Warto też zwrócić uwagę na makijaż. Oto pora roku, która sprzyja malowaniu! Odżywcze podkłady jak najbardziej. nie chodzi tutaj o nie wiadomo jakie pudrowanie twarzy i nakładanie nieskończonej ilości warstw, ale śmiało możemy położyć puder na całą buzię. Nie tylko będzie to jednolity i ładny efekt ale przede wszystkim zyskamy dodatkową warstwę, która ochroni naszą skórę przed czynnikami zewnętrznymi!

Czapki, szaliki, kominy, wszystko co dotyka naszej twarzy i włosów codziennie, powinnyśmy często prać. Podobnie przecież jak na ubraniu, zbiera się tam mnóstwo bakterii a dodatkowo makijaż! Warto o tym pamiętać!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...